Bistro, Nowe miejsce, Restauracje, Śródmieście, Tajska, Włoska
komentarzy 8

Seaside Bistro

Gdzie w Warszawie pójść na owoce morza? Temat nie jest łatwy, jakoś nie przebieramy w restauracjach specjalizujących się ani w rybach ani w innych darach morza. Dlatego do Seaside Bistro pobiegłam prawie w podskokach jak tylko dowiedziałam się, że jest otwarte. Małe proste bistro na Wilczej, gdzie owoce morza stawia się na pierwszym planie.

W Seaside Bistro menu wypisane jest kredą nie na jednej tablicy, a na dwóch. Po prawej znajdziemy menu włoskie, po lewej menu tajskie. W kuchni pracuje zarówno Sunan, słynna szefowa kuchni nieistniejącej już Sunanty, jak i Włosi. Mario, pracuje zresztą nie tylko na grillu, ale też na sali. Podaje, rozmawia po włosku i angielsku, ale przede wszystkim buduje klimat tego miejsca.

Seaside Bistro Bar 2

Seaside Bistro: Bar

W wystroju bowiem jest super prosto i super przyjemnie. Białe ściany, czarne tablice, delikatne elementy marynistyczne, a to jakieś koło ratunkowe, a to okrętowa lampa. Proste stoliki, proste krzesła. Na razie delikatnie tylko wychodzą na chodnik Wilczej, coś mi jednak mówi, że jak tylko się ociepli, Seaside Bistro zaanektuje sporą część chodnika. Za identyfikację wizualną odpowiada Lange & Lange.

Seaside Bistro Menu tajskie

Seaside Bistro: Menu tajskie

Owoce morza są tu dowożone własnym transportem z Włoch i Bretanii. Ponieważ ich jednak nie starcza, w tygodniu lokal ma zamiar wspierać się tym, co jest dostępne na polskim rynku. Wyłożone na lodzie homary, dorady, małże, ośmiornice i krewetki można sobie dokładnie pooglądać i zamówić. Prosto, świeżo, autentycznie.

Seaside Bistro Owoce morza

Seaside Bistro: Świeże ryby i owoce morza

Zaczynamy od Miksu małży (41zł) z vongolami w roli głównej. Są podane, jak mówi Mario, saute. Szybko się orientujemy, że słowo to ma szeroką definicję. Nasze małże serwowane są w delikatnym słonawym bulionie z odrobiną pietruszki. Do tego świeża bagietka i czujemy się trochę jak na wakacjach we Włoszech. Oczywiście danie jest proste niesłychanie i opiera się wyłącznie na produkcie, ale produkcie świetnym.

Seaside Bistro Vongole

Seaside Bistro: Miks małży

Mix Grill na dwie osoby (109zł) to nasze danie główne. Trzyma się podobnej zasady – jest proste i bazuje na produktach, ale jakich! Miecznik jest świeżutki, a przez to soczysty i po prostu rozpływający się w ustach. Przypominam sobie ten zeszłotygodniowy z Winosfery i ogromnie się cieszę, że go nie chwaliłam. Miecznika naprawdę bardzo lubię, ale taki świeży, pachnący jeszcze trochę morzem, smakuje po prostu wybitnie. Równie genialny jest kalmar, jędrny, ale nie gumowaty. Krewetka intensywna w smaku i langustynka, która chyba najmniej przypadła mi do gustu w tym zestawieniu. To wszystko tylko z oliwą i cytryną. Bo po co więcej. Jest też opcjonalnie Side salad (12zł) – liście sałat z marchewką i dressingiem balsamico.

Seaside Bistro Seafood mix

Seaside Bistro: Mix Grill

Na deser nie może być nic innego, jak Tiramisu (15zł). Domowej roboty, prawdziwe, trochę przygotowywane od niechcenia. Banalne, ale w tej kombinacji prostoty i jakości, trudno byłoby mi sobie wyobrazić wyrafinowane desery.

Seaside Bistro Tiramisu

Seaside Bistro: Tiramisu

Uwielbiam to miejsce od pierwszej minuty, kiedy tu wchodzę. Jest całkowicie bezpretensjonalne i najzwyczajniej smaczne. Trochę to jeszcze początek, więc nie zapłacimy kartą i nie ma koncesji, ale to już zapewne niedługo. Tymczasem… tymczasem zarezerwowałam właśnie wakacje na Sycylii. Wiem, wiem, zaraz mi powiecie, że Sycylia to nie Włochy 🙂 Idźcie do Seaside Bistro koniecznie. Tylko zróbcie rezerwację, bo tłumek napiera. Ja będę z pewnością napierać na tajską część menu następnym razem.

Seaside Bistro, ul. Wilcza 26, Warszawa, tel. 663 646 464  

Po więcej zdjęć z Seaside Bistro zapraszam na fanpage, Google+ i Instagram Frobloga. Zachęcam do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:

8 Kommentare

  1. marghe pisze

    No to chyba wiem gdzie będziemy jeść w ten weekend 🙂
    Ale Tiramisu’ zrobię sobie sama 😉

  2. maya pisze

    bardzo udana kolacja, choć neapolitańskiego kucharza nie udało się namówić by strzępiela ugotował nam w l’aqua pazza, mulom po neapolitańsku brakowało lepszych pomidorów, ale same skorupiaki były świeżutkie i duże. Tatar z tuńczaka i langustyny bez zarzutu. Białe wino na kieliszki (chyba Pinot Grigio) smakowało. W dodatku mogłyśmy porozmawiać i z właścicielami i z kucharzem. Więc wyszłyśmy zadowolone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *