Wszystkie wpisy z: Dobre ceny

Fest Port Czerniakowski Terrina

Ocena: 15.5/20

Czy wrócę? TAK

Fest Port Czerniakowski

Prostota. Tego ostatnio szukam w jedzeniu. Dziwne, ale mam ogromne problemy w znalezieniu dobrych miejsc z prostą kuchnią. Przyglądam się z dużym niepokojem warszawskiej scenie gastronomicznej, coraz bardziej się od niej dystansując i coraz częściej zadając pytanie – dokąd to wszystko zmierza. Na szczęście od czasu do czasu pojawia się taka jaskółka jak Fest Port Czerniakowski. I od razu mam znowu nieodpartą chęć chwalenia i zachwycania się.

Ocena: 13/20

Czy wrócę? TAK

Sato gotuje

Sato gotuje. Właściwie robi tylko tyle i aż tyle. W lokalu, który nie zachwyca wystrojem. Z obsługą, która jest przemiła, ale dość często się myli. W tempie, które każe czekać ponad godzinę na udon. Sato po prostu gotuje. Tak jak Jiro śni o sushi. I choć ta analogia może się wydawać powierzchowna (bo w końcu co więcej łączy obydwu panów niż narodowość japońska?), to jednak są cechy wspólne. Minimalizm, dążenie do perfekcji, konsekwencja i spokój. Różnice też są. Jak choćby ta, że Jiro śni o sushi w Tokyo, a Sato gotuje na Ochocie.

Ocena: 15.5/20

Czy wrócę? TAK

Karakter

Mieliśmy dość miejsc nijakich, kompromisów, schlebiania gustom wszystkich dookoła. Dlatego powstał Karakter – mówi w telefonicznej rozmowie współwłaścicielka nowej krakowskiej restauracji Karakter.­ I bez wątpienia Karakter pokazuje charakter na każdym kroku. Jest takim zimnym draniem nieprzejmującym się opinią innych. Karta dań jest odważna, podobnie lista win. Nie jest to miejsce dla każdego. Ale ci, dla których jest, zakochają się w nim bez opamiętania.

Ocena: 11/20

Czy wrócę? TAK

Przystanek Powiśle

Przystanek Powiśle. Zabiegani mieszkańcy Powiśla trafią tu po pracy, starsze osoby przyjdą na kawę, sąsiedzi wpadną po pieczywo, czy drożdżówkę, dzieci przyciągną rodziców na lody. Czasem jakaś para usiądzie na zewnątrz i chłopak opowie dziewczynie, jakie świetne krewetki można tu zjeść. Taki Przystanek Powiśle – ludzie tu przystają w różnych celach. Jak przystanęłam, a właściwie przysiadłam dwukrotnie, by coś zjeść.

Ocena: 13/20

Czy wrócę? TAK

Munchies

Ludzie się dowiedzieli, że twórcy Munchies pracowali w Atelier Amaro, więc dzwonią teraz i rezerwują stolik jak w poważnej eleganckiej restauracji. Potem się lekko dziwią, że dostają jedzenie na papierowych tackach i jednorazowe sztućce. Jednak rzadko wychodzą zawiedzeni, bo tu jest po prostu smacznie. Nowa jakość. To w końcu nie street food, to river food 🙂

Shoku

„Warsaw Foodie jest bodajże jedynym miejscem w sieci podejmującym temat restauracji, które nic o nas nie pisało. No i jeszcze Froblog.” – mówi do mnie z lekkim wyrzutem w głosie właściciel Shoku, kiedy przeprowadzam z nim rozmowę przygotowując swoje comiesięczne „Oko na koncepty” dla magazynu Food Service. W dobie rozprzestrzeniających się spiskowych teorii dziejów można byłoby uznać, że to zmowa i skandal. 🙂 W praktyce jednak wygląda to tak, że jesteśmy ostatnio z Martą strasznie zajęte i – choć okazuje się to nieprawdopodobne dla połowy miasta – najnormalniej nam umknęło. Ostatecznie Warsaw Foodie naprawiło swój niewybaczalny błąd kilka tygodni temu, a Froblog czyni to niniejszym.

Kotakota

Kolacja w ciemno. Nie to nie będzie relacja ze specjalnego wieczoru, podczas którego gościom zasłania się oczy, by nie widzieli, co jedzą i skupili się wyłącznie na smaku. To będzie relacja z Kotakota – nowego miejsca Adama Leszczyńskiego. Światło w jego restauracji jest – ujmując rzeczy eufemistycznie – nastrojowe. Dlatego to, co jedliście, zobaczycie dokładnie dopiero na zdjęciach w domu po mozolnej walce z Photoshopem. Nie robicie zdjęć w trakcie jedzenia i nie obrabiacie ich po powrocie? Hm… może być więc tak, że zmuszeni będziecie bazować wyłącznie na kubkach smakowych, bo w ogóle nie zobaczycie, co jedliście. Ta kolacja w ciemno ma jednak liczne uroki.

MOD

Dzisiaj miałam pisać o zupełnie innym miejscu i zupełnie innym jedzeniu. Jednak przytrafiła mi się w sobotę wizyta w MOD na Oleandrów 8. I już o niczym innym pisać nie mogę, nie mogę też myśleć o innym jedzeniu. W niedzielę wróciłam tam jak osoba uzależniona. Wróciłam próbować kolejnych pozycji z menu. I po tej wizycie jestem mocno przekonana, że MOD to wielkie odkrycie. Nie tylko jedzenie jest tu fantastyczne, ale i ceny są bardzo atrakcyjne.

Soul Kitchen Bistro

Z wszystkich zeszłorocznych zamknięć i zniknięć z warszawskiego rynku gastronomicznego, najbardziej brakowało mi Soul Kitchen. Przepiękne miejsce na Noakowskiego wielokrotnie cieszyło mnie swoją kuchnią, lubiłam tam wracać. W 2012 roku dałam Soul Kitchen nawet tytuł Knajpy Roku Frobloga. Potem remont kamienicy przy Noakowskiego uniemożliwił im dalsze funkcjonowanie. Mieli znaleźć nową lokalizację, ale cisza trwała długo. Tęskniłam. Bardzo. W piątek dostałam informację o powstaniu Soul Kitchen Bistro na Nowogrodzkiej. Tę reaktywację przyjęłam z naprawdę dużą radością, pobiegłam na obiad w sobotę, wiedząc, że to za wcześnie na oceny, ale powstrzymać się nie mogłam.

Tapage

Zacznę od przekształcania równań. Było kiedyś takie słynne równanie: ‘dziecko plus zapałki = ogień’. Można było z niego w prosty sposób wywnioskować, że ‘dziecko = ogień minus zapałki’. Rzecz jasna wszyscy, którzy wiedzą jak się robi dzieci od razu zrozumieją, że nie każde tego typu równanie po przekształceniu ma jakikolwiek sens. Dlatego nie zdziwiło mnie wcale, że wprawdzie ‘przekąska plus melanż = hałas’ żadnego sensu ze sobą nie niesie, ale już jego kosmopolityczny odpowiednik ‘tapa + melange = tapage’ coś jednak znaczy.