Na pięknej odnowionej ulicy Próżnej otworzyła się niedawno restauracja Nowa Próżna. Uściślając stało się to w poprzedni weekend. Od tego czasu miałam okazję już dwukrotnie jeść w Nowej Próżnej. Obydwie wizyty obfitowały w liczne interesujące wrażenia kulinarne. Miejsce wprawdzie nie oferuje jeszcze wina, ale można przyjść ze swoją butelką. Tę opcję praktykuję od czasu do czasu. Sklepowa cena wina w restauracji to nie jest częsty przypadek, polecam więc i Waszej uwadze miejsca świeżo otwarte oferujące taką opcję.
Nowa Próżna jest po części kontynuacją zamkniętego niedawno R20. Wprawdzie nie ma tu ani pierwszego szefa kuchni R20, ani ostatniego – Piotra Ślusarza, ale miejsca łączy osoba właścicielki Moniki Pęcikiewicz. W pewnym sensie miałam deja vu wchodząc do tego miejsca. W klimacie bardzo przypomina R20 ze swoim minimalizmem i elegancją europejskiego bistro. Nowa Próżna – podobnie jak R20 – ma bardzo krótkie menu. W karcie znajdziemy zaledwie cztery przystawki, trzy dania główne i dwa desery. Takie menu są mile widziane i obiecują częste zmiany, a częste zmiany mobilizują do częstych powrotów.
Obydwie zjedzone przeze mnie przystawki zaliczam do bardzo udanych. Carpaccio z ośmiornicy z pomidorami i chorizo (32zł) imponuje kolorami. Trafiam tu w piękny słoneczny dzień, a kolory zachodzącego słońca bijące z tego talerza są idealnie spójne z pogodą. Znakomity jest też smak. Odrobina chorizo nie dominuje świetnej ośmiornicy. Pomidory i pomarańcze pięknie balansują słodkie i kwasowe nuty smakowe. Znakomicie użyte są też emulsje paprykowe. Myślę, że dało się tę prezentację trochę jeszcze poprawić, ale ponieważ to pierwsze dni, wybaczam.
Kiedy tydzień później dostaję Tatar z jelenia z trawą żubrową i prosem (38zł) w pierwszej kolejności mam ochotę spytać, co się temu tatarowi stało. Jak na prawdziwego jelenia przystało, wygląda, jakby mu urosło poroże. Są to jednak chipsy z prosa, które zaraz potem pokochałam tak bardzo, że już bez nich tego dania nie chciałabym jeść. Świetnie przyprawiony tatar z trawą żubrową i pestkami dyni, a na talerzu jeszcze szałwiowy majonez. Chipsy odpowiadają za atawistycznie pożądany element chrupki i świetnie się w tym realizują. Bardzo dobre.
Dorsz z grillowaną cukinią, sosem szafranowym i kwiatem cukinii w tempurze (38zł) to bardzo smaczne danie główne. Dorsz ma odpowiednią konsystencję, choć nie wiedzieć czemu brakuje mu skórki. Byłoby idealnie, gdyby ją miał i gdyby była chrupka. Za chrupkość odpowiada tu natomiast prażony ryż i jest świetny. Kwiaty cukinii w tym wydaniu zmieniły się raczej w liście cukinii, ale na zdjęciach innych odwiedzających widziałam, że były to faktycznie kwiaty. Podejrzewam więc, że lokal może jeszcze pracować nad ostateczną formą tego dania, co też – jak na pierwszy tydzień działania – jest dla mnie całkowicie zrozumiałe. Jeśli przyjdzie Wam to jeść, nie dajcie sobie jednak zaprzątnąć całej uwagi urodą kwiatów cukinii, w tym daniu wybitny jej sos szafranowy. Zamknijcie oczy i skupcie się na nim.
Gicz cielęca z mizerią i ziemniakami (52zł) – drugie danie główne – nie ma dla mnie żadnych wad. Gicz stanowi wzorzec z Sevres miękkości. Proste, domowe wręcz, dodatki młodych ziemniaków i mizerii sugerują, że cała uwaga powinna się skupić na mięsie. I tak jest. Z jednym tylko „ale”. Ale ten demi-glace! Chryste, jak ten demi-glace smakuje. Do niego kieliszek Nebbiolo i jestem w raju.
I na koniec dwa desery. Pierwszy – Ciastko czekoladowe (15zł) – jest świetny smakowo. Pokruszone czekoladowe brownie, wzmacniający smaki czekolady mus, a naprzeciwko kontrastująca emulsja z passiflory i absolutnie wybitna galaretka pigwowa z alkoholem. Smakowo jest świetnie, ale prezentacja i nazwa tego dania do poprawki.
Lepiej prezentuje się drugi deser Mille-feuille z owocami leśnymi (15zł). Nie przybrał on klasycznej formy Napoleonki. W waniliowy krem i bitą śmietanę powtykane są krążki świeżutkiego ciasta francuskiego. Wyczujecie tu prawdziwą wanilię i dobrej jakości bitą śmietanę. Świeże owoce Was ucieszą. Odkrycie to nie jest, ale może miło zwieńczyć smaczny wieczór.
Nowa Próżna jest jeszcze bardzo nowa. Są więc małe wpadki prezentacyjne. Jest niedoinformowanie niektórych kelnerów, choć zawsze na miejscu jest szef sali, który szybko i sprawnie uzupełnia braki wiedzy swoich kolegów. Nowa Próżna jest też jeszcze pusta, niewiele gości o niej wie, co pewnie wkrótce się zmieni. „Próżność… to mój ulubiony grzech” mówił Al Pacino w diabelskiej roli w Adwokacie Diabła. Jeśli Nowa Próżna utrzyma tę jakość, dołączę ją i do moich ulubionych grzechów.
Nowa Próżna, ul. Próżna 10, Warszawa, tel. 22 404 54 24
Po dużo więcej zdjęć z Nowej Próżnej zapraszam Was na fanpage, Google+ i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:






