Międzynarodowa, Nowe miejsce, Restauracje, Śródmieście
komentarze 4

Bydło i Poidło

Moja relacja z Bydła i Powidła przyjęta została z dużymi emocjami. Miejsce na Kolejowej odwiedziłam w dniu otwarcia, zauważyłam niedociągnięcia, ale w żadnym wypadku nie przewidziałam tego, co spotykało moich czytelników w dniach kolejnych. Wyglądało na to, że Bydło i Powidło nie poradziło sobie z wielkim zainteresowaniem i własnym sukcesem na początku. Potem było lepiej. Bydło i Poidło to drugie miejsce tych samych właścicieli. Lekko zmieniona koncepcja i logo w odwróconych kolorach. Na Kruczą wybrałam się cztery dni po otwarciu.

Z założenia miejsce ma jeszcze bardziej koncentrować się na stekach i oferować również szerszy wybór alkoholi i win niż na Kolejowej. W karcie faktycznie znajdziemy steki New York, Rib Eye i T-Bone do wyboru z wołowiny polskiej i argentyńskiej. Poza nimi – w menu już są, a w ofercie dopiero będą – Picanha i Bistecca Fiorentina – czekają na piec, który jest w drodze. W menu znajdziemy także burgery – od wegetariańskich do foie gras, a także sałaty, desery i przystawki podzielone na kraje pochodzenia – m.in. z Izraela, Japonii, Meksyku.

Bydło i Poidło Stolik

Za wygląd ponownie daję projektantom wielki plus. Przy drewnianych stolikach znajdziemy zabawne maszynki do mielenia mięsa. Na ścianach przy wejściu wiszą potężne zielone tablice z wypisanymi stekami i burgerami, skutecznie przyciągają uwagę przechodniów i niejednego kuszą do wejścia. Krzesła w ciemnej zieleni. Sofy obite łaciatą skórą. Spore regały z winem i alkoholami. Logo tym razem jest czarne z białymi napisami. Za kreację ponownie odpowiada Lange & Lange.

Nie mam wątpliwości, że ta wizyta będzie bardzo mięsna. Zaczynam od Sashimi z polędwicy wołowej (34zł). To świeże warzywa (cukinia i papryka) marynowane w kremie z wasabi, zawinięte w plastry polędwicy wołowej, podane z imbirem i sosem sojowym. Brawo. Wszystko tu znakomicie pasuje. Na grubej desce serwowanych jest pięć roladek ze znakomitej jakości polędwicy z warzywami i kremem wasabi w środku. Towarzystwo domowej roboty wasabi, sosu sojowego i marynowanego różowego imbiru stanowi klasyczne połączenie z sashimi. Jedyny zgrzyt stanowi roszponka – nie wiem, po co tu ona. Ale i tak jestem fanką tej przystawki.

Bydło i Poidło Sashimi z wołowiny

Danie główne to oczywiście stek. Rib eye 340g z polskiej wołowiny (59zł) z Domowej roboty frytkami (9zł). Z tym daniem miałam jeden poważny problem. Usiadłam przy stoliku pod oknem, gdzie przechodnie na Kruczej zaglądali raz po raz sprawdzając  menu wiszące na tablicach. Patrzyli przy okazji też na mnie. Mój problem polegał na tym, że nie wypadało mi się oblizywać, a miałam na to wielką ochotę. Świetny krwisty przerośnięty tłuszczykiem rib eye, znakomity w smaku. Do tego trzy sosy – barbecue, powidła śliwkowe (znane mi już z Bydła i Powidła) i sos musztardowy. Ten ostatni genialny – słodkawy, z musztardą dijońską, karmelem i ziarenkami gorczycy. Do tego domowej roboty prawdziwe frytki. Pycha.

Bydło i Poidło Rib eye

Na koniec biorę jeszcze deser, bardziej z ciekawości niż głodu, stek bowiem zapełnił mnie prawie maksymalnie. Mus czekoladowy (16zł) w karcie występuje z truskawkami, w rzeczywistości z jeżynowym coulis. Przyjemny mus z gorzkiej czekolady, jeżyny były do niego bardzo dobrym, fajnie kontrastującym dodatkiem. Nie będę się przesadnie zachwycać tym deserem, ale doceniam fakt, że Bydło i Poidło nie serwuje panna cotty, fondanta i tiramisu.

Bydło i Poidło Mus czekoladowy

Bardzo sympatyczna pani obsługująca informuje mnie, że nie wszystko jest jeszcze gotowe. Brakuje pieca, z Niemiec jedzie dopiero także docelowa designerska zastawa. W Bydło i Poidło od środy jest pełno. Tym razem właściciele otworzyli restaurację kilka dni przed oficjalnym otwarciem, co dało im szansę na lepsze przygotowanie do tłumu, który oczywiście przybył tu, jak tylko się dowiedział. Cieszę się, że lekcja z poprzedniego otwarcia została odebrana. Bydło i Poidło zdecydowanie polecam wszystkim mięsożernym czytelnikom mojego bloga. Ja wrócę tu na pewno na picanhe, dostępną w bardzo niewielu miejscach w stolicy.

Bydło i Poidło, ul. Krucza 16/22, Warszawa

Po więcej zdjęć z Bydło i Poidło zapraszam na fanpage Frobloga.

4 Kommentare

  1. Lukas pisze

    niestety nie mogę podzielić dobrej opinii, w niedzielne popołudnie pustki, pani kelnerka rozkojarzona, zaproponowane przez nią piwo się skończyło, na lekką irytację mojego partnera pani przeszła do ataku (potem tłumaczyła się zmęczeniem), ze steków spróbowaliśmy new yorka i rib eye (Pani podając oczywiście je pomyliła) – zaledwie poprawne, niektóre kawałki nie do przeżucia, brak przypalonej skórki, którą tak lubimy; lepsze steki robię w domu, a jeżeli w knajpie jem coś co jest gorsze od wersji własnej – to już tam nie wrócę 🙁

  2. Koolfon pisze

    Całkiem fajne miejsce na Kruczej – tak sądziłem po wyglądzie i wcześniej przeczytanych opisach. Burger dość średni zwłaszcza biorąc pod uwagę dość dużą konkurencję w Śródmieściu serwującą zdecydowanie lepsze jakościowo amerykańce. Mięso trochę gumowate, bułka jakaś dziwna (może przeleżała za długo w oczekiwaniu na swoją kolej 🙂

    Obsługa miła ale trochę zakręcona np. dopiero przy płaceniu okazało się że w tym dniu nie działał terminal. Sposób podawania dań hmm… można robić to zgrabniej i bez ryzyka zranienia kogoś spadającym nożem.

    To co muszę pochwalić to powidło do burgera, gdyby mięso było lepiej przygotowane byłby to doskonały dodatek, wraz z kozim serem.

    Drugim testowanym daniem była mozzarella. Danie banalne a jednak nie zawsze dobrze podane. Przede wszystkim za mało pomidorów cherry (5, słownie pięć połówek), do tego rukola, która była bardzo sucha mogła zostać wcześniej zroszona wodą lub octem balsamicznym w większej ilości.

    Zapewne trafiłem na słabszy dzień obsługi, jednak niesmak pozostaje. Dla pewności wrócę wkrótce sprawdzić jeszcze steki a może jeszcze raz mozzarellę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *