Nowe miejsce, Polska, Restauracje, Śródmieście
komentarze 2

Inny Wymiar

Inny Wymiar Rosół z kaczki, królika i wołowiny

Ocena: 12.5/20

Czy wrócę? TAK

Inny Wymiar, ale inny wymiar czego to tak naprawdę miał być? Bo nie rozumiem. Kuchni polskiej? Przecież jest tu w sumie dość klasycznie. I chwała Bogu. Inny Wymiar wydaje się przesadzać w nazwie. Ale na szczęście, na całe szczęście gotuje tu Filip Kosiń. I po prostu robi to dobrze. W tym czy innym wymiarze.

Filip Kosiń wykonał ruch zadziwiający. Za stery swojej własnej kuchni po raz pierwszy chwycił w Lokalu 14 – dokładnie tu, gdzie dziś jest Inny Wymiar. Po Lokalu 14 przeszedł do Dyletantów, by grać drugie skrzypce u Rafała Hreczaniuka (wcześniej razem pracowali w Tamce43). Od kilku miesięcy jest jednak z powrotem przy Świętokrzyskiej 14, w tym samym lokalu, tylko już nie 14, a pod nazwą Inny Wymiar.

Inny Wymiar: Ogólne wrażenie

Lubiłam Lokal 14, lubię i Inny Wymiar. To bardzo przestronny dwupiętrowy lokal w odnowionej części ul. Świętokrzyskiej. Składa się z baru i sali. Tym razem wszystko utrzymane jest w jasnych, biało – szarych tonacjach. Jest sporo ocieplającej wnętrze zieleni. I trochę czerni, zwłaszcza w górnej części sali. Dobrze to wygląda. Ładnie z tym wnętrzem komponują się też korytka, rondelki i inne elementy, w których podaje się tu jedzenie.

Inny Wymiar to również bar, gdzie można zamówić koktajle. Próbuję się skusić na jeden z nich, nic nie przykuwa mojej uwagi. Mamy raczej do czynienia ze standardami, a ja oczekiwałabym jednak czegoś bardziej autorskiego. Być może propozycje baru zmieniają się w piątkowe i sobotnie wieczory. Tego nie sprawdzałam.

Z tą nazwą nie mogę się jednak zgodzić. Gdybym miała z głowy przewidzieć co podaje do jedzenia miejsce o nazwie Inny Wymiar, prognozowałabym jakieś trójwymiarowe jedzenie, albo coś niesamowicie innowacyjnego. Tymczasem mamy tu kuchnię polską i to na dodatek – jak wyjaśnia fanpage – „bez pretensji i molekularnych wymyślności”. Bezpretensjonalność i odrzucenie technik molekularnych akurat bardzo mi odpowiada, ale sądzę, że tej identyfikacji wizualnej najzwyczajniej brakuje spójności z ofertą restauracji.

Inny Wymiar Sala

Inny Wymiar Sala

Inny Wymiar: Obsługa

Bez większych uwag, ale i bez wzlotów. Zupełnie standardowo, sympatycznie, bez wpadek. Z w miarę rozsądną wiedzą na temat jedzenia, ale i też nie trzeba się tu strasznie wykazywać. Ta kuchnia jest prosta, bez zakamarków, nikt tu raczej Ameryki nie odkrywa, zatem wyjaśnić składniki dania nie jest tu żadną sztuką.

Inny Wymiar Kulebiak z zakwasem buraczanym

Inny Wymiar: Kulebiak z zakwasem buraczanym

Inny Wymiar Zupa z wędzonego dorsza

Inny Wymiar: Zupa z wędzonego dorsza

Inny Wymiar Rosół z kaczki, królika i wołowiny

Inny Wymiar: Rosół z kaczki, królika i wołowiny

Inny Wymiar: Jedzenie 

Większość dań jest smaczna. Są pewne nierówności, ale ogólnie jest dobrze. Gulasz z dzika (42zł) na czerwonym winie z leśnymi grzybami i puree ziemniaczanym jest aromatyczny i pokazuje charakter. Pachnie lasem, ma mocne smaki i zapada w pamięć. Innym razem jednak jest ledwo słabą kopią samego siebie, jakby miał słabszy dzień.

Mocnym punktem tego menu – jak i polskiej kuchni – są zupy. Rosół z kaczki, królika i wołowiny (23zł) z pasternakiem, marchewką, skórą z pieczonego ziemniaka, lanymi kluskami i lubczykiem jest bardzo aromatyczny, to mocny w smaku wywar. Cała reszta elementów też tu dobrze pasuje. Zwłaszcza pochwała za pasternak, uwielbiam, a rzadko się zdarza. Na zimne dni to zupa idealna. Jeszcze lepsza, nawet intensywniejsza w smaku jest Zupa z wędzonego dorsza (14zł) z kawałkami dorsza, ziemniakami i szczypiorkiem. Jędrny szczypiorek dodaje świeżości tym dymnym, wędzonym smakom.

Najsłabszym bodajże elementem jest Kulebiak z zakwasem buraczanym (21zł). Smak barszczu każdy ma w głowie i pamięci kubków smakowych swój. Trudno z nim dyskutować. Mój jest inny niż ten proponowany tutaj. Ale już zakalec w kulebiaku jest raczej trudny do dyskutowania. Jadłam to tylko raz, słyszałam od innych gości, że bywało lepiej, może więc i ten kulebiak miał słabszy dzień?

Słabiej też było przy rybach. Dorsz bałtycki (48zł) z puree cebulowym, młodymi ziemniakami, piklowaną cebulą, wędzonym masłem, grzybkiem i kiszoną kapustą miał tyle elementów dania, że to zadziwiające, jaki średni wyszedł z tego walor smakowy. Jadłam dwukrotnie, każdy dzień miał więc słaby.

Natomiast gwiazdą z pewnością była Golonka (39zł) z sosem z palonej cebuli, fermentowaną kapustą z kminkiem i imbirem, ziemniakami i chrzanem. To było danie! To był smak! Mięciuteńka, tłusta, a zatem pełna smaku golonka, a do niej bardzo intensywny sos z cebuli. Świetnie się tu spisał.

Deser zjadłam tylko jeden. I tylko raz. Była to Śliwka w czekoladzie z musem serwowanym z syfonu. Szybko zniknęła z karty, ponoć z końcem sezonu na śliwki. Z jednej strony szkoda, bo był to dobry deser. Z drugiej strony śliwka w czekoladzie zaczyna się niebezpiecznie rozprzestrzeniać, to już trzecie lub czwarte miejsce, które ją serwuje. Za każdym razem w innej formie, ale jednak!

Inny Wymiar Gulasz z dzika

Inny Wymiar: Gulasz z dzika

Inny Wymiar Golonka z sosem z palonej cebuli

Inny Wymiar: Golonka z sosem z palonej cebuli

Inny Wymiar: Relacja jakości do ceny

Inny Wymiar to smaczna kuchnia na dobrych polskich składnikach. Ceny odpowiadają jakości, nie ma w nich przesady ani w jedną ani w druga stronę. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie tu na pomysł jakichś szalonych obniżek, groziłoby to utratą jakości.

Już Maciej Nowak pisał, że ten nowy Inny Wymiar jest w sumie dość podobny do poprzedniej restauracji w tej lokalizacji, z drobnymi tylko skrętami w stronę kuchni polskiej. Dużych różnic więc nie ma, a jeśli czegoś się tu czepiać to nazwy właśnie. Sugeruje ona bowiem jakąś niebywałą różnicę, inność, czy wręcz wymyślność, a ja nie do końca pojmuję, czym się tu różnimy. I chyba nie jestem w tym odczuciu odosobniona.

Potrzebujemy miejsc, które karmią przyzwoicie i smacznie. I tak właśnie tu jest. Filip to nie awangardowy artysta, to kucharz, który zna świetnie swoje rzemiosło i najnormalniej w świecie smacznie gotuje. I niech tak zostanie. Niech to będzie po prostu dobry wymiar polskiej kuchni.

Zapraszam na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:

Ocena: 12.5/20

Czy wrócę? TAK

  • Ogólne wrażenie
    3
  • Jedzenie
    3.5
  • Obsługa
    3
  • Relacja ceny do jakości
    3
Na plus
  • Polska kuchnia
  • Smaczne jedzenie
  • Przyjemne wnętrze
Na minus
  • Niespójna nazwa
  • Nierówność - słabsze dni niektórych dań

2 Kommentare

  1. Apartament w warszawie Mokotów pisze

    No, no! Dziczyzna już za nami trochę chodzi, a wcale nie tak łatwo ją znaleźć. Powiedziałabyś coś więcej o fermentowanej kapuście?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *