Wszystkie wpisy z: Restauracje

Krem Raclette

Krem

Pierwszy raz zobaczyłam Krem na jakimś zdjęciu. Przykuł mój wzrok. Tak pięknego wystroju nie widziałam już dawno. Wysmakowany, wyważony, przemyślany i stonowany. A jednocześnie bardzo inny od wszystkich znanych mi w Polsce miejsc. Potem dowiedziałam się, kto jest właścicielem, a jeszcze później, kto zrobił projekt. I nagle wszystko złożyło się w spójną całość. Do Kremu szłam z nastawieniem, że będzie pięknie i smacznie. Wysokie oczekiwania.

Ed Red Płatki skreia

Ocena: 15/20

Czy wrócę? TAK

Ed Red

Takie głośne otwarcie! Długo oczekiwany Ed Red w Warszawie! A ja na ten temat do tej pory ani mru mru? To chyba dlatego, że Adam Chrząstowski – współwłaściciel i szef kuchni w Ed Red – napisał kiedyś w swoim felietonie, że wszędzie chodzę pierwsza 🙂 Musi być, że złośliwa jestem. W rzeczywistości, w warszawskim Ed Redzie byłam już pięć czy sześć razy, brakło czasu „tylko” na pisanie o tych wizytach. Podejrzewam jednak, że wersja z moją złośliwością bardziej się wczyta. Niech i tak będzie 🙂

Merliniego 5 Cytrynowy kurczak

Ocena: 13.5/20

Czy wrócę? TAK

Merliniego 5

Jeśli opiera się pomysł na restaurację o steki i owoce morza, to szef kuchni ma teoretycznie proste zadanie. Po pierwsze musi znaleźć świetny produkt, po drugie – nie zepsuć go. Tyle teorii. W praktyce w różnych miejscach produkty bywają kiepskie, a jeśli nawet są dobrej jakości, kucharze potrafią je bezlitośnie zmarnotrawić. W Merliniego 5 na szczęście praktyki takie nie mają miejsca.

Nabo Cafe Gulasz rybny

Ocena: 15/20

Czy wrócę? TAK

Nabo Cafe

Kto nie zna Nabo Cafe? Nabo znają chyba wszyscy. Pojawiło się latem 2012 roku i od razu zjednało sobie przychylność gości. Mała bezpretensjonalna sąsiedzka knajpka z ujmującymi właścicielami. Na dodatek w pięknym otoczeniu uroczego placyku Starszych Panów na Sadybie. Nic dziwnego, że Nabo po kilku zaledwie miesiącach od otwarcia zostało knajpą roku Gazety Wyborczej, nokautując zresztą restauracje znane i uznane, których właściciele podobno doradzali Nabo przy otwarciu. Uczeń przerósł mistrza.

Skrei w La Rotisserie: Filet

Sezon na Skrei

Trwa Krótko, zdecydowanie za krótko. Tyle mogę powiedzieć o sezonie na skrei – norweskiego dorsza zimowego z Morza Arktycznego. Już drugi rok z rzędu podążam jego śladem po warszawskich restauracjach serwujących „rybę koneserów”. Skrei łowiony jest tylko przez trzy miesiące w roku, od stycznia do kwietnia, w praktyce jednak w Polsce jemy go jeszcze krócej – głównie w lutym i marcu. Zapraszam na krótki przegląd pięciu wybranych dań restauracji objętych akcją skrei w Warszawie.

Salto Jagnięcina

Ocena: 16/20

Czy wrócę? TAK

Salto 2017

Dobrze jest dobrze zacząć rok. Wybrać jakiegoś pewniaka jako pierwszą odwiedzoną w roku restaurację. Mój rok zaczął się wybornie. Odwiedziłam Salto Martina Gimeneza Castro – jedną z najciekawszych restauracji w Warszawie. Martin właśnie przygotował nowe menu, a jako, że jeździ po świecie, odbywa staże w najlepszych miejscach, ciągle się rozwija, zawsze przyjemnie jest skosztować nowych propozycji.

Nolita: Jeleń

Ocena: 18/20

Czy wrócę? TAK

Nolita 2016

Nolita. Praktycznie nie ma tu piany, pudru, nie ma dymu, jest tylko jedna ziemia jadalna przy pralinach na koniec. Czyli można tak gotować na zaawansowanym poziomie? Można w takiej formie podawać jedzenie w fine diningowej restauracji w Polsce? Jest fuzja polskich i międzynarodowych produktów z mocnymi azjatyckimi akcentami. Jest tak, jak gotuje się teraz w nowoczesnych restauracjach np. w Londynie. Ale są też takie produkty i skojarzenia smakowe, że nie sposób ich szukać poza Polską. To jest moja pierwsza – z pełnym przekonaniem postawiona – piątka za jedzenie. Mam nadzieję, że nie ostatnia. I mam też nadzieję, że Michelin się wreszcie zorientuje, jak strasznie się mylił w ostatnich latach nie dając Nolicie gwiazdki.

Regina Bar: Pierożki z wieprzowiną

Ocena: 13.5/20

Czy wrócę? TAK

Regina Bar

Regina to niezależna i silna kobieta, którą właścicielki nowego Regina Bar przy Koszykowej poznały podczas swojej podróży do Nowego Jorku. Wiadomo o niej praktycznie tylko tyle, że wywarła na obydwu paniach wrażenie wystarczająco wielkie, by jej imieniem nazwać swój bar. O Regina Bar wiadomo nieco więcej. Po pierwsze jest to miejsce odwołujące się do Manhattanu, gdzie Little Italy spotyka się z China Town, a co za tym idzie kuchnia włoska przenika się z kuchnią chińską. Po drugie, zanim zmarszczycie brew i pomyślicie, że to zbyt szalone, by mogło się udać, dodam, że za kuchnię odpowiada mistrz szalonych połączeń Trisno Hamid. Jaka zatem jest Regina Bar? Czy charakterem przypomina swoją nowojorską imienniczkę?