Miesiąc: Maj 2008

Rolling Stones w blasku świateł

Nie warto iść na ten film jeśli nie lubi się Rolling Stonesów, ale jeśli się ich lubi … nie można tego filmu nie obejrzeć. To ciekawe podejście do filmu dokumentalnego, praktycznie rzecz biorąc nie jest to film dokumentalny, a zapis koncertu. Początkowo akcja koncentruje się wokół kręcenia samego filmu, są wypowiedzi muzyków i Martina Scorsese. Przez jakiś czas trwa zastanawianie się nad dwiema pierwszymi piosenkami, co jest w sumie bardzo zabawne, bo widz odnosi wrażenie, że nikt – ani muzycy ani reżyser – nie wie od czego zaczną. Zdradzę tajemnicę – zaczynają od Jumpin’ Jack Flash, a potem jest już tylko lepiej. Jeśli ktoś był na koncercie Rolling Stonesów, a ja byłam, to na pewno pamięta jaką energię przekazują muzycy publiczności. Mój koncert odbył się na stadionie, ten sfilmowany w sali teatralnej, ale różnica w ilości publiki w niczym muzykom nie przeszkadza. Jagger to po prostu sceniczne zwierzę i trudno sobie wyobrazić, by robił w życiu cokolwiek innego. Koncert przebijają fragmenty wywiadów z różnych telewizji, z różnych lat, wywiadów głównie historycznych. Bardzo zabawne fragmenty o …

Izumi Sushi

Knajpa Roku 2007 w konkursie Gazety Wyborczej raczej nie spełnia oczekiwań najlepszego miejsca na zjedzenie obiadu w Warszawie, przynajmniej nie w niedzielę. Od pewnego czasu już zauważam, że najlepiej sprawdzić czy jakieś miejsce trzyma standard właśnie w niedzielę. Wtedy jest mniej gości, mniejszy ruch, nie wszystko z karty jest osiągalne itd. Izumi Sushi zdało ten egzamin dość słabo, ale od początku.

John McLaughlin w Sali Kongresowej

Nigdy nie przepadałam szczególnie za Mahavishnu Orchestrą, to nie mój rodzaj jazzu, za mało w nim swingu, za dużo krzykliwych gitar. Zawsze natomiast miałam spory szacunek do lidera formacji – Johna McLaughlina – za to, co wyprawia z gitarą, a właściwie za to, co przy pomocy gitarowych dźwięków wyprawia z ludźmi słuchającymi jego muzyki. Poniedziałkowy koncert w warszawskiej Sali Kongresowej miał być więc dla mnie jedynie ciekawostką, możliwością usłyszenia na żywo legendy gitary jazz-rockowej. Był czymś więcej. Jak już zauważyła – zawsze na bieżąco nadająca – JazzGazeta, McLaughlin dał czadu. Wyszedł na scenę starszy pan, wyprostowany, elegancki, w formie, ale jednak siwiuteńki. Punktualnie, bez żadnego udowadniania spóźnieniami, kto to jest gwiazdą, po prostu wszedł z zespołem, nie zachowując kolejności, nie robiąc z tego show. Przystroił odrobinę gitarę i zaczął. Grał przekrój swoich utworów z różnych lat – swoją drogą, jak to miło, że ktoś może z takiej kolekcji wybierać. Były i ballady i nawet funky. Zaskoczył mnie brzmieniem swojej gitary, znacznie mniej jazz-rockowym niż bym się spodziewała, znacznie bardziej fusion. Ale były też momenty romantyczne …

Grecka Tawerna Santorini

Jeśli się wraca z Krety po tygodniowym urlopie, od którego nie sposób uwolnić myśli i jeśli robi się wszystko, by w grecki klimacie jeszcze chwilę pozostać, warto się wybrać do Santorini. Warto zresztą pewnie i wtedy, kiedy akurat nie wróciło się z urlopu, a po prostu chce się zjeść coś dobrego.