Miesiąc: Kwiecień 2014

Zielony Niedźwiedź

Zielony Niedźwiedź dawał mi znaki. Znaki, które odczytywałam jako podprogowy przekaz „odwiedź mnie w sobotę”. W środę z Top Chefa odpadła Patrycja Wąsiakowska, szefowa kuchni Zielonego Niedźwiedzia. W piątek Fish Lovers przełożyli Nocny Targ Rybny na sobotę. Również w piątek swoją recenzję z Niedźwiedzia napisał Maciej Nowak i choć od jakiegoś czasu ze względu na tłum omijam restauracje w tzw. „weekend po Nowaku”, tym razem jednak znaki były silniejsze. W sobotni wieczór odwiedziłam ponownie Zielonego Niedźwiedzia.

Sueno Tapas Bar

Moja pierwsza wizyta w Sueno Tapas Bar należała do trudnych. Trafiłam tu w pierwszych dniach istnienia tego miejsca, jak się potem okazało jeszcze przed otwarciem oficjalnym. Nic nie grało, międzynarodowe tapas grzeszyły banałem i nudą, szef kuchni nie wiedział, co robi. Po tym tekście moi czytelnicy podzielili się na dwie grupy – jedni dziękowali mi za ostrzeżenie, drudzy litując się nad Sueno pytali „jak mogłam”.

Salto Ośmiornica

Salto

Salto pierwszego polskiego Top Chefa Martina Gimeneza Castro otworzyło się w hotelu Rialto na początku lutego. Trochę mi zabrało wybranie się do tego miejsca. Salto miało początkowo dziwny pomysł, by w weekendy oferować wyłącznie menu złożone ze steków. Rozumiem, że Argentyńczyk Martin jest mistrzem w tej dziedzinie, jednak na zdjęciach oglądałam piękne rybne dania, zachęcające owoce morza, znakomite dania bezmięsne. Szkoda było mi ograniczać się wyłącznie do steków. Czekałam więc na odpowiednią okazję.

Basico Branickiego

Flesz: Basico Wilanów

Basico to takie miejsce, gdzie po prostu od czasu do czasu wracam, bo lubię tutejszą kuchnię. Nie jest to ani miejsce w centrum, ani nie jest jakoś mocno promowane, nie jest już pewnie też modne, bo otwarte w czerwcu zeszłego roku. Mieszkałam kiedyś niedaleko, ale teraz już nawet nie jest to miejsce blisko mnie. To jest po prostu dobre miejsce z prawdziwą kuchnią i kiedy mam ochotę na coś w stylu „po prostu”, kierunek nadaje  Basico Wilanów.

Ramen Bar Amen

Ten tydzień zdecydowanie należał do pastafarian. We wtorek Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił odmowną decyzję Ministra Administracji i Cyfryzacji w sprawie rejestracji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. A w sobotę swoje drzwi otworzył pierwszy w Warszawie ramen bar. Ramen Bar Amen odwiedziłam dzisiaj w porze obiadowej.

Basil and Lime

Basil and Lime. Bazylia i limonka. Czy to składniki jakiegoś dania? Może drinka albo sałatki? Czego są symbolem? Po jednym z ostatnich odcinków Top Chefa wiemy, że limonki są symbolem kuchni tajskiej. Dużo limonek zwłaszcza 🙂 Może to więc właśnie jest trop? Może to tajska bazylia i limonka? Bingo. Basil and Lime to nowa tajska restauracyjka na Puławskiej, otwarta kilka dni temu, a właściwie jeszcze przed oficjalnym otwarciem.

Spoon & Spoon

Zupełnie niedaleko moje miejsca zamieszkania otworzyła się dwa miesiące temu mała knajpka. Trzeba jednak przyznać, że Polkowska, uliczka, na której ją otworzono nie mówiła mi nic. Dopiero róg Chełmskiej lokalizuje mi to miejsce na mapie Warszawy. Często piszę w pierwszych dniach po otwarciu o miejscach znacznie bardziej oddalonych ode mnie, sąsiedniego Spoon & Spoon po prostu nie zauważyłam. Jednak co się odwlecze… w niedzielę zjadłam tu więc obiad.

Eat Me Drink Me

Kraina czarów. Bez wątpienia. Wchodzę i zamieram. Wszystko w Eat Me Drink Me jest inne. Drzewo na środku kawiarni, krzesło obrośnięte trawą wisi pod sufitem, szachownica na podłodze, altanki, lampy w formie kapeluszy i ozdobne fotele, mnóstwo drobiazgów, szczególików, nawet panie obsługujące ubrane jak w Krainie Czarów. Przyznaję, że to bezdyskusyjnie najbardziej szalony wystrój  jaki ostatnio widziałam.