Restauracje, Włoska
Skomentuj

Piccola Italia

O Piccola Italia słyszałam wielokrotnie w różnych miejscach. Jak to się dzieje, że włoskie restauracje serwujące tzw. prawdziwą domową kuchnię mieszczą się zazwyczaj w okropnych miejscach typu stare post-komunistyczne pawilony handlowe? Tego nie wiem. Wiem jednak, że np. greckiemu Santorini lokalizacja nie przeszkadza w zupełnie niczym. Ma świetny wystrój wnętrza i mnóstwo gości. W Il Caminetto z wystrojem gorzej, gości też sporo, ale obsługa i jedzenie takie sobie. Pora była sprawdzić jak to robią w Piccola Italia.

Na stronie restauracji, jej właściciel Stefano Cherubini zapewnia, że jego pomysły widać już w innych restauracjach włoskich w Warszawie, może więc za późno na docenianie akurat tego miejsca. Trochę to pewnie tak, jakby oglądać Matrix 10 lat po premierze, wiedząc, że wszyscy czerpali z niego garściami. No ale skoro w ogóle nie było się jeszcze w Piccola Italia, to pora tę zaległość nadrobić. Podjęłam więc próbę.

Wystrój faktycznie prosty i domowy. Głównie drewno i nic w sumie szokująco pięknego, nie o to jednak chodzi w domowej kuchni i w domowym nastroju. Potrzebuję ogrzania, więc zaczynam od Zupy Warzywnej Włoskiej – Minestrone. Pyszne. Trudno się jednak spodziewać, że prawdziwa włoska knajpa nie zrobi dobrej zupy Minestrone.

Na drugie zamawiam Polędwicę Wieprzową w Sosie Porto z Orzechami Włoskimi. Przyznaję, że wybór nie jest łatwy. Karta ma kilkadziesiąt stron i już samo utrzymanie w dostępności wszystkich pozycji z menu, musi być nie lada wyczynem. Jestem głęboko przekonana, że żaden polski szef kuchni by tego nie doradzał, obawiając się braków w dostawach. Tym bardziej chylę czoła przed taką kartą.

Szczerze mówiąc liczyłam na to, że sos Porto będzie sosem klarownym, niezabielanym, ze względu na moją dietę staram się unikać śmietany jak ognia. Moja pierwsza reakcja na polędwicę była więc negatywna. Niestety druga, związana z twardością mięsa – była równie zła. Do tej pory wiedziałam, że tak zepsuć można tylko polędwicę wołową, teraz już wiem, że wieprzową też. To była niestety podeszwa – nie mięso. Sos za to pyszny.

Deseru nie było, więc recenzja niepełna. Nie jest też do końca sprecyzowana moja opinia o tym miejscu. Mam wrażenie, że żeby naprawdę się przekonać, jak tu się je, trzeba byłoby wrócić po diecie. Zjeść jakiś przysmak typu Ser provolone z pieca z sosem truflowym, dopełnić jakimś Soufflè al Cioccolato. Mam też drugie wrażenie, że w naprawdę dobrej restauracji, nikt nie potrafiłby tak zmarnować solidnego kawałka polędwicy wieprzowej. I nie wiem, czy w sytuacji, kiedy w Warszawie pojawiła się naprawdę duża ilość dobrych i ciekawych restauracji, będzie jeszcze czas i ochota (nomen omen restauracja jest na Ochocie) na dawanie Piccola Italia drugiej szansy. Jeśli tak się stanie, z pewnością podzielę się wrażeniami.

Ristorante Italiano “Piccola Italia”, ul.1 Sierpnia 46 (róg Al. Krakowskiej), Warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *