Miesiąc: Październik 2012

Concept 13

Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam Concept 13, byłam absolutnie przekonana, że cena pięcio-daniowego lunchu, ustawiona na poziomie 50zł, nie może się utrzymać i jest najzwyklejszą w świecie promocją. Od tej wizyty minęło kilka miesięcy, a cena jest dokładnie taka sama. Co ciekawsze, Concept ciągle zachwyca. Wygląda inaczej w słońcu letnim, inaczej w jesiennym, inaczej wieczorem, a jeszcze inaczej, kiedy śnieg za oknami. Zadziwiające miejsce.

Wtajemniczeni

W trakcie tegorocznego Kuchnia+ Food Film Fest udało mi się zobaczyć trzy bardzo dobre filmy. Ponieważ ideą festiwalu jest pokazywanie filmów głównie dokumentalnych, które później zobaczyć będzie można również w telewizji na kanale Kuchnia+, postanowiłam się podzielić moją opinią. Choćby po to, żeby czytelnicy mojego bloga mogli porównać swoje wrażenia. Zaczynam od polskiego filmu „Wtajemniczeni”.

Fusion w hotelu Westin

Jadanie w restauracjach hotelowych nie zdarza mi się zbyt często. Nie wiem, czy to z powodu powszechnej opinii (często krzywdzącej zresztą), że zwykle w hotelu nie powinno się jadać, czy po prostu dlatego, że niewiele mnie do tych miejsc przyciąga. Zdarzyło mi się jednak w kilkuletniej historii Frobloga opisać cztery wizyty w warszawskich restauracjach hotelowych. Pisałam o brunchu w Sheratonie, czwartkowym Fish Fusion w Westin i dwukrotnej wizycie w La Rotisserie w Le Regina. Wszystkie bardzo udane.

Brasserie Warszawska

Pierwsza moja wizyta w Brasserie Warszawska miała miejsce tuż po otwarciu. Jako jeden z blogerów zostałam zaproszona na lunch z okazji otwarcia. Właściciel Brasserie, Daniel Pawełek, znany wszystkim wcześniej z Butchery&Wine, opowiadał o swoim nowym miejscu. Mieliśmy też okazję poznać szefa kuchni. W poniedziałkowy wieczór wróciłam do Brasserie. Spodziewałam się dość pustego miejsca, w którym spokojnie będzie można porozmawiać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Brasserie tętni życiem do późnych godzin wieczornych, nawet w poniedziałek, dzień tygodnia najmniej skłaniający do socjalizowania się.

Festiwal Ośmiornicy w Tawernie Patris

Lubię, kiedy restauracje wymyślają ciekawe wydarzenia kulinarne, kiedy proponują coś poza zwykłym standardowym menu, kiedy wykazują się inwencją. Na fajny pomysł wpadła niedawno Tawerna Patris zapraszając swoich gości na Festiwal Ośmiornicy, trwający cały październik. Choć to sezon meczowy i ostatnio dojazd do Tawerny położonej w bliskiej okolicy Stadionu bez Dachu jest mocno utrudniony, podołałam i skosztowałam menu ośmiornicowego.

7 głównych trendów w warszawskich restauracjach

Odwiedzając kolejne nowe miejsca, zawsze bardzo mnie cieszy, kiedy mogę zaobserwować ciekawe pomysły. Czasem dotyczą one wystroju, menu, obsługi, czasem szefów kuchni. Z moich obserwacji wynika, że jest kilka trendów, które rozprzestrzeniają się zupełnie nieoczekiwanie. Niektóre bardzo cieszą, niektóre zaskakują, a inne po prostu działają na szkodę danego miejsca. Poniżej moje krótkie i bardzo subiektywne podsumowanie tego, co ostatnio najbardziej rzuca mi się w oczy w warszawskich restauracjach. Trendy uporządkowałam od najlepszych, godnych polecenia i naśladowania, do najgorszych, zasługujących na wytykanie palcem.

Grzybobranie

Lubicie grzyby? Ja uwielbiam. A widzieliście kiedyś dobry film o grzybach? Bo ja widziałam niedawno. Froblog objął patronat nad filmem „Tam, gdzie rosną grzyby”, w reżyserii Jasona Cortlunda i Julii Halperin, który wejdzie do polskich kin 30. listopada. Oczywiście nie jest to film o grzybach, a o ludziach, ale grzyby grają w nim bardzo dobrą drugoplanową rolę. O tym filmie i akcjach z nim związanym, sporo jeszcze usłyszycie tej jesieni na Froblogu.

Kucharek Sześć

Jak być może zauważyliście w komentarzach tego bloga, moi czytelnicy domagają się ode mnie wizyty w Atelier Amaro. To prawda, nie byłam jeszcze w tej restauracji. Powodem nie są w ogóle moje osobiste sympatie czy antypatie wobec właściciela. Powód jest zupełnie inny. To jest po prostu bardzo drogie miejsce, to jest miejsce najdroższe w Warszawie. Mam więc pewien opór. Nie tylko mentalny, ale też finansowy. Uważam jednak, że żeby mieć zdanie i odniesienie do innych miejsc, muszę pójść. Zresztą, tak naprawdę chcę pójść. Interesuje mnie, jakie jest jedzenie w pierwszej polskiej „wschodzącej gwiazdce” Michelin. Dlatego przedsięwzięłam plan. Oszczędzam na wizytę u Amaro.

Opasły Tom PIW

Miejsca z często zmieniającą się kartą mają tę przewagę nad innymi, że łatwiej się do nich wraca. Nawet jeśli w standardowej karcie jest wiele ciekawych dań i obiecujemy sobie, że wrócimy i spróbujemy innych dań następnym razem, zmiana karty jest nieco mocniejszą motywacją. Jeśli miejsca, które często zmieniają kartę na dodatek podają zawsze świetną kuchnię, wraca się do nich jeszcze chętniej.