Międzynarodowa, Nowe miejsce, Śródmieście
komentarze 2

Ed Red

Ed Red Płatki skreia

Ocena: 15/20

Czy wrócę? TAK

Takie głośne otwarcie! Długo oczekiwany Ed Red w Warszawie! A ja na ten temat do tej pory ani mru mru? To chyba dlatego, że Adam Chrząstowski – współwłaściciel i szef kuchni w Ed Red – napisał kiedyś w swoim felietonie, że wszędzie chodzę pierwsza 🙂 Musi być, że złośliwa jestem. W rzeczywistości, w warszawskim Ed Redzie byłam już pięć czy sześć razy, brakło czasu „tylko” na pisanie o tych wizytach. Podejrzewam jednak, że wersja z moją złośliwością bardziej się wczyta. Niech i tak będzie 🙂

Ed Red: Ogólne wrażenie

„Wow” to słowo, które towarzyszyło mi przy pierwszej tu wizycie. Brawo za lokalizację! Zupełnie nieznane do tej pory pierwsze piętro Hali Mirowskiej, zachwyca charakterem i przestrzenią. Ed Red jest spory, w sali głównej ma 100 miejsc siedzących przy stolikach i 10 miejsc przy barze w sali głównej, dodatkowo 40 miejsc w sali konferencyjnej i 15 w sali VIP. Przestrzeń ma charakter loftowy. Wyróżnia się oryginalna mozaika przedstawiająca bokserów, nawiązująca do klimatu lokalizacji – w Hali Gwardii tuż obok odbywały się kiedyś zawody bokserskie. Sporty nawiązują też to siły fizycznej, co dobrze się wczytuje w filozofię miejsca. Ed Red skupia się na mięsie. Eksponuje więc również szafy do sezonowania wołowiny – pierwszą z nich widać już na wejściu, tuż przy szatni.

Tutejsza karta win to ponad 150 pozycji z całego świata. Imponującego wyboru dokonał Master Sommelier Adam Pawłowski. Ok. 20 win dostępnych jest na kieliszki. Wypijemy tu wina w szerokim przedziale cenowym. Mój ulubiony pułap – ok. 100zł za butelkę – jest dość dobrze reprezentowany.

Do ogólnego wrażenia mam tylko jedną uwagę. Akustyka miejsca jest piekielnie trudna. Wieczorami, gdy sala się napełnia (a pomimo wielkości, często jest tu pełno), robi się nieprzyjemnie głośno. Jeśli do tego jeszcze włączy się tu muzykę, przestajemy się słyszeć przy stoliku.

Ed Red Sala

Ed Red: Sala

Ed Red Sala 2

Ed Red: Sala

Ed Red Wejście

Ed Red: Wejście

Ed Red: Podroby cielęce na 5 sposobów

Ed Red: Podroby cielęce na 5 sposobów

Ed Red: Obsługa

Bywa różnie. Wydaje się jednak, że po początkowym chaosie obsługa mocno się poprawiła. Mają do wykonania niełatwe zadanie. Klienci wybierają tutejsze steki po rodzaju mięsa, długości sezonowania i cenie za 100g. Obsługa musi sprawdzić, czy wybrany przez klienta stek jest danego dnia dostępny i ile mniej więcej waży. W praktyce pomyłki są liczne. Przy moim pierwszym zamówieniu nikt tak do końca nie wiedział, co naprawdę wylądowało na moim talerzu. Na rachunku zresztą z dużym prawdopodobieństwem, pojawił się zupełnie inny stek. Podczas mojej ostatniej wizyty, było już o wiele lepiej. Może więc wszyscy się dotarli i system faktycznie zaczął funkcjonować tak, jak było w założeniach.

Ciągle nie rozumiem, dlaczego nie da się wydrukować menu z aktualnym stanem steków i ich ceną (nie za 100g, tylko ostateczną). Czy naprawdę nie można uśrednić ceny za stek? Albo chociaż napisać, że przykładowo ceny steka wahają się od 80-120zł w zależności od wagi (250-400g). Dla klienta byłoby to przyjaźniejsze rozwiązanie, dla obsługi prostsze. Z jakichś jednak powodów, steak house’y (na całym świecie zresztą, Ed Red nie jest tu wyjątkiem) preferują wersję bardziej skomplikowaną.

Ed Red: Jedzenie

Ed Red oferuje kuchnię Adama Chrząstowskiego zdominowaną przez mięso i zasadę „od ryjka do ogona”, a zatem często korzystającą z podrobów. Najważniejszym wyróżnikiem restauracji jest sezonowanie wołowiny na sucho, nadające mięsu specyficznego skoncentrowanego mięsnego smaku. I faktycznie, steki tutaj to znakomicie wykonana robota, a i kilka dań z piątej ćwiartki bardzo przyjemnie smakuje.

W przystawkach bywa bardzo ciekawie. Bycze jądra z sosem z białej czekolady, piklami z winogron i pistacjami (21zł) to interesująca kombinacja. Choć brzmi nieco obrazoburczo, okazuje się, że delikatnie gorzkawy smak byczych jąder dobrze się komponuje z ze słodyczą białej czekolady. Pikle z winogron ładnie odświeżają całość. Podobnie przyjemnie jest we wprawce nt. piątej ćwiartki czyli w Podrobach cielęcych na 5 sposobów  – wątróbka, grasica, ozorek, policzki, móżdżek (29zł). Wszystkie części najzwyczajniej smaczne, dające pełen przekrój podrobowych smaków, przyjemnie zaserwowane na różnych rodzajach pieczywa. Jest też, co oczywiste świetny Tatar wołowy, bardzo klasyczny, ale ze znakomitej wołowiny, co robi różnicę.

Nieco gorzej jest z Płatkami marynowanej cielęciny z kurkami, ogórkowym ketchupem, burakiem i ziołami (27zł). Niestety delikatna cielęcina zdominowana została musztardowym sosem i octowymi kurkami. Cieszy więc, że płatki z cielęciny występują teraz w Ed Red z innymi dodatkami. Lekcja odrobiona. Rybne płatki za to, są świetne. Płatki skreia z kiszonym boczniakiem, ketchupem z pieczonej papryki, bekonowymi chrupkami i solirodem (35zł) to bardzo dobrze wykonane zadanie i dowód na to, że nie samym mięsem Ed Red może się chwalić. Ważne! W menu znajdziemy też dania wegetariańskie.

W daniach głównych poza ewidentnie świetnym Sezonowanym rib eyem (32,90zł za 100g), warto skusić się na Hanger stek na ziemniaczanym racuchu z boczkiem z sosem z boczniaków i pieczonego czosnku (37zł). Po pierwsze dlatego, że hanger stek (onglet) to jeden z najlepszych, najbardziej mięsnych w smaku kawałków wołowiny, a po drugie dlatego, że wiedzą tu dobrze jak z nim postępować. Będzie idealnie różowy, z prostymi, ale smacznymi dodatkami. Pieczony czosnek zaostrzy charakter dania, a pozostałe elementy najzwyczajniej wyeksponują smak steka i pozwolą mu być gwiazdą. Ten kawałek steka nazywano w krajach anglosaskich stekiem rzeźnika, ponieważ zwykle rzeźnicy zachowywali go dla siebie. Nie dziwię im się wcale, też jestem fanką hanger steka.

Słabszy fragment dań głównych to Korzenne policzki wołowe z sałatką z ziół i kaparów podane na białej kaszy gryczanej (43zł). Próbowałam dwa razy i naprawdę nie wiem, jak to jest możliwe, żeby policzki (tak pełne kolagenu) były suchawe, a te mają właśnie ten problem. Znakomity natomiast jest oczywiście skrei. Pamiętajcie, że skreia jemy jeszcze tylko około miesiąca, warto więc zajrzeć na listę miejsc oficjalnie objętych akcją w Warszawie i na moją relację z pięciu warszawskich restauracji serwujących skrei. W Ed Red zjemy Filet skreia na muślinowym sosie z trybulowymi warzywami i fasolkami (58zł). Fajne tekstury – i chrupkie i gładkie, pyszne smaki i estetyczna prezentacja dania. Przy okazji – brawo za te proste talerze! Po erze łupków, kamieni, drzew i innych wymysłów, mamy wreszcie powrót do białej normalności z drobnym szlaczkiem dookoła. Uff.

Nie ma powodu, by omijać tu deser. Mus z gorzkiej czekolady z wiśniami, pistacjami i kremem angielskim (19zł) jest niezwykle przyjemny. Aromatyzowany wanilią delikatny krem angielski w zestawieniu z musem z gorzkiej czekolady to absolutna klasyka, równie klasycznie skontrastowana wiśniami. Do tego zielone chrupkie i pachnące pistacje, listek mięty i mamy deser w stylu comfort food, za którym wszyscy od czasu o czasu tęsknimy.

Ed Red Bycze Jądra

Ed Red: Bycze jądra z sosem z białej czekolady, piklami z winogron i pistacjami

Ed Red Tatar wołowy

Ed Red: Tatar wołowy

Ed Red Płatki skreia

Ed Red: Płatki skreia z kiszonym boczniakiem, ketchupem z pieczonej papryki, bekonowymi chrupkami i solirodem

Ed Red Płatki cielęciny

Ed Red: Płatki marynowanej cielęciny z kurkami, ogórkowym ketchupem, burakiem i ziołami

Ed Red Rib eye

Ed Red: Rib eye

Ed Red: Relacja jakości do ceny

Za przystawki zapłacimy tu 20-30zł, za dania główne 30-62zł, a steki 20 – 33zł/100g, co w praktyce oznacza, że duży 400-gramowy stek z sezonowanej wołowiny będzie kosztował 130zł. Takim stekiem najedzą się już dwie osoby. Relacja cenowa tego miejsca jest więc, moim zdaniem, bardzo dobra.

Dla zabawy natomiast Ed Red poda nam ceny w wersji trudniejszej, czyli nie 20zł, a 19,90zł i nie 33zł, a 32,90zł. Jakby mnożenie tego przez gramaturę steka nie było wystarczająco trudnym procesem, zwłaszcza po kilku kieliszkach wina. Pomysł rodem z dyskontów w modnej restauracji? Błagam!

Ed Red Filet sreia

Ed Red: Filet skreia na muślinowym sosie z trybulowymi warzywami i fasolkami

Ed Red Hanger Stek

Ed Red: Hanger stek na ziemniaczanym racuchu z boczkiem z sosem z boczniaków i pieczonego czosnku

Ed Red Mus czeko

Ed Red: Mus z gorzkiej czekolady z wiśniami, pistacjami i kremem angielskim

Oczekiwania wobec Ed Reda ustawione były od początku na bardzo wysokim poziomie. Moje pierwsze wizyty wykazywały jak bardzo rzeczywistość od nich odbiega. Po kilku miesiącach funkcjonowania i początkowych nierównościach formy Ed Red zbiera się jednak w sobie i zaczyna być tym, co wszystkim obiecał –  dobrej jakości „steak housem” z ciekawym winem, smacznymi daniami z piątej ćwiartki i rozważnymi cenami. Jest miejscem, do którego wrócę pewnie niejednokrotnie, bo blisko mu do comfort foodu, a na szczęście daleko do przekombinowania i przerostu formy nad treścią. Powiedziałabym nawet, że to przerost treści nad formą i życzyłabym sobie, by stało się to nową modą.

Ed Red, Pl. Mirowski 1, Warszawa, tel. 530 051 055

Tekst powstał przy częściowej współpracy z marką Norge i Norweską Radą ds. Ryb i Owoców Morza.

Zapraszam na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:

Ocena: 15/20

Czy wrócę? TAK

  • Ogólne wrażenie
    4
  • Jedzenie
    4
  • Obsługa
    3
  • Relacja ceny do jakości
    4
Na plus
  • Świetna lokalizacja
  • Spójny koncept
  • Dobra relacja jakości do ceny
  • Smacznie i bez przekombinowania
Na minus
  • Początkowa nierówność formy
  • Obsługa... jest lepiej, było gorzej

2 Kommentare

  1. eM pisze

    byłam na wątróbce z figą i żałuję, że aktualnie jej nie ma bo mogłabym jeść co tydzień… naprawdę najlepsza

  2. STC pisze

    Wystarczą mi zdjęcia, żebym chciał się tam wybrać. Ewidentnie smak jest tam na pierwszym miejscu. Tatar już bardziej klasyczny być nie mógł, ale przecież smakosze wiedzą, że tutaj im prościej, tym lepiej, klasyka z lekkim twistem, który jednak nie przesłania podstawowej zasady, że dobry produkt broni się sam na talerzu. Podane w sposób idealny, może niektóre kompozycje nie przypadły autorce do gustu, jednak wiem jedno, mimo tego, że rzadko bywam w Warszawie, bo po prostu nie mam zbyt często okazji, to właśnie znalazłem powód, żeby wybrać się tam specjalnie 🙂 Dobry tatar, dobry stek i dobrze przygotowane podroby w jednym miejscu? Ewidentnie potrafią się obchodzić z mięsem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *