Wszystkie wpisy z: Sushi

Shoku

„Warsaw Foodie jest bodajże jedynym miejscem w sieci podejmującym temat restauracji, które nic o nas nie pisało. No i jeszcze Froblog.” – mówi do mnie z lekkim wyrzutem w głosie właściciel Shoku, kiedy przeprowadzam z nim rozmowę przygotowując swoje comiesięczne „Oko na koncepty” dla magazynu Food Service. W dobie rozprzestrzeniających się spiskowych teorii dziejów można byłoby uznać, że to zmowa i skandal. 🙂 W praktyce jednak wygląda to tak, że jesteśmy ostatnio z Martą strasznie zajęte i – choć okazuje się to nieprawdopodobne dla połowy miasta – najnormalniej nam umknęło. Ostatecznie Warsaw Foodie naprawiło swój niewybaczalny błąd kilka tygodni temu, a Froblog czyni to niniejszym.

Wabu Sushi

Kiedy ostatnio pisałam o sushi? Nie pamiętam. Pewnie z pięć lat temu. Czy to znaczy, że od tego czasu sushi nie jadłam? Skądże znowu. Jadam często. Ale zwykle nie budzi ono we mnie żadnej emocji, nie ma w nim nic ciekawego, zamawiam swój standard, od czasu do czasu pozwalając sushimanowi na lekkie wariacje. Dostaję nawet dość dobre, smakowo satysfakcjonujące, ale nie powodujące żadnego przyspieszonego bicia serca, ot standard jak przeciętny rosół z makaronem. Ostatnio jednak było inaczej. Ostatnio bowiem wybrałam się do Wabu Sushi.

Bonsai Sushi

Niedawno odkryłam to miejsce, choć pewnie bywalcy znają je od lat. Sądząc po ilości gości i dań przygotowywanych na wynos, renoma tego suhi nie dotarła wyłącznie do mnie. Ale to już za mną. Teraz już wiem. W ostatnim czasie byłam tam 3 razy.

Hana Sushi

Na Jasnej otwarto nie tak dawno nową suszarnię. Hana Sushi to sieciówka, ma swoje restauracje w kilkunastu miejscach w Polsce. Ale nie mam nic przeciwko sieciowym sushi. Jeśli tylko potrafią podać mi jedzenie na odpowiednim poziomie. Menu jest znacznie szersze niż zwykłe nigiri, maki i sashimi, jest mnóstwo dań głównych, karta ciągnie się przez kilkadziesiąt stron.

Sushi Zushi

Sushi Zushi to jedno z tych miejsc, gdzie sobotnimi wieczorami spotyka się cała plejada obcokrajowców, celebrytów i jeszcze kilka osób szukających miejsca odpowiedniego na tzw. lans. Czyli Żurawia pełną gębą. Na szczęście, poza „śmietanką” towarzyską jest też jeszcze kilka dobrych rzeczy do zjedzenia.

Maguro Sushi

Maguro Sushi nie miało prostego zadania. Sushi barem numer 1 jest dla mnie Sakana na Moliera i trudno bardzo sprostać takiej konkurencji. Pisałam już kiedyś, że do Sakany warto przyjść będąc już lekko zaawansowanym w jedzeniu sushi. Można też się zdać na sugestie sushimana. W Maguro można być zaawansowanym i dostać ciekawsze kompozycje niż klasyczne nigiri czy maki, można też przyjść i zaczynać od podstaw.

Izumi Sushi

Knajpa Roku 2007 w konkursie Gazety Wyborczej raczej nie spełnia oczekiwań najlepszego miejsca na zjedzenie obiadu w Warszawie, przynajmniej nie w niedzielę. Od pewnego czasu już zauważam, że najlepiej sprawdzić czy jakieś miejsce trzyma standard właśnie w niedzielę. Wtedy jest mniej gości, mniejszy ruch, nie wszystko z karty jest osiągalne itd. Izumi Sushi zdało ten egzamin dość słabo, ale od początku.

Sakana Sushi Bar

Sakana to miejsce dla zaawansowanych wielbicieli sushi. No może nie wszyscy muszą koniecznie się na sushi znać, ale trzeba być przygotowanym na dialog z kucharzem. Bar jest skonstruowany w sposób trywialnie prosty. Przy barze siedzą ludzie, na barze pływają łódeczki z daniami na talerzykach w różnych kolorach (od kolorów zależą ceny). W środku baru dwaj kucharze – jeden robi sushi dla lewej części baru, drugi dla prawej. Nawiązują kontakt, wchodzą w dialog, pytają, co mogą podać.