Francuska, Restauracje, Śródmieście
Skomentuj

R20

Jak zwykle trafiliśmy tam za Nowakiem. No cóż, w końcu po to pewnie pisze swoje recenzje kulinarne, żeby ludzie chodzili w opisywane miejsca i porównywali swoje wrażenia z jego. Często się nie zgadzamy, ale dużą frajdę sprawia nam znajdywanie tych różnic w zdaniu. Zresztą do Nesebaru, który wygrał gazetowy plebiscyt na Knajpę Roku, nie sposób się dostać od kilku tygodni. Jest totalnie oblegany. Tym razem, powędrowaliśmy więc w poszukiwaniu mocnych wrażeń.

Bardzo zachęcająco zabrzmiało, że w R20 gotuje Łukasz Garlicki – były szef kuchni „Skrzydełka czy nóżki” – małego, uroczego bistro na Saskiej Kępie, które kiedyś już sprawiło nam dużo kulinarnej satysfakcji. Liczyliśmy na powtórkę z miłych wrażeń.

Na początek wybrałam tartę z konfiturą z cebuli i anchois. Przyznam, że zaciekawiło mnie samo zestawienie. To nie jest typowa dla mnie przystawka, to jest coś, czego nie jada się na co dzień. Bardzo inne od wszystkiego innego. Kiedy przyszło i okazało się sprostać wszystkim wysokim wymaganiom, miałam pierwsze potwierdzenie wysokiej jakości.

Drugie nastąpiło już po chwili. Chcieliśmy zamówić wino. Ale R20 dopiero startuje i choć dookoła leżą elegancko porozrzucane skrzynki po winie, wina w karcie nie ma, bo lokal czeka na koncesję. Rozczarowanie na naszych twarzach bardzo szybko znikło. Kelnerka zaproponowała, że kupią wino w sklepie obok. I faktycznie poszli po wino. To dopiero jest serwis! Wypiliśmy więc znakomite francuskie wino, za które zapłaciliśmy cenę sklepową.

Na drugie weszła dorada z pieca z risotto serowym, kawiorem i konfiturą z pomidorów. Tak, to był dzień konfitur. I pysznego jedzenia. Dorada dobrze wypieczona, a czerwony kawior i zielony koperek dodawał kompozycji nie tylko smaku, ale i świetnego zestawienia kolorystycznego. Jemy oczami – co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

I wreszcie deser. To był nie tylko dzień konfitur, ale i tart. Na deser zamówiłam tartę z czekoladą i wiśniówką. I to już była absolutna kropka nad i. Dopełnienie idealnej całości. Mocno wytrawna pieczona czekolada, o lekkim zabarwieniu wiśniówkowym. Poezja.

Ten dzień był trudny, wystąpił w cyklu dni z serii „poszukujemy prezentów świątecznych w zatłoczonych centrach handlowych”. Nie byłam więc nastawiona pozytywnie. Podejrzewam, że wiele innych miejsc nie sprostałoby temu wyzwaniu, że wyszłabym rozczarowana, w najlepszym przypadku obojętna. Ale R20 to miejsce ponad-standardowe, bardzo wybijające się kulinarnie. Bardzo godne polecenia. Sądzę, że to nie będzie ostatnia wizyta w R20, zwłaszcza, że dopiero się rozkręcają.

Rozbrat 20 Bistro & Restaurant, ul. Rozbrat 20, Warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *