Miesiąc: Sierpień 2009

Falanghina Di Majo Norante Włochy 2007

Idąc szlakiem mineralności, trafiłam na kolejne białe włoskie wino, tym razem z regionu Molise. Di Majo Norante to główny producent włoskiego regionu Molise, ma ponad 40 lat winiarskich tradycji. Falanghina natomiast jest szczepem starożytnym i na dodatek wg znawców często wskazywanym jako przyszłą gwiazdę i następcę Chardonnay na tronie szczepów białych. Moim zdaniem niedoreprezentowany jak na gwiazdę. Falanghina Di Majo Norante Włochy 2007 to pierwsze wino, które piłam z tego szczepu i to nie dlatego, że jakoś szczególnie przyszło mi go omijać, po prostu nie występuje w sklepach w dużej ilości. Dystrybutorzy określają to wino: „Złoty słomkowy kolor z zielonymi refleksami, bukiet stanowi mieszankę owoców tropikalnych skropionych odrobiną limonki. W ustach – rześkie o mineralnej kwasowości. Idealne na letnie popołudnie – podczas pikniku i koszenia trawy.” Do kupienia m.in. tutaj. Z do tej pory testowanych przez mnie win mineralnych, to wydaje mi się najsłabsze. Być może Falanghina wymaga mojego dalszego testowania. W skali od 1 do 10 daję 6.

Sportoletti Assissi Grechetto Włochy 2007

Myślę, że mam już sposób na znalezienie sobie odpowiedniego białego wina. Decydującym określeniem jest zwykle mineralność. Wygląda na to, że mogę założyć, iż jeśli białe wino jest określane typ przymiotnikiem, będzie mi smakowało. Tym razem, idąc za sugestią pani ze sklepu na dole, padło na Sportoletti Assissi Grechetto Włochy 2007. Choć tego typowo włoskiego szczepu grechetto nie znałam do tej pory w ogóle, zapisuję to wino do kategorii tych, do których z przyjemnością wrócę. Szczep uprawiany jest głównie w Umbrii, określany jako bogaty o lekko orzechowym smaku. Określane przez dystrybutorów: „Słomkowo-złoty kolor, rześkość i lekka mineralność, to atuty tego wina. W smaku dużo owocu z mocnymi brzoskwiniowymi akcentami. Świetne uzupełnienie dań rybnych i z białego mięsa.” Do kupienia m.in. tutaj. W skali od 1 do 10 daję 8

Krzysztof M. Hipnoza

Wczoraj wybrałam się do Teatru Polonia na eksperyment pt. Krzysztof M. Hipnoza”. Owiane tajemnicą przedstawienie jest przygotowane w oparciu o spektakl Tima Croucha „The Oak Tree”. Całość przełożył na polskie okoliczności i prowadzi Krzysztof Materna, co z pewnością dodaje wszystkiemu uroku. Zaprosił 30 aktorów do 30 przedstawień. Koncepcja polega na tym, że zaproszony aktor nie wie, co będzie grał, Materna wciela się w hipnotyzera, a publiczność nie wie, na jakiego aktora trafi danego wieczoru. Z pewnością fakt, że to jedynie 30 spektakli i fakt, że na afiszach wymienione są takie nazwiska jak Piotr Machalica, Magdalena Cielecka, Borys Szyc, Maciej Stuhr, czy też Piotr Adamczyk, dodają całości efektu. Wczoraj udało mi się trafić na Roberta Więckiewicza. Muszę przyznać, że to był strzał w 10. Uważam, że spektakl tego typu zależy w bardzo dużym stopniu od osoby aktora. Sam Materna nie utrzyma całości na poziomie, jeśli nie będzie miał partnera po drugiej stronie. Nie opowiem oczywiście, co się działo, bo to byłoby złamaniem pewnych zasad. Nawet Więckiewicz musiał uroczyście przysiąc, że nie zdradzi żadnemu aktorowi ani aktorce, …