Bistro, Kanapki, Nowe miejsce, Przekąski, Restauracje, Śniadania w Warszawie, Śródmieście
komentarzy 6

Być może

Podsumowania podsumowaniami, ale nie ma jak nowe miejsca. Kilka dni temu pojawiła się informacja o nowej boulangerie Być może na Placu Unii Lubelskiej. Dziś sprawdzałam to miejsce na późnym śniadaniu, miejsce było pełne. Wchodzili także właściciele i menedżerowie okolicznych knajpek sprawdzać nowego konkurenta. Czy Być może warte jest takiego zainteresowania?

Wchodzę i czuję się tak, jakbym tu już była. A to za sprawą wystroju. Wszystko, co już znamy i to znamy dobrze z innych miejsc. Tablice do pisania kredą (jeszcze puste), socjalny stół z różami, jasne drewniane stoły, charakterystyczne lampy, lada z wypiekami. Nie kłócę się z tym designem, po prostu uważam, że jest mało oryginalny. Bardzo fajny natomiast jest widok, ogromne okna pozwalają dotrzeć do środka dużej ilości światła, ale przede wszystkim pokazują ruchliwy Plac Unii Lubelskiej.

Być może Lada

Być może: Tablice i lada

Wybieram śniadanie – ale rzucam okiem na resztę menu. Sałatki, kanapki, omlety – główne tematy to kozi ser, pieczona wołowina i łosoś. Do tego desery (dziś dostępna była tarta i sernik), pieczywo i wypieki. Na dzisiaj dość ograniczony wybór wypieków w porównaniu z innymi boulangerie, ale to powinno się zmieniać z czasem, domyślam się, że dzień dzisiejszy był nieprzewidywalny dla wszystkich restauratorów.

Być może Stół

Być może: Obowiązkowy stół socjalny

Zamawiam Omlet z kozim serem podawany z roszponką i figą (15zł), podaje się do niego napój gratis. Wybieram sok. Omlet jest bardzo dobry, świeży, pachnący, spora ilość koziego sera, małym kawałeczkom fig dotrzymuje towarzystwa smaczny dżemik. Roszponka z kiełkami z przyjemnym, słodkawym dressingiem. Jestem na tak. (Sprawdzam u Stareckiej, że wcześniej był o złotówkę tańszy i nie miał dżemiku, akceptuję tę ewolucję)

Być może Omlet z kozim serem

Być może: Omlet z kozim serem

Duże Latte (11zł) jest napojem mlecznym o smaku kawy, jak na latte przystało. Bardziej interesuje mnie sposób podania herbaty – w fajnych filiżankach z czajniczkami na górze. Ładnie to wygląda. Zamawiam jeszcze Pain au chocolat (6zł) i jest dokładnie takie, jak być powinno. Świeże, pachnące czekoladą, mięciuteńkie. Nie ma to jak czekoladowy finisz.

Być może Pain au chocolat

Być może: Pain au chocolat

Obsługa lekko jeszcze zagubiona, ale bardzo miła. Właściciel/menadżer czuwa nad całością. Zastanawiam się, jak to miejsce się rozwinie, w którą stronę pójdzie. Fajnie, że czynne jest od 7mej do 23ciej. Na dzisiaj jest przyjemnie, ale czekam na więcej. Na plus przemawia argument, że dojeżdżam tu spod domu w 10 minut. Poza tym, to bardzo miejskie miejsce. Widok na plac, goście z laptopami, duży ruch, to mi się podoba, to lubię, w takich miejscach dobrze się czuję. Będę więc wracać i obserwować zmiany. Sprawdźcie i Wy, jeśli jeszcze nie byliście.

Być może Duże latte

Być może: Duże latte

Być może, Bagatela 14, Warszawa, tel. 519 000 014

Po więcej zdjęć Być może zapraszam na instagram i fanpage Frobloga.

6 Kommentare

  1. Pelo pisze

    A czemu to jet zerżnięte 1/1 z Charlotte. Właściciel ma tak ograniczony mózg, że musiał wszystko skopiować..? Przecież to jest żałosne.

  2. Bywalec. pisze

    @Pelo byłeś w Być może…, że w ten sposób się wyrażasz i wysuwasz takie wnioski? Czy koncepcja szarości, prostoty stylu i common table, który notabene widoczny jest obecnie w wielu lokalach, jest zastrzeżony dla właścicieli wymienionego przez Ciebie lokalu? Czy każda restauracja będąca jednocześnie piekarnią musi być przyrównywana do Charlotte? Ja rozumiem, haters gonna hate, ale opanujmy się…

  3. Kori pisze

    Bardzo lubie Charlotte, ale nawet ja nie moge sie w niej doszukac czegos oryginalnego. Od menu, przez muzyke do wystroju to wprost kopia Le Pain Quotidien, ktore na rynku jest juz pewnie z 15 lat. Takze temat oryginalnego konceptu Charlotte to proponuje pominac wymownym milczeniem…

  4. pwoe pisze

    Muszę wyrazić swoją opinie na temat tego lokalu, jedzenie owszem, jest jakościowo dobre, kupiłem chleb razowy i wróciłem po niego kolejnego dnia. Za miast pieczywa wyszedłem ze zmienionym zdaniem o “być może”. Otóż udało mi sie być świadkiem nieprzyjemnej sytuacji, która ukazała jakimi parszywymi ludźmi są właściciele tego miejsca. Krzyki z zaplecza, traktowanie kelnerek jakby były tam za karę, oraz pozornie żartobliwy pan Jan, który chyba pozjadał rozumy, i jak tylko się odwróci od klienta nie przebiera w słowach, wszystkie tajemnice lokalu wylazły, mogę tylko powiedzieć że Szkoda gadać. Chciwi ludzie. Nie wspieram takich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *