Hiszpańska, Nowe miejsce, Restauracje, Tapas
komentarzy 12

Casa Krike

Casa Krike Paella

Jeśli ktoś może wyjaśnić, dlaczego mamy około trzystu restauracji włoskich w Warszawie, a niecałe dziesięć hiszpańskich, zapraszam w komentarzach. Dla mnie to spora zagadka. Każdej nowej hiszpańskiej restauracji przyglądam się z zainteresowaniem, jeśli trzeba jadę nawet w najodleglejsze fragmenty Warszawy. Tak było właśnie tym razem, w piątkowy wieczór po ciężkim tygodniu wybrałam się na Bemowo, by bez większych oczekiwań odwiedzić czynną od dwóch miesięcy Casa Krike.

Casa Krike to miejsce, które nie grzeszy urodą. Willa na Bemowie usytuowana jest blisko osiedla i dość ruchliwej drogi. Na zewnątrz znajdziemy piwny ogródek i plac zabaw dla dzieci, wewnątrz dwie sale. W pierwszej proste krzesła i jasne ściany, w drugiej podobnie, ale na jednej ze ścian fototapeta z Madrytu. Muszę przyznać, że wygląd przypomina mi Mammę Mariettę, jak będzie z jedzeniem? Czy poziom dorówna temu znakomitemu porównaniu?

Casa Krike Sala

Sprawdzamy kartę. Ogromna. Sporo w niej tapas, kilka sałatek, zup, ciekawe dania rybne, dużo mięsa i oczywiście paella. Są też dania dla dzieci i desery. Zaczynamy od Gulas al ajillo y gambas (28zł) tłumaczonych jako Gule z czosnkiem i krewetkami. Właściciel Krike wyjaśnia nam, że gulas to mini węgorze, choć różnica pomiędzy angulas a gulas już nie jest dla mnie jasna. Bardzo to ciekawe danie, nie występuje prawdopodobnie nigdzie indziej w Warszawie. Gulas podane są w gorącej oliwie z mini krewetkami i solidną porcją czosnku. Zjadamy je z białym pieczywem i zachwycamy się ciekawym smakołykiem.

Casa Krike Gulas z czosnkiem i krewetkami

Potem wchodzi Sałatka z rukolą,kalmarami,krewetkami i sosem cary (26zł). Jest bardzo dobra, towarzyszący jej ananas nadaje ciekawego posmaku. Kalmary tutaj są naprawdę mięciuteńkie, a krewetki chrupkie. Właściciel tłumaczy nam, że do produktów podchodzi ze szczególną troską, wszystko sprowadza z Hiszpanii. Sałatka znika w szybkim tempie.

Casa Krike Sałatka z owocami morza

Czekamy z niecierpliwością na Ośmiornicę a la gallega (45zł). Talarki ośmiornicy poukładane są na młodych ziemniaczkach i całość podana jest na ciepło. Lekko tylko posypane wszystko solą morską. I tu wraca moje skojarzenie z Mamma Marietta. Otóż jest to pierwsza ośmiornica w Warszawie, która tę z włoskiej knajpki na Wołoskiej pobija smakowo. Jest mięciuteńka, bardzo smaczna, to świetne danie.

Casa Krike Ośmiornica

Wreszcie kulminacja wieczoru – Paella de Marisco (38zł na dwie osoby). Paellę tę serwuje nam hiszpański kucharz Paco. Podchodzi z patelenką i nakłada po kolei potężne krewetki, kalmary i drobne owoce morza, zdrapuje ryż z dna patelni tłumacząc, że bez tego lekkiego przypalenia paella nie ma swojego charakterystycznego smaku. Co ciekawe, przy zamówieniu już informowano nas, że na paellę czeka się 50 minut, bo robiona jest od podstaw dla każdego klienta i wymaga czasu. Jest naprawdę bardzo esencjonalna, ryż świetnie nabrał smaków od owoców morza, jest napęczniały i pyszny.

Casa Krike Paella z owocami morza

Choć nie możemy już zjeść naprawdę niczego, dostajemy jeszcze w poczęstunku pyszny Sorbet limonkowy, a także tutejszy deser Smażone mleko z kulką waniliiową. To ostatnie jest bardzo ciekawą pozycją deserową, jakże prostą, a inną od wszechobecnych fondantów.

Krike opowiada sporo o swojej historii. To do niego należała zamknięta niedawno La Taberna del Teatro przy Teatrze Polskim. On jest również właścicielem Paelli na telefon www.telepaella.pl . Pierwsze przedsięwzięcie nie skończyło się dobrze, drugie działa z powodzeniem i dynamicznie się rozwija. Bije od niego optymizm i wiara, że Polacy docenią tę hiszpańską kuchnię na Bemowie, że docenią jakość produktów i pomysł na restaurację. Mam szczerą nadzieję, że Casa Krike będzie wielkim sukcesem. Tutejsza kuchnia z całą pewnością na to zasługuje. Wybierzcie się na Bemowo, nawet jeśli macie daleko, ta hiszpańska restauracja jest tego warta.

Casa Krike, ul. Człuchowska 37, Warszawa, tel. 22 863 50 10

Po więcej zdjęć Casa Krike zapraszam na fanpage Frobloga na Facebooku.

12 Kommentare

  1. Shinju pisze

    Wszystko wygląda obłędnie. Muszę się tam wybrać. Też niezwykle mnie zastanawia czemu restauracji serwujących dania kuchni hiszpańskiej jest tak mało. Może dlatego, że każdemu wydaje się, że przygotowanie włoskiego makaronu to banalna sprawa. W końcu znaczna ilość “włoskich” restauracji z prawdziwą kuchnią Italii ma niewiele wspólnego.

    • Racja, ludziom się wydaje, że włoska kuchnia to pestka. A do Casa Krike się naprawdę wybierz, myślę, że to prawdziwa perełka.

  2. mania pisze

    wszystko pięknie pokazane i opisane ale czy to jest super prawda??? NIE
    bajkę ze sprowadzaniem produktów z Hiszpanii ludzie łykają jak pelikany
    jeżeli Polskie sklepy i hurtownie możemy nazwać Hiszpanią to nie musimy nigdzie wyjeżdżać tylko udać się do casakrike.
    Nie bądźcie naiwni 🙂
    Pozdrawiam oszukiwanych obecnych i potencjalnych klientów

  3. Jswm pisze

    angulas to faktycznie maleńke węgorze, są potwornie drogie, to co jadłaś to najprawdopodobniej surimi (bardzo popularna forma naśladowcza 😉

    pozostałe dania bardzo zachęcające!

  4. mania pisze

    Faktycznie jest to podróbka jak inne artykuły w tej hiszpańskiej restauracji 😛

  5. mania pisze

    Jswm
    zachęcające to fakt smaczne też bo był drugi wspaniały kucharz który został zwolniony i szczerze ta kuchnia teraz padnie tylko bardzo zakłamane słowa właściciela zgubią tą restaurację, dzisiaj np. restauracja była nieczynna bo nie ma komu pracować

  6. Kamila pisze

    Niestety porażka, trafiliśmy na kelnerkę, która była pierwszy dzień w pracy. Nie wiedziała nic, nawet terminala nie umiala obsługiwać (nabiła rachunek na 2,21 chociaż powinniśmy byli zapłacić 221 zł, i gdyby mąż odruchowo nie sprawdził wydruku to by ją ta pomyłka słono kosztowała…) a jedzenie… zależy, co się trafi (mix tapasów – niedobre i drogie) byczy ogon – smaczne, wątróbka – niezjadliwa. Generalnie wiecej tam nie pojde.

    • Szkoda, trafiiście pewnie niestety na tzw. “weekend po Nowaku”. Już od kilku osób słyszałam, że sobie nie poradzili. Pani kelnerka “pierwszy dzień w pracy” jest już słynna na pół Warszawy. Wielka szkoda.

  7. mania pisze

    Znane to jest w tej restauracji 🙁 gdyby właściciel dbał i szanował pracowników i nie oszukiwał klientów to ta restauracja miała by byt, a od 06.08 znowu jest zamieszczone ogłoszenie o zatrudnieniu nowych kelnerów,kucharzy itp. i jak klient ma być zadowolony kelnerzy bez wiedzy kucharze bez doświadczenie- bo kto im ma przekazać istotną dla tej kuchni wiedzę żenada :S

  8. wojtula pisze

    knajpa to dno kelnerzy z wiedzą = 0 kuchnia wydaje jedzenie przypadkowo na pytanie o co chodzi? dlaczego dostajemy jedzenie jak w lotto np najpierw główne danie potem potem przystawka odpowiedź kelnera jest rozbrajająca ” bo kuchnia tak wydaje” 🙂 z mojego doświadczenia padną baaaaaaaaaaardzo szybko i tym lepie bo więcej ludzi nie będzie placić za robienie z nich idiotów !!!!!!!!

  9. Adios Krike pisze

    ŻENADA!!!!! Od czego by tu zacząć… Może zacznijmy od cotygodniowych ogłoszeń na portalu g*****e.pl “Hiszpańska restauracja poszukuje kelnerów”. Wysyłasz swoje CV bądź dzwonisz pod numer po czym dostajesz odpowiedź że musisz przyjść do lokalu zobaczyć Ci Tobie się podoba po czym umawiasz się na dzień próbny oczywiście bezpłatny. Właściciel codziennie umawia inną osobę na próbę po czym oświadcza że oddzwoni jak wiadomo nie robi tego a przez 7 dni w tygodniu ma “darmowy” personel. Mojej osobie akurat “udało się” załapać na więcej niż dzień próbny więc można było zauważyć co się tam dzieje. A więc przychodzą klienci właściciel i zarazem kucharz wyskakuje z kuchni poleca dania które są mało zdatne do spożycia bądź nie są już wcale, wciska ludziom kity skąd to do niego towar nie przyjeżdża jaki to on nie jest świeży i wyjątkowy mówimy tu oczywiście o dużych znanych i tanich supermarketach. Proponuje poczęstunek od firmy który i tak karze swojemu personelowi dobić do rachunku co jest jednoznaczne z tym że nie szanuję ani swojego personelu (bo w końcu nie on się tłumaczy dlaczego te jest nabite skoro miało być na koszt firmy) ani swoich gości. Facet nie ma zielonego pojęcia o gastronomii oraz nie ma SZACUNKU do nikogo. Jego odnoszenie się do osoby drugiej zależy oczywiście od tego ile prochu dzisiaj zażył. Jeżeli wybierasz się do lokalu w sprawie pracy to życzę mocnych nerwów oraz stoickiego spokoju, a dla gości zdrowego żołądka oraz grubego portfela.

    • Rfł pisze

      Ciężko mi być obiektywnym bo w Casa Krike pracuję już prawie rok ale czytając ten komentarz nie mogę wyjść ze zdziwienia i przejść obok tego obojętnie.
      Sam wielokrotnie przyjmowałem zamówiony towar i mogę zagwarantować, że nie był on sygnowany ani Lidlem ani Biedronką bo chyba te dyskonty miał na myśli autor pisząc ‘tanie supermarkety’.
      W życiu nie zdarzyło mi się nabić czegoś co miało być poczęstunkiem. Nigdy również nie zdarzyła się sytuacja aby Szef mówił mi, że mam coś szczególnie polecać ponieważ nie jest to już zdatne do jedzenia. Wręcz przeciwnie. Np w dniu wczorajszym otrzymaliśmy krewetki nieco mniejsze niż zwykle i szef zasugerował gościom którzy mieli ochotę właśnie na grillowane krewetki aby wzięli coś innego gdyż to danie wielkością odbiegało by nieco od tego, które zawsze serwujemy.
      Wydaje mi się, że autor komentarza to niedoszły pracownik, który nie poradził sobie lub zaliczył jakąś mocną wtopę co zaowocowało zwolnieniem a komentarz to forma zemsty w stylu ‘ja Ci teraz pokażę’.

      Jednym słowem stek bzdur który nijak ma się do rzeczywistośc panującej w Casa Krike.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *