Wszystkie wpisy z: Bistro

MOD ponownie

MOD odkryłam kilka miesięcy temu. Dumnie poinformowałam o nich świat pisząc bardzo entuzjastyczny tekst po dwóch wizytach. Ponieważ koncept brzmiał ciekawie, szef kuchni Trisno Hamid znany był z Yellow Doga, MOD odwiedzili w ciągu kilku następnych tygodni praktycznie wszyscy dziennikarze i blogerzy kulinarni robiąc tym samym sporo szumu. Po kilku tygodniach pełnej sali restauracja wprowadziła politykę ‘bez rezerwacji’. Dla mnie to bardzo trudna zasada. Jak się umówić ze znajomymi z drugiego końca Warszawy w miejscu, gdzie dostępność stolika jest niewiadomą? Do MOD nie wracałam więc długo. Za długo. Ale któregoś dnia wstałam, spojrzałam w niebo i poczułam, że muszę. Zebrałam się i pojechałam sama skosztować, co nowego proponuje Triso Hamid w swoim menu po ponad dziewięciu miesiącach od startu restauracji przy Oleandrów.

Pop Up Ferment

Krzysztof Rabek. Mówią, że to świetny szef kuchni. Tylko nie mówią, gdzie jego kuchni próbowali. Bo Krzysztof Rabek pracował w Hugo w Poznaniu, ale do Poznania trzeba jednak dojechać. Nie wszyscy byli. Pracował też przez kilka miesięcy jako head chef lub sous-chef (zdania na ten temat są podzielone) w Atelier Amaro, ale tam to też nie wszyscy byli. Współtworzy warszawską Odette, ale to przecież cukiernia. Skąd więc wiedzą, że Krzysztof Rabek jest świetnym szefem kuchni? Bo jak mówią, to chyba wiedzą? W każdym razie Krzysztof Rabek postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i kulinarnie przedstawić się Warszawie, a nawet zrobić mały ferment. Konkretnie Pop Up Ferment. Na Rozbrat 20. No ale po kolei.

The Cool Cat

The Cool Cat. Nowe miejsce otworzyło się kilkanaście dni temu na Powiślu. Ma już pozytywną recenzję Macieja Nowaka. Ma szefa kuchni Jakuba Kaftańskiego, który wcześniej gotował w Miłości. Ma opinię miejsca hipsterskiego. I ma też gościnne występy innych szefów kuchni. W poprzedni weekend w The Cool Cat gotowała Sandra Kotowicz. Odwiedziłam ich trzy razy tylko po to, by znaleźć odpowiedź na pytanie: Is this cat really cool?

Królowa gęsiny: Agata Wojda

Zdarzyło mi się czas jakiś temu pójść do jednego z nowych miejsc z grupą ludzi, wśród których była Agata Wojda – szefowa kuchni Opasłego Tomu. Wszyscy usiedliśmy przy większym stole i zamówiliśmy dania. Po przekazaniu zamówień na kuchnię, Agata wstała i podeszła do otwartej kuchni przyjrzeć się, jak nieznani jej kucharze przygotowują nasze dania. Po chwili zaprosili ją do kuchni, a jeden do drugiego powiedział „Wiesz kto to jest? Królowa gęsiny”. 🙂

Zorza

Zorza. Nie jest łatwo, oj nie jest. Nie jest łatwo otworzyć nowe miejsce w lokalizacji po kultowym 6/12. Nie jest też łatwo otwierać pierwsze miejsce z kuchnią mając dotychczas wprawę w popularnych miejscach raczej rozrywkowych jak Warszawa Powiśle, Syreni Śpiew, Stację Mercedes i bar Weles. Nie jest też łatwo zmierzyć się z Żurawią. No i wreszcie, a może przede wszystkim, nie jest łatwo o Zorzy pisać. Powiedzieć, że miałam odczucia ambiwalentne to eufemizm. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się po prostu nie wiedzieć, co mam o tym miejscu myśleć. Ale po trzech wizytach już wiem.

Nowa Próżna

Na pięknej odnowionej ulicy Próżnej otworzyła się niedawno restauracja Nowa Próżna. Uściślając stało się to w poprzedni weekend. Od tego czasu miałam okazję już dwukrotnie jeść w Nowej Próżnej. Obydwie wizyty obfitowały w liczne interesujące wrażenia kulinarne. Miejsce wprawdzie nie oferuje jeszcze wina, ale można przyjść ze swoją butelką. Tę opcję praktykuję od czasu do czasu. Sklepowa cena wina w restauracji to nie jest częsty przypadek, polecam więc i Waszej uwadze miejsca świeżo otwarte oferujące taką opcję.

Soul Kitchen Bistro

Z wszystkich zeszłorocznych zamknięć i zniknięć z warszawskiego rynku gastronomicznego, najbardziej brakowało mi Soul Kitchen. Przepiękne miejsce na Noakowskiego wielokrotnie cieszyło mnie swoją kuchnią, lubiłam tam wracać. W 2012 roku dałam Soul Kitchen nawet tytuł Knajpy Roku Frobloga. Potem remont kamienicy przy Noakowskiego uniemożliwił im dalsze funkcjonowanie. Mieli znaleźć nową lokalizację, ale cisza trwała długo. Tęskniłam. Bardzo. W piątek dostałam informację o powstaniu Soul Kitchen Bistro na Nowogrodzkiej. Tę reaktywację przyjęłam z naprawdę dużą radością, pobiegłam na obiad w sobotę, wiedząc, że to za wcześnie na oceny, ale powstrzymać się nie mogłam.

Perłowa Bistro

Perłowa Bistro to zupełnie nowe miejsce na Brackiej, nawet jeszcze oficjalnie nie otwarte. Nie wyróżnia się nazwą, powiedziałabym, że nazwa umknie Wam w tłumie. Nie brzmi ani nowocześnie, ani interesująco, ani nawet pretensjonalnie. Po prostu nazwa taka jak setki innych. Ale jeśli się okaże, że Perłowa to multitap Browarów Lubelskich Perła, nazwa zaczyna nabierać innego kontekstu. Jeśli jeszcze dodać, że kuchnia jest prosta, polska, sezonowa i wokół piwa zbudowana, zaczyna brzmieć naprawdę interesująco.

Kaskrut

Na przykład taki Kaskrut. Nie zaczyna się wypowiedzi od „na przykład”. Nie karmi się też ludzi menu degustacyjnym za 69zł. A na przykład taki Kaskrut karmi. W wersji wegańskiej za 49zł. I choć wiele pesymiści wróżyli mu szybki zgon i głosy w stylu „niemożliwe, że to się uda” krążyły tu i tam, to się wyraźnie udaje. I Piotr Ceranowicz, który objął kuchnię w Kaskrucie po Adamie Leszczyńskim, gotuje jeszcze lepiej, a na pewno inaczej. Ta różnica jest wyraźna. Nikt nie bankrutuje, wszyscy są zadowoleni. No może poza tymi, którzy wieszczyli rychły koniec.

Bistro de Paris Michela Morana Kwiecień 2015

Wracam. Wracam bo lubię. Bistro de Paris Michela Morana moim zdaniem nie ma słabych momentów i kiedy już jestem zmęczona poszukiwaniem nowości, kiedy chcę sobie przypomnieć, że są jeszcze takie miejsca, gdzie suflet to suflet, a nie jego mierna podróbka w postaci fondanta, wracam do Bistro de Paris. Tym razem, ponownie zajadałam się klasykami francuskiej kuchni i nowymi pomysłami Michela Morana.