Miesiąc: Sierpień 2008

Hardys Sailing Colombard Chardonnay Australia 2007

To ostatnio moje ulubione wino w kategorii 20 zł za butelkę. Kupuję je w Leclercu i bardzo sobie chwalę. Białe, wytrawne. Australia 2007. Szczepy Colombard i Chardonnay. Bardzo delikatnie kwaskowe, nie zabija kwasowością, jak niektóre w podobnej cenie. Dobrze schłodzone idealnie się nadaje na letnie ciepłe wieczory. Oczywiście nie jest to wino o mocnym charakterze, nie wybija się, nie ma osobowości, nie tworzy idealnych kompozycji, ale jest ciekawsze niż większość propozycji z podobnej „półki”. Australia zresztą świetnie się spisuje w tej kategorii (mam wrażenie, że w każdej innej również). Opis fachowy pobrany z Galerii Trunków: „Wino to ma jasnosłomkową barwę z zielonymi odcieniami. Świeży aromat dojrzałych owoców tropikalnych z nutami kwiatowymi. Lekkie, z odcieniem cytrusów i gruszkowym zakończeniu. Polecane do letnich owoców, miękkich serów, owoców morza, drobiu.” I tym razem, z gruszką faktycznie się zgodzę. W skali od 1 do 10 daję mocne 5

Restauracja francuska Absynt

Francuska restauracja Absynt na Wspólnej jest jednym z lepszych miejsc w całej kuźni kulinarnej Kręglickich. Kolejne otwierane przez nich miejsca znane są głównie z tego, że są nierówne. Można się totalnie zachwycać nastrojem, wystrojem, klimatem i kuchnią – jak w greckim Santorini, czy też dla odmiany – nie znaleźć zupełnie nic interesującego, nawet w menu – jak w hiszpańskim Miradorze.

Uprowadzona (Taken)

Sezon ogórkowy – jak wiadomo – nie sprzyja wielkiemu kinu. Są wakacje i w końcu trudno się dziwić, że ludzie raczej wolą roztrząsać kolejne kierunki wojaży niż kolejne problemy moralne. Na tym tle jednak pojawiają się zarówno tak mierne wydarzenia jak słynny hit wakacyjny „Sex w wielkim mieście” jak i znacznie lepsze, wprawdzie rozrywkowe, jednak ciekawsze kino jak „Uprowadzona” właśnie. Fabuła jest miła, prosta i prawdziwie kryminalna. Rozwiedzeni rodzice, nastoletnia córka, bogaty ojczym, ojciec z poczuciem winy wynikającym z wieloletnich zaniedbań w kontaktach z córką. Córka postanawia wyruszyć na wakacje do Paryża. Ojciec ma spiskową teorię dziejów i wszędzie widzi czyhające niebezpieczeństwo. Początkowo się nie zgadza, potem ulega. Dziewczyna wyjeżdża i zostaje uprowadzona. Ojciec okazuje się być byłym agentem służb specjalnych. Proste? Proste, ale momentami bardzo zaskakujące. Pierwszy plus za zaangażowanie do roli ojca Liam Neesona. To przecież nie jest typowy aktor, który przychodzi nam do głowy w pierwszym skojarzeniu z agentem służb. Powiedziałabym, że w drugim i trzecim też nie. I może dlatego to taka ciekawa postać. Liam Neeson zazwyczaj grywał ciepłe role – …

Sapori d’Italia

Tak to jakoś jest, że restauracje, które ma się pod domem i w których bywa się bardzo często – prawie jak na tzw. stołówce, rzadko się ocenia. W końcu najlepszą oceną powinien być fakt, że się do nich wraca. Tak właśnie jest z Sapor d’Italia – małą włoską knajpką na Kabatach.  

Marcian Child (Chłopiec z Marsa)

Teoretycznie nie może im się udać. Autor literatury science-fiction , który nie przebolał jeszcze śmierci swojej żony i właśnie zdecydował, by zaadoptować kilkuletniego dzieciaka, po przejściach, któremu wydaje się, że jest z Marsa. Obydwaj pogruchotani przez los, z bagażem doświadczeń, lekko zdziwaczeni i mocno negowani przez otoczenie, które zresztą ich nie interesuje. Żyją trochę z głową w chmurach i to ich łączy. Mają problemy komunikacyjne i to ich dzieli. Film jest o docieraniu się osobowości. Nie tylko o trudnej decyzji o adopcji i późniejszych jej konsekwencjach, ale także o właściwych proporcjach pomiędzy zachowaniem własnego „ja” a dopasowaniem do świata zewnętrznego. John Cusack każdej roli dodaje ujmującego uroku. Powoduje też, że z tego scenariusza, który mógłby spokojnie przerodzić się w ciężki dramat, powstaje film lżejszy, okraszony sporą dawką humoru. John Cusack to postać sama w sobie (uwielbia zresztą grać siebie samego), wybiera role według swojej własnej definicji, często odrzucając takie, które później przysparzają ogromnej popularności innym aktorom. Jest znany z niekonwencjonalnego podejścia do hollywoodzkiego świata, ze swojej niezwykłej urody i poczucia humoru – bardzo podobnego do …

Cono Sur Gewurztraminer Chile 2007

Białe wytrawne znakomite wino. Gewurztraminer okazuje się być jednym z moich ulubionych szczepów. nie jest taki popularny jak Chardonney, Sauvignon Blanc czy nawet Pinot Grigio. Pochodzi oryginalnie z Alzacji, ale przesadzono go czas jakiś temu również w Australii, Chile i innych krajach Nowego Świata. Jak piszą znawcy – jest kapryśny w uprawie. Dla mnie oznacza to tyle, że jest po prostu wymagający. I już go w związku z tym lubię. Cono Sur Gewurztraminer Chile 2007 w opinii dystrybutora „odznacza się kompleksowym i wyrazistym nosem, bogatym w aromaty świeżych owoców, różanych pąków ze szczyptą przypraw i owoców liczi. W ustach ekspresyjne, świeże i wytworne, z nutami owocowymi. Wino bogate, dobrze zbalansowane, o długim zakończeniu.” Hm … nos to ja mam. Wino nosa raczej nie ma. Ale i tak polecam. Jest po prostu ciekawsze w smaku niż inne, płytkie białe wina. Bardzo godne polecenia. Można kupić tutaj. W skali od 1 do 10 daję 8.

Castel Firmian Pinot Grigio Trentino 2007

Bardzo delikatne, typowo włoskie wino na ciepłe letnie popołudnia i wieczory. Dość eleganckie, ale raczej okrągłe i bez wielkich wzlotów, czy elementów wyróżniających. Przyjemne, nie za kwaśne i pomimo rocznika 2007 nie okazujące typowych objawów młodego wina. Producent opisuje je jako wytrawne, eleganckie z delikatną kwasowością, owocowe z lekką nutą rumianku. Rumianku nie poczułam, ale lubię Pinot Grigio, szczególnie w upały. W skali od 1 do 10 daję 7.

River Cafe

Do „River Cafe” trafiliśmy po poleceniu Macieja Nowaka w stołecznej Wyborczej. Swoją drogą, to dość ciekawe. Gdyby takie stateczki z jedzeniem stały przycumowane do brzegów portów śródziemnomorskich, czy nawet ustawione na rzekach w Amsterdamie, Kopenhadze i innych europejskich stolicach, byłoby w nich mnóstwo ludzi. Turyści kłębiliby się ze wszystkich stron. Każdy chciałby tam jeść, a przynajmniej spróbować. Dlaczego statek na Wiśle nie robi na nas takiego wrażenia? Być może fakt, że Wisła nie kojarzy nam się z rybami, jest jakąś odpowiedzią.

Angielska robota

Jak się ogląda film, którego fabuła oparta jest na faktach, zatem znane jest zakończenie? To zależy od filmu. Zazwyczaj bardzo tego nie lubię, dlatego rzadko zdarza mi się czytać np. recenzje filmów zanim się na nie wybiorę. Wiem nie od dziś, że jeden z drugim mądrym recenzentem są w stanie a to opowiedzieć pointę, a to spalić najlepszy dowcip filmu, a to podsumować tak, że już nie trzeba wcale iść do kina, bo wszystko jasne. Temu mojemu nastawieniu nie poddała się „Angielska robota” („The Bank Job”). Historia jest znana, wszyscy wiedzą, że napad się udał, a sprawcom nie zrobiono nic. Wcale jednak ta wiedza nie przeszkadza w emocjonowaniu się akcją w trakcie filmu. I to, moim zdaniem, jest najlepsza recenzja filmu kryminalnego. „The Bank Job” to pyszne brytyjskie kino. Pyszne, bo oparte o niesamowitą wręcz historię napadu na skarbiec banku i kradzieży nie tylko ogromnej gotówki, ale – co ważniejsze – licznych materiałów kompromitujących londyńską elitę, łącznie z rodziną królewską. Pyszne, bo zagrane w świetny sposób. Aktorami nie „wyświechtanymi”, czyli takimi, którzy nie pojawiają się …