Kultura
Skomentuj

India Arie „Acoustic Soul”

India.Arie znana mi jest nie od dzisiaj. W pojedynczych utworach słucham jej od dłuższego czasu, choć nie jest bardzo popularna, nie należy do tzw. pierwszego nurtu artystów najczęściej promowanych. Szkoda, ale może to właśnie dodaje jej uroku znalezienia czegoś specjalnego w masie wszystkiego innego.

„Acoustic Soul” to pierwsza płyta artystki dla wytwórni Motown. Nagrana w 2001 roku. Mam wrażenie, że w Polsce przeżywa pewien relaunch od czasu, kiedy Paulina Lenda – początkująca 16-letnia wokalistka występująca w programie „Mam talent” – przypomniała fantastyczny utwór „Ready For Love” pochodzący właśnie z tej płyty. Dla mnie odkryty na nowo.

Płyta jest kwintesencją soulu. Wszystkiego, co ten gatunek ze sobą niesie. Jest więc boleśnie piękny głos Indii, opanowany do granic możliwości opanowania ludzkiego głosu. Z piękną, charakterystyczną ciemną barwą, z wykorzystywaniem kobiecego falsetu w momentach najbardziej się do tego nadających („Sometimes you’ll fly”), z częstymi, głębokimi zejściami w dolne rejestry („Sometimes you will fall”), z feelingiem przypominającym czasy ery swingu i uśmiechem w głosie. Są niezwykle charakterystyczne kompozycje, pozostające w uchu już po pierwszym przesłuchaniu. Jest mnóstwo dobrych, kołyszących rytmów. Ale przede wszystkim są emocje. Emocje kobiety zakochanej, kobiety nieszczęśliwej, kobiety wznoszącej się na fali i opadającej. Niezwykła mieszanka, z pewnością dla bardziej wrażliwych.

Jest na tej płycie też mnóstwo inspiracji. Jest wyznanie „You Are Wonderful” Steviemu Wonderowi, ale jest też „Interlude” w którym występuje cała seria nazwisk inspirujących – Miles Davis, Dizzie Gilepie, John Coltrane w pierwszej frazie, potem wiele innych.

Przede wszystkim są jednak na tej płycie takie olśniewające momenty jak „Brown Skin”. Absolutna erotyka, utwór mocno seksualny, mocno lędźwiowy, prawdziwy soul, a nawet powiedziałabym „Body and soul”. „Ready for love” będący w moim odczuciu bardziej modlitwą do Boga niż wyznaniem kierowanym do mężczyzny. I „Back To The Middle” ze świetnym tekstem o wychodzeniu poza … a może bardziej o dochodzeniu do siebie.

Ta płyta jest jak związek idealny. Piękna, uczuciowa, pełna pasji, tęsknoty, momentami smutku i chwilowego szaleństwa. Otula swoim ciepłem i tworzy klimat pozwalający przetrwać szare, zimne dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *