Kultura
Skomentuj

He

Weekend jest zdecydowanie przedoskarowy. Jak co roku spędzam taki weekend w kinie. Dziś wieczorem czeka mnie więc „Slumdog”, jutro „Wątpliwość”. Frost/Nixon już za mną. Wszystkie opisy moich wrażeń już wkrótce tutaj. Do jutra będę miała obejrzany komplet filmów nominowanych w głównych kategoriach. Wieczorem obstawię swoje typy. A już w poniedziałek bladym świtem wszystko się wyjaśni. nie wiem jeszcze na jakim programie dane mi będzie obejrzeć tegoroczną galę Oskarową, ale zakładam, że gdzieś się uda.

Poza tymi wszystkimi mocnymi i dobrymi filmami, postanowiłam zajrzeć do kina w sobotnie przedpołudnie na coś, co z założenia nie ma być nominowane w żadnej kategorii i nawet nie powinno za bardzo zmuszać do myślenia. „He’s Just Not That Into You” pod polskim tytułem „Kobiety pragną bardziej”, który zasługuje na podsumowanie w stylu „tłumacze wiedzą lepiej” J

Plejada znanych nazwisk – Ben Affleck, Scarlett Johansson, Jennifer Aniston, Drew Barrymore – oraz nieustające poszukiwanie miłości to cechy charakterystyczne tego filmu. Niestety spodziewałam się, że można będzie do tych cech dodać również zabawne dialogi czy interesujące historie. No nie można niestety.

Po raz kolejny zwiastun zwiera praktycznie wszystkie zabawniejsze sceny tego filmu. Może więc rzućcie okiem na zwiastun i darujcie sobie wybieranie się do kina. No chyba, że macie ochotę nie myśleć, nie bawić się, nie analizować, nie reagować, czyli w sumie patrzeć w ekran, na którym coś się rusza. OK., może nie jest aż tak źle, a to kontrast weekendu przedoskarowego robi z tego filmu takie kompletne „mydło”, może nie.

Jeden naprawdę dobry cytat: „I have this guy leave me a voicemail at work, so I called him at home and then he e-mailed me to my blackberry and so I texted to his cell and now you just have to go around checking all these different portals just to be rejected by 7 different technologies. It’s exhausting.”

I jedno podsumowanie – co robi ostatnio Richard Curtis i czy mógłby nakręcić znowu coś równie śmiesznego i jednocześnie genialnego jak „Love Actually”? Jeśli ktoś z Was go zna, dajcie mu znak, że tęsknię 😉

W skali od 1 do 10 daję 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *