Wpisy otagowane: kuchnia autorska

Salto Jagnięcina

Ocena: 16/20

Czy wrócę? TAK

Salto 2017

Dobrze jest dobrze zacząć rok. Wybrać jakiegoś pewniaka jako pierwszą odwiedzoną w roku restaurację. Mój rok zaczął się wybornie. Odwiedziłam Salto Martina Gimeneza Castro – jedną z najciekawszych restauracji w Warszawie. Martin właśnie przygotował nowe menu, a jako, że jeździ po świecie, odbywa staże w najlepszych miejscach, ciągle się rozwija, zawsze przyjemnie jest skosztować nowych propozycji.

Water and Wine

„Gotujemy z tego, co mamy. Jeśli idziemy na ryby, to przygotowujemy ryby, jeśli do lasu to mamy grzyby, dzisiaj poszliśmy do ogródka, będą więc głównie warzywa.” – mówi Marek Flisiński, szef kuchni restauracji Water and Wine. To restauracja w środku niczego. Jedzie się długo przez piękne pola, górki, dołki, jakieś stawy i nagle… wyrasta ogromna rozlewnia wody mineralnej Cisowianka, a w niej – jedyna na świecie, absolutnie unikalna restauracja Water and Wine.

Ocena: 16/20

Czy wrócę? TAK

La Rotisserie

Lato. Ciepły sobotni wieczór. Wakacje. Żadnych nowych restauracji na horyzoncie. Teoretycznie nuda. Jednak w takie właśnie wieczory najlepiej wybrać się do tzw. evergreenów. La Rotisserie to dla nas jeden z nich. Nigdy nie zawodzi. Dodatkowo latem zwykle czynne jest tutejsze przepiękne, zaciszne i bardzo klimatyczne patio. Atmosfera jest najlepsza a do tego kuchnia Pawła Oszczyka – Szefa Kuchni Roku wg Gault & Millau. Żyć nie umierać.

Dinner with a view: Rzeka

Był ogień, była rzeka i było troje szefów kuchni: Ewa Malika Szyc Juchnowicz (Malika), Witek Iwański (Aruana) i Ana Roš (Hisa Franco). Tak, ta sama Ana Roš, którą zobaczycie w drugiej serii Chef’s Table.  Było też dwanaście dań przygotowanych siedmioma różnymi technikami gotowania na ogniu. Wszystko odbyło się na plaży hotelu Narvil w ramach pierwszego spotkania Dinner with a view. Przy stole usiadło czterdzieści osób. Zobaczcie jak było. Był ogień.

Disfrutar * Barcelona

„W tym miejscu jedzenie to spektakl.” Słyszałam to wielokrotnie. Nie poważałam. Na spektakle chodzę do teatru, do restauracji chodzę jeść. Rezerwację w Disfrutar zrobiłam z polecenia osoby, której ufam kulinarnie, ale nie miałam dużych oczekiwań. Po zeszłorocznym chłodnym odbiorze trzygwiazdkowego jedzenia – spektaklu w Quique Dacosta*** uważałam, że molekularne (ciągle nie znajduję lepszego słowa na określenie tego typu kuchni) sztuczki są nie dla mnie. Disfrutar jednak nie tylko mnie zaskoczyło, ale i nakarmiło. W końcu miejsce to tworzą Mateu Casañas, Oriol Castro i Eduard Xatruch – byli head szefowie kultowego El Bulli, odpowiedzialnego za istotny przełom współczesnej gastronomii europejskiej. Nie stałam się fanką kuchni molekularnej, ale już wiem, że kuchnia ta nie wyklucza bardzo dobrej kolacji.

MOD ponownie

MOD odkryłam kilka miesięcy temu. Dumnie poinformowałam o nich świat pisząc bardzo entuzjastyczny tekst po dwóch wizytach. Ponieważ koncept brzmiał ciekawie, szef kuchni Trisno Hamid znany był z Yellow Doga, MOD odwiedzili w ciągu kilku następnych tygodni praktycznie wszyscy dziennikarze i blogerzy kulinarni robiąc tym samym sporo szumu. Po kilku tygodniach pełnej sali restauracja wprowadziła politykę ‘bez rezerwacji’. Dla mnie to bardzo trudna zasada. Jak się umówić ze znajomymi z drugiego końca Warszawy w miejscu, gdzie dostępność stolika jest niewiadomą? Do MOD nie wracałam więc długo. Za długo. Ale któregoś dnia wstałam, spojrzałam w niebo i poczułam, że muszę. Zebrałam się i pojechałam sama skosztować, co nowego proponuje Triso Hamid w swoim menu po ponad dziewięciu miesiącach od startu restauracji przy Oleandrów.

Pop Up Ferment

Krzysztof Rabek. Mówią, że to świetny szef kuchni. Tylko nie mówią, gdzie jego kuchni próbowali. Bo Krzysztof Rabek pracował w Hugo w Poznaniu, ale do Poznania trzeba jednak dojechać. Nie wszyscy byli. Pracował też przez kilka miesięcy jako head chef lub sous-chef (zdania na ten temat są podzielone) w Atelier Amaro, ale tam to też nie wszyscy byli. Współtworzy warszawską Odette, ale to przecież cukiernia. Skąd więc wiedzą, że Krzysztof Rabek jest świetnym szefem kuchni? Bo jak mówią, to chyba wiedzą? W każdym razie Krzysztof Rabek postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i kulinarnie przedstawić się Warszawie, a nawet zrobić mały ferment. Konkretnie Pop Up Ferment. Na Rozbrat 20. No ale po kolei.

Kolacja na cztery ręce: Martin Gimenez Castro SALTO i German Martitegui TEGUI

W sobotni wieczór restauracja Salto zorganizowała Kolację na cztery ręce. Martin Gimenez Castro, tutejszy szef kuchni gotował wspólnie z Germanem Martitegui z argentyńskiej restauracji TEGUI. Szefowie kuchni przedstawili smaki współczesnej kuchni argentyńskiej przy okazji Światowych Dni Malbec. Restauracja TEGUI to aktualnie siódma najlepsza restauracja Ameryki Południowej według rankingu 50 best by S. Pellegrino 2015, a German Martitegui – według tego samego źródła – to najlepszy szef kuchni w Argentynie. Zapraszam na relację zdjęciową z tego wydarzenia i kilka zdań komentarza.

Kotakota

Kolacja w ciemno. Nie to nie będzie relacja ze specjalnego wieczoru, podczas którego gościom zasłania się oczy, by nie widzieli, co jedzą i skupili się wyłącznie na smaku. To będzie relacja z Kotakota – nowego miejsca Adama Leszczyńskiego. Światło w jego restauracji jest – ujmując rzeczy eufemistycznie – nastrojowe. Dlatego to, co jedliście, zobaczycie dokładnie dopiero na zdjęciach w domu po mozolnej walce z Photoshopem. Nie robicie zdjęć w trakcie jedzenia i nie obrabiacie ich po powrocie? Hm… może być więc tak, że zmuszeni będziecie bazować wyłącznie na kubkach smakowych, bo w ogóle nie zobaczycie, co jedliście. Ta kolacja w ciemno ma jednak liczne uroki.

Kieliszki na Próżnej

Jeśli nad barem widzicie 1116 wiszących kieliszków, to jakie pytanie pierwsze przychodzi Wam do głowy? Moje jest proste – kto to będzie mył? Jeśli pomyśleliście o tym samym, witajcie w klubie. Okazuje się, że jest to najczęściej zadawane pytanie w miejscu za bardzo daleką granicą, którym inspirowały się Kieliszki na Próżnej. Nie jestem więc oryginalna. Nie o to tutaj jednak chodzi. Pytanie powinno brzmieć raczej, co zwiastuje te 1116 kieliszków? Złośliwcy twierdzili, że wypożyczalnię kieliszków 🙂 Poszłam sprawdzić. Dwukrotnie. I na pewno wrócę. Bardzo mi się to sprawdzanie spodobało.