Wpisy otagowane: opinie o restauracjach

Gdzie jeść w Berlinie: Cordobar - Buraczane

Gdzie jeść w Berlinie

Berlin to raj dla foodies – twierdzą liczne źródła. Nie do końca się z nimi zgadzam. Owszem, w Berlinie można zjeść wszystko, ale czy naprawdę o to chodzi? Jadąc do Hiszpanii, chcę skosztować kuchni hiszpańskiej, jadąc do Niemiec – kuchni niemieckiej. Berlin obfituje w nieskończone restauracje serwujące kuchnię francuską (te bardziej eleganckie) lub azjatycką (te bardziej przystępne). Jednak gdzie jeść w Berlinie, jeśli chcemy poznać prawdziwy smak tego miasta? W zestawieniu moich propozycji, nie uniknęłam wpływów Francji i Azji, ale starałam się je ograniczyć do niezbędnego minimum. Podręczna ściąga z adresami, mapkami, zdjęciami, wskazówkami, miejscami pogrupowanymi na śniadania, lunche, kolacje, desery, a nawet kawę i wino.

Nobelhart Who is

Nobelhart & Schmutzig* Berlin

Nie łatwo znaleźć wyjaśnienie nazwy restauracji Nobelhart & Schmutzig. Nie łatwo też zrozumieć ich witrynę przy Friedrichstrasse, w której wyeksponowano tylko dwie rzeczy – dużą kartkę, jakby z książki z nazwą restauracji i manekina w T-shircie z napisem „Who the fuck is Paul Bocuse”. Restauracja Nobelhart & Schmutzig, wyróżniona jedną gwiazdką Michelin, mieści się tuż przy najbardziej turystycznym punkcie miasta – słynnym przejściu Checkpoint Charlie. Nic w niej jednak turystycznego nie znajdziemy. Nie wejdzie tu też żaden przypadkowy turysta. Rezerwację trzeba zrobić z dość sporym wyprzedzeniem, a do drzwi wejściowych trzeba dzwonić. „Łatwo” to nie jest słowo, którego powinno się tu używać.

Małże

Pakta * Barcelona

Minęło już kilka tygodni od mojej wizyty w barcelońskiej restauracji Pakta, wyróżnionej jedną gwiazdką Michelin. Ale teksty o tego typu miejscach lepiej mi się pisze z dystansem czasowym. W przeciwnym razie popadam w przesadne zachwyty i umyka mi puenta. Pakta to miejsce z grupy restauracji braci Adria (o Tickets*, innej restauracji z tej grupy pisałam już jakiś czas temu). Pakta to restauracja serwująca Nikkei – fusion kuchni peruwiańskiej i japońskiej. Być może też z tego powodu podawane tu dania i smaki są wielokrotnie bardzo odległe od smaków europejskich, co wcale nie znaczy, że nie są zrozumiałe.

Krem Raclette

Krem

Pierwszy raz zobaczyłam Krem na jakimś zdjęciu. Przykuł mój wzrok. Tak pięknego wystroju nie widziałam już dawno. Wysmakowany, wyważony, przemyślany i stonowany. A jednocześnie bardzo inny od wszystkich znanych mi w Polsce miejsc. Potem dowiedziałam się, kto jest właścicielem, a jeszcze później, kto zrobił projekt. I nagle wszystko złożyło się w spójną całość. Do Kremu szłam z nastawieniem, że będzie pięknie i smacznie. Wysokie oczekiwania.

Celeri Pory

Celeri * Barcelona

Niestety nie zawsze jest dobrze, nawet w miejscach z gwiazdką. W przypadku Celeri * – restauracji ze zdrową kuchnią, głównie wegetariańskiej w Barcelonie, wyróżnionej jedną gwiazdką Michelin – mamy do czynienia ze świetnym pomysłem i słabym wykonaniem. To mój pech do tej ulicy. Dwa lata temu odwiedziłam tam również jednogwiazdkowy Hisop, gdzie jedzeniu nie dałabym gwiazdki w żadnym wypadku. To będzie krótka opowieść z dużą liczbą zdjęć. Dania lepiej wyglądały niż smakowały.

Marea Alta: Królewskie krewetki

Marea Alta Barcelona

Widzieliście takich restauracji pewnie sporo w różnych miastach na świecie. Ulokowane na jakiejś wieży czy na szczycie wysokiego budynku. Oferują zapierający dech w piersiach widok i… zwykle dość mierne jedzenie. Dlatego, kiedy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia z Marea Alta, pomyślałam, że będzie tam ładnie, ale wzlotów kulinarnych nie oczekiwałam. Bardzo się myliłam. Tu jada obiady z rodziną Albert Adria – legenda wśród szefów kuchni, właściciel m.in. Tickets*, Pakty i najnowszej Enigmy. Siedział przy stoliku obok.

Ed Red Płatki skreia

Ocena: 15/20

Czy wrócę? TAK

Ed Red

Takie głośne otwarcie! Długo oczekiwany Ed Red w Warszawie! A ja na ten temat do tej pory ani mru mru? To chyba dlatego, że Adam Chrząstowski – współwłaściciel i szef kuchni w Ed Red – napisał kiedyś w swoim felietonie, że wszędzie chodzę pierwsza 🙂 Musi być, że złośliwa jestem. W rzeczywistości, w warszawskim Ed Redzie byłam już pięć czy sześć razy, brakło czasu „tylko” na pisanie o tych wizytach. Podejrzewam jednak, że wersja z moją złośliwością bardziej się wczyta. Niech i tak będzie 🙂

Merliniego 5 Cytrynowy kurczak

Ocena: 13.5/20

Czy wrócę? TAK

Merliniego 5

Jeśli opiera się pomysł na restaurację o steki i owoce morza, to szef kuchni ma teoretycznie proste zadanie. Po pierwsze musi znaleźć świetny produkt, po drugie – nie zepsuć go. Tyle teorii. W praktyce w różnych miejscach produkty bywają kiepskie, a jeśli nawet są dobrej jakości, kucharze potrafią je bezlitośnie zmarnotrawić. W Merliniego 5 na szczęście praktyki takie nie mają miejsca.

Nabo Cafe Gulasz rybny

Ocena: 15/20

Czy wrócę? TAK

Nabo Cafe

Kto nie zna Nabo Cafe? Nabo znają chyba wszyscy. Pojawiło się latem 2012 roku i od razu zjednało sobie przychylność gości. Mała bezpretensjonalna sąsiedzka knajpka z ujmującymi właścicielami. Na dodatek w pięknym otoczeniu uroczego placyku Starszych Panów na Sadybie. Nic dziwnego, że Nabo po kilku zaledwie miesiącach od otwarcia zostało knajpą roku Gazety Wyborczej, nokautując zresztą restauracje znane i uznane, których właściciele podobno doradzali Nabo przy otwarciu. Uczeń przerósł mistrza.

Skrei w La Rotisserie: Filet

Sezon na Skrei

Trwa Krótko, zdecydowanie za krótko. Tyle mogę powiedzieć o sezonie na skrei – norweskiego dorsza zimowego z Morza Arktycznego. Już drugi rok z rzędu podążam jego śladem po warszawskich restauracjach serwujących „rybę koneserów”. Skrei łowiony jest tylko przez trzy miesiące w roku, od stycznia do kwietnia, w praktyce jednak w Polsce jemy go jeszcze krócej – głównie w lutym i marcu. Zapraszam na krótki przegląd pięciu wybranych dań restauracji objętych akcją skrei w Warszawie.