Podróże
Skomentuj

Un Dimanche à Paris

Prześliczne małe uliczki Saint-Germain-des-Prés nieustająco zachwycają i przyciągają tłumy turystów. Trafiam tu w sobotnie południe w porze lunchowej, za namową poznanej dnia poprzedniego towarzyszki mojego wieczoru w Le Chateaubriand. Danielle pochodzi z Brazylii, ale od lat mieszka w Kalifornii. Łączy nas pasja jedzenia. Cały piątkowy wieczór przegadałyśmy o kolejnych serwowanych daniach menu degustacyjnego Inaki Aizpitarte oraz o innych miejscach, gdzie warto jeść w Paryżu. W sobotę postanowiłam skorzystać z jej rekomendacji i tak trafiłam do Un Dimanche à Paris.

Un Dimanche à Paris jest właściwie miejscem, które koncentruje się na czekoladzie. Sklep z wyrobami czekoladowymi mieszczący się tuż obok restauracji zapiera mi dech w piersiach na dłuższą chwilę. Mam ochotę wykupić cały, po konfrontacji z cenami mam ochotę kupić choćby jedno małe pudełeczko tutejszych pralin. Po kolejnej konfrontacji z upałem na zewnątrz, przechodzę szybkim krokiem na lunch.

Un Dimanche à Paris

To miejsce zdecydowanie wygląda lepiej niż wszystkie odwiedzone przeze mnie bistra. Ma swój styl, dość elegancki powiedziałabym. Fakt, że są tu eleganckie meble i dość designerski wystrój nie oznacza jednak wcale, że jedzenie będzie lepszej klasy. Un Dimanche à Paris słynie se swoich niedzielnych brunchów. Tutejsza kuchnia to oczywiście nie jest aż takie mistrzostwo, z jakim miałam do czynienia w ciągu dwóch ostatnich dni, ale i tak robi wrażenie pomysłami, dopracowaniem smaków, przyprawieniem wszystkiego w sposób odpowiedni. Gdybym tu przyszła trzy dni temu, mój zachwyt byłby z pewnością większy, te trzy dni jednak sporo zmieniły w odbiorze tego, co jem. Lunch wraz z deserem kosztuje tu 31€. Na taką opcję się decyduję.

Un Dimanche à Paris Sala

Shrimps marinated with mint and creamy cucumber. (Po dniach błądzenia z radością witam menu w języku angielskim). Marynowane krewetki z miętą i ogórkiem w śmietanie. Krewetki obrane z pozostawionymi tylko ogonkami, sparzone, podane na zimno. Chłodnik pomidorowy na spodzie, a na środku piramidka z mizerii – czyli kawałeczków ogórka ze śmietaną i miętą. Ciekawie się to je, bo po rozgrzebaniu piramidki z ogórków, śmietana ładnie się łączy z pomidorowym podkładem tworząc przyjemne, acz bardzo klasyczne zestawienie. Krewetki przepyszne, jędrne, smaczne, pachnące. Fajny start i bardzo odpowiedni na taki upał.

Un Dimanche à Paris Krewetki na ogórkach z miętą i chłodniku pomidorowym

Roasted fillet of duck with cocoa nibs and vegetables pearls. Pieczone kawałki kaczki z kulkami warzywnymi w sosie czekoladowym. Czekoladowy charakter Un Dmianche a Paris daje o sobie znak. Sos czekoladowy, zapewne przygotowany przez tutejszego cukiernika, dostaję w osobnym rondelku z estetyczną łyżeczką. Kelner przy mnie polewa połowę obiektów na talerzu sosem, a drugą pozostawia bez – to gdyby sos mi nie smakował. Na talerzu znajduję głównie kulki – z marchewki, rzepy nasączonej winem, kulki zielonego groszku i kandyzowane czereśnie o lekko anyżowym posmaku. Kaczka jest idealnie różowa, każdy kawałek ma element skórki, choć nie jest ona chrupka, jak bym się spodziewała. Towarzyszą jej małe kwiatuszki tymianku. To one powodują moje największe wzruszenie.

Un Dimanche à Paris Kaczka w sosie czekoladowym

Po wcześniejszej wizycie w sklepie obok, nie mogę się powstrzymać przed zamówieniem Tasting plate around the chocolate. Talerz degustacji wokół czekolady. Dostaję małe dzieło sztuki. Są oczywiście praliny czekoladowe z gorzkiej i mlecznej czekolady, jest ciasto czekoladowe, jest maleńkie ciasteczko z musem malinowym pomiędzy dwiema cienkimi warstwami biszkoptu i maliną na górze, jest intensywny, gęsty mus z gorzkiej czekolady w równie gorzkiej polewie czekoladowej ze złotem jadalnym na podstawie z chrupkiego wafelka o smaku orzechów włoskich i wreszcie jest kulka białej czekolady na kruchym spodzie kokosowym z musem z marakui wewnątrz. Jezu. Czuję się zaczekoladowana na najbliższy tydzień.

Un Dimanche à Paris Degustacja wokół czekolady

W karcie Un Dimanche à Paris wymienieni są na równi Chef Williams Caussimon oraz Chef Patisserie Manuel Bouillet. Nic w tym dziwnego. Kuchnia tu stawia na równi obu panów. Nawet dania główne wykorzystują słodkie elementy, toteż stawianie cukiernika w równoległej linii do szefa kuchni jest całkowicie uzasadnione. Un Dimanche à Paris to bardzo przyjemne miejsce, z dobrą dopracowaną kuchnią, nie czuć już w niej aż takiej kreatywności i sezonowości jak w odwiedzanych przez mnie neo bistro. Jeśli znajdziecie się w dzielnicy Saint-Germain-des-Prés, z pewnością warto tu zajrzeć. Jeśli jednak chcielibyście specjalnie się gdzieś wybrać… wydaje się, że Paryż oferuje kilka ciekawszych miejsc z lepszym jedzeniem w równie atrakcyjnych cenach.

Un Dimanche à Paris, 4-6-8 Cour du Commerce Saint André, Saint-Germain-des-Prés, Paris

Po więcej zdjęć Un Dimanche au Paris zapraszam na fanpage Frobloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *