Podróże
komentarze 3

Roca Moo * Barcelona

Roca Moo. Restauracja w Barcelonie nadzorowana przez braci Roca, gdzie szefem kuchni jest Juan Pretel. Miejsce ma jedną gwiazdkę Michelin. Podczas mojej grudniowej wizyty w Barcelonie odwiedzałam Roca Moo, gdzie zjadłam lunchowe menu degustacyjne. Cztery dania wraz z amuse bouche, do tego woda, kawa i kieliszek wina, wszystko w cenie 45 EURO. Większe wrażenie zrobiła na mnie chyba tylko Casa Batllo Gaudiego, której wnętrza zwiedzałam po raz pierwszy.

Roca Moo mieści się w Hotelu Omm tuż przy Paseo de Gracia, jednej z głównych ulic stolicy Katalonii. Oferuje kuchnię katalońską z lekkim „twistem” (co usilnie i bezskutecznie staram się przetłumaczyć na polski). Roca Moo to zaledwie 15 małych stolików i mały barek, przy którym można również coś zjeść. Wystrój jest raczej minimalistyczny. Głównym elementem charakterystycznym jest ściana okien, za którą – choć to zima – zielona uspakajająca roślinność.

Roca Moo

Roca Moo

W ramach amuse bouche pojawia się najpierw cienki paluszek z ciasta (trochę przypominający cienkie grissini) z drobniutkimi przytwierdzonymi do niego krewetkami. W drugiej kolejności Campari Bonbon – jak mówi kelner – czyli ułożony na lodzie miękki cukierek z campari w środku. Pięknie pęka w ustach powodując małą eksplozję zimnego Campari. Wreszcie mini słoiczek, a w nim Skóra z dorsza z oliwną pianką. Już po tych początkowych drobiazgach można się zorientować, z jakiego rodzaju zabawą w kuchni będziemy tu mieli do czynienia. Kubki smakowe pobudzone. Start.

Roca Moo: Campari Bonbon

Roca Moo: Campari Bonbon

Foie royale with roasted sweet potato, mandarin and figs. Pierwsze danie i od razu duży efekt. Warstwy foie royal i musu ze słodkich ziemniaków oddzielone są figowo-mandarynkową galaretką. Całość podana jest na zimno. Świetne połączenie smakowe foie gras i słodkich ziemniaków, zupełnie dla mnie odkrywcze. Mandarynka powoduje, że całość nie jest zbyt mdła. Bardzo pyszny, magiczny wręcz start.

Roca Moo: Foie royale with roasted sweet potato, mandarin and figs

Roca Moo: Foie royale with roasted sweet potato, mandarin and figs

Free-range egg cooked at low temperature with mushrooms, Idiazabal cheese and Iberian ham. Drugi, tym razem ciepły, starter. To zabawa kontrastami. Jajko jest maksymalnie delikatne, grzyby świetnie doprawione, szynka słona w stopniu skondensowanym. Kontrasty pojawiają się także w teksturach – chrupka szynka, płynnie kremowe jajko, jędrne grzyby. Fajne. Kubki smakowe rozkręcone i chcą więcej. Półmetek.

Roca Moo: Free-range egg cooked at low temperature with mushrooms, Idiazabal cheese and Iberian ham

Roca Moo: Free-range egg cooked at low temperature with mushrooms, Idiazabal cheese and Iberian ham

Hake with coconut pil-pil, coriander and clams. Pora na danie główne. Morszczuk, ale on sam, choć pyszny i idealnie jędrny, pozostaje w tle towarzyszących mu dodatków. A dodatki szaleją. Sferyczne małże – sfery z wodą i kolendrą – są po prostu fantastyczne i same w sobie mogłyby stanowić odrębne danie. Są jeszcze świetne chrupki z tapioki i krewetek oraz kokosowe skrawki w baskijskim sosie pil-pil. Wszystko jest teoretycznie bardzo delikatne, a jednocześnie danie ma niesamowity charakter.

Roca Moo: Hake with coconut pil-pil, coriander and clams

Roca Moo: Hake with coconut pil-pil, coriander and clams

Quince cream and lime, chestnut mousse and vanilla ice-cream.  Jeszcze deser. Po prostu kilka elementów, ale jak ładnie zestawionych Marron glacé, pigwa, lody waniliowe, skrawki limonki… Różne temperatury, konsystencje, smaki dobrze zbalansowane. Tyle, ile trzeba. Na koniec jeszcze oczywiście Petit four biała czekolada z malinami, galaretka i kulka ciemnej czekolady. Kubki smakowe zmęczone, ale maksymalnie szczęśliwe. Meta.

 Roca Moo: Quince cream and lime, chestnut mousse and vanilla ice-cream


Roca Moo: Quince cream and lime, chestnut mousse and vanilla ice-cream

Co się działo od Startu do Mety? Zdecydowanie był to jakiś wyścig w stronę doskonałości. W trakcie Kuchnia+ Food Film Fest w listopadzie udało mi się zobaczyć film „El Celler de Can Roca – za kulisami najlepszej restauracji świata”. Bracia absolutnie zachwycili mnie osobowością. Roca Moo to na razie najbliżej El Celler de Can Roca jak udało mi się zbliżyć, ale plany są, by to zmienić. Zdecydowanie Roca Moo będąc drobną tylko zapowiedzią tego, z czy możemy mieć do czynienia w El Celler, zachęca do podróży do Girony i polowania na stolik, zapewne wielomiesięcznego. Jeśli natomiast będziecie w Barcelonie, do Roca Moo wybierzcie się koniecznie.

Roca Moo, Rosselló 265, Barcelona, tel. +34 93 445 40 00

Po więcej zdjęć Roca Moo zapraszam na fanpage, Google+ i Instagram Frobloga. Zachęcam do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:

3 Kommentare

  1. Andrzej pisze

    Osobiście mnie w dzisiejszej kuchni wkurzają określenia tekstura, kontrast , balans..co to w ogóle ma być….. Tak wszyscy usiłują naśladować Amaro i jego terminologie

    • Kontrast i balans to nie są nowe słowa. To raczej duży standard. I na pewno nie mają nic wspólnego z Amaro. Słowo tekstura weszło do języka polskiego, choć walczyłam z nim chyba najdłużej z wszystkich osób piszących o jedzeniu. Niestety prawda jest taka, że nie ma dobrego polskiego odpowiednika texture, zaakceptowałam więc teksturę.

    • asiaya pisze

      Niewątpliwy sukces Amaro, skoro w Polsce uważa się, że on to wszystko sam wymyślił 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *