Autorska, Restauracje, Śródmieście
komentarze 3

La Rotisserie

La Rotisserie

W chodzeniu po restauracjach najważniejszy jest balans. Przyjemnie jest okrywać nowe miejsca, zwłaszcza jeśli są ciekawą propozycją, ale równie miło jest wrócić gdzieś, gdzie po prostu lubi się jeść. Mam takich miejsc w Warszawie kilka, może kilkanaście. Znakomite evergreeny, które nigdy nie zawodzą. Wybrałam się niedawno do jednego z nich. La Rotisserie na Nowym Mieście.

Nie do końca jest dla mnie zrozumiałe, czemu to miejsce nie jest wiecznie pełne, dlaczego nie czeka się tu przynajmniej dwa tygodnie na rezerwację i jakim cudem, w wolne ciepłe dni, gdy Starówka i Nowe Miasto zapełnia się turystami i nie tylko, zupełnie spokojnie można tu znaleźć stolik. La Rotisserie jest piękne, eleganckie i pyszne. A kiedy latem otwiera swoje patio z lekko szumiącą, spływającą po kamieniach wodą, jestem przekonana, że nie ma drugiej tak pięknej restauracji w Warszawie. Jeśli jakakolwiek kuchnia dobrze współgra z takim właśnie wnętrzem, to tylko kuchnia Pawła Oszczyka. Idealna koegzystencja.

La Rotisserie Wnętrze

Tym razem zasiadam na sali, majówka nie rozpieszcza nas ani temperaturą ani nasłonecznieniem, zresztą patio jest dopiero przygotowywane na letni sezon. W sali jest elegancko, bardzo wygodnie i równie relaksująco jak w patio. Zamiast odgłosu wody miejsce wypełnia stonowany, delikatny i elegancko przyciszony smooth jazz. W wystroju dominują beże i brązy, światło jest tu nieagresywne, jeśli kwiaty to tylko białe. Uspokojone zmysły wzroku i słuchu pozwalają zmysłowi smaku odebrać im pierwszeństwo, przejąć zmysłową uwagę, zagrać rolę pierwszoplanową. W takiej pełni smakowego skupienia na mój stół wjeżdżają …

Ravioli z cielęciną i ośmiornicą, rukiew wodna (51zł). Pierwsze wrażenia są jednak wzrokowe – wiosna na talerzu. Jest kolorowo, z przewagą zieleni. Chrupkie pierożki mają niezwykle delikatne nadzienie z cielęciny i ośmiornicy. Towarzyszy im soliród obficie potraktowany jasnym, dobrze przyprawionym sosem. Gdzieniegdzie zawieruszy się kawałek macki ośmiornicy, choć zawieruszenie nie jest tu najlepiej dobranym słowem. Kompozycja, choć wygląda na chaos, jest raczej artystycznym nieładem, w którym poszczególne elementy użyte zostały z przemyśleniem, a czasem nawet premedytacją.

La Rotisserie Ravioli

Sorbet cytrynowy z miętą na zmianę smaków i za moment pojawia się moje danie główne. Grillowany okoń morski z koprem włoskim, bakłażanem i pomidorami (102zł). Bakłażan reprezentowany jest tu wyłącznie poprzez drobne kleksy z musu bakłażanowego. Podduszony fenkuł nie stracił na chrupkości, a jednocześnie oddał sporą część swojego lekko anyżowego smaku do sosu. Okoń morski jest jędrny i ma smakowitą chrupką skórkę. W roli kontrapunktu występuje mus z pomidorów, o smaku pomidora tak skoncentrowanym, że nazwałabym ten mus abstraktem z pomidora. Jedząc to danie staczam ze sobą wewnętrzną walkę, z jednej strony chce je pochłonąć, z drugiej – chcę się nim długo cieszyć. Wyrażenie „mieć ciastko i zjeść ciastko” zamieniam od dzisiaj na „mieć okonia i zjeść okonia” 🙂

La Rotisserie Okoń morski

La Rotisserie jest miejscem typu fondant-free. W karcie znajdziemy kilka deserów, ze dwa będą czekoladowe i żaden z nich nie jest fondantem. Nie robiłabym z tego zbyt wielkiego wydarzenia, gdyby nie nadreprezentacja fondanta jako deseru w restauracjach. Tu wybieram Mus czekoladowy z kasztanami (34zł). To jest wprawka na temat wzmacniania smaków. Czekoladowy jest mus, ciasto w podstawie i płaty ozdabiające całość. Kasztanowe są lody i wiórki dookoła. Listek mięty pobudzający miętowo-czekoladowe skojarzenia. Niczego więcej nie chcę od deserów.

La Rotisserie Mus czekoladowy z kasztanami

Istotą rzeczy w La Rotisserie jest smak. Posłuchajcie Pawła Oszczyka w serwisie kulinarni.pl. Opowie Wam na przykład jak „curry pachnie jodem”. Po kilku chwilach zorientujecie się, że wyobraźnia kulinarna tego szefa kuchni to coś unikalnego. A potem po prostu wybierzcie się do La Rotisserie i dajcie się uwieść efektom tej wyobraźni. W wersji bardziej przystępnej cenowo (90zł) od poniedziałku do soboty występują również trzy-daniowe lunche w godzinach 12:00 – 16:00. Nieustająco polecam.

La Rotisserie, ul. Kościelna 12, Warszawa

Po więcej zdjęć z La Rotisserie zapraszam na fanpage Frobloga.

3 Kommentare

  1. kamila pisze

    Może dlatego świeci pustkami, bo przystawka za 50 zł i danie główne za 100 to wciąż kosmos dla zwykłych zjadaczy chleba.. Twoje zdziwienie, jest co najmniej dziwne:) Ja też lubię chodzić dobrych knajpach, smakować dobre potrawy, delektować się nimi. Jednak płacąc cztery stówy za 2 osoby za niezbyt syty obiad, czuję zażenowanie, czy naprawdę to tyle musi kosztować, zwłaszcza, że wciąż wyświetla mi się w tyle głowy jak wielu nie ma w ogóle co jeść… Świat jest niemoralny pod każdym względem. A ja mam wyrzuty sumienia, że mnie stać na jedzenie w cenie, za którą inna rodzina żywiłaby się przez tydzień. Sorry za publicystykę. Do tej restauracji pewnie pójdę na rocznicę ślubu, to tak na marginesie moich dywagacji..

    • Kamilo, moje zdziwienie o tyle nie jest dziwne, że w Atelier Amaro, gdzie kolacja na dwie osoby to wydatek 1000zł, stoliki zarezerwowane są na 1,5 miesiąca do przodu. Gwiazdka Michelin, ok. Ale w Fukierze, gdzie danie główne kosztuje 120-150zł, a kuchnia jest na nieporównywalnie niższym poziomie, też pusto nie jest.

      Jest dla mnie oczywiste, że wielu ludzi nie stać na to i że te ceny są dla wielu osób oburzające. Równie oczywiste jest dla mnie, że 30zł jako cena sałatki czy śniadania też jest dla wielu osób oburzająca. Z drugiej strony, wiem, że istnieje wiele osób, które wydają 800-1000zł na dwuosobową kolację kilka razy w tygodniu. Celem tego bloga nie jest dyskusja o niesprawiedliwościach tego świata, co nie zmienia faktu, że one oczywiście występują.

      • marghe pisze

        Amaro to jeszcze nowość. Obawiam się, że jeśli ceny nie spadną to niedługo i u niego będzie można bez problemu znaleźć wolny stolik. 50 złotych za kilka pierożków trąci absurdem. . Niezależnie od ich smaku. A czasami taki obiad trzeba przemnożyć przez 3 albo i więcej osób . .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *