Międzynarodowa, Nowe miejsce, Restauracje, Śniadania w Warszawie, Śródmieście
1 komentarz

Bątą

Wakacje się kończą. Jakkolwiek nie lubię tego zdania i nie lubię końca wakacji, niesie on ze sobą jeden pozytywny trend. Powstaje znacznie więcej nowych, interesujących miejsc niż w trakcie wakacji. W niedzielę, dosłownie w trzy dni po otwarciu, trafiłam do Bątą – nowej restauracji serwującej – jak twierdzą właściciele – kuchnię wielkomiejską. Sprawdzałam, co to właściwie oznacza.

Żurawia 32/34 to atrakcyjny, ale i trudny adres. Budynek mieści kilka barów i restauracji, ale niektóre z nich szybko powstają i równie szybko znikają. Dość dobrze radzi sobie od lat Bufet Centralny, natomiast kompletnie nie poradziło sobie na przykład Brooklyn Bakery&Wine, zamknęło się w miesiąc.

Bątą Bar

Bątą to faktycznie iście wielkomiejska jadłodajnia. Wystrój jest oszczędny, ale dominującym kolorem jest miedź, to miła odmiana w stosunku to powszechnego srebra i cegły. Poza salą, mamy tu również taras, na którym można usiąść przy stoliku i okryć się białym pledem. W karcie międzynarodowa metropolia – spory wybór śniadań, serwowanych mieszczuchom w weekendy do 15tej, poza tym przystawki, sałatki, pasty, pizza, dania główne, burgery i desery. Wpływy głównie włoskie i amerykańskie, ale znajdziemy tu też np. rosół z pielemieni. Jest więc po prostu międzynarodowo. Do tego spora oferta barowa, koktajli jednak nie udało mi się skosztować, więc o nich dziś nie będzie.

Bątą Menu

Zaczynam od przystawki San Daniele (19zł) – szynka san daniele, bufala, pomidorki cherry. Do tego opisanego przez restaurację składu jest jeszcze rukola, grissini, owoc physalisu i są świeże figi. Bardzo fajne zestawienie. Podoba mi się, że Bątą wykorzystuje szynkę San Daniele, a nie powszechną parmeńską, to taki mały drobiazg, ale robi różnicę. Poza tym bufala jest dobrej jakości, w ogóle składniki są jakościowo na dobrym poziomie.

Bątą San Daniele

Na danie główne wybieram pastę Specjalność Bątą (28zł) – oliwa czosnkowa, trufle, grana padano, natka pietruszki. Jest świetna. Intensywnie dosmaczona, dobrze doprawiona. Nie ma tu oszczędzania na gościach. Są duże ilości grana padano i sporo trufli. Do tego dobre tagliolini ugotowane al dente. Więcej nie potrzebuję od tak prostej pasty.

Bątą Truflowe tagliolini

Chciałam zamówić jeszcze deser, ale niestety się nie udało. Szykowałam się na suflet czekoladowy, by zweryfikować, czy przypadkiem nie chce nam się wcisnąć pod tym hasłem kolejnego fondanta (oby nie!), ale nie było mi dane. Z dostępnych deserów, była tylko panna cotta, a ponieważ jej popularność zaczyna konkurować z fondantem, nie jem jej z założenia. Wypiłam za to dwie Lemoniady z pomarańczą, herbatą jaśminową i jabłkiem (8zł). Były bardzo orzeźwiające, dostępne są też klasyczne wersje cytrynowe.

Bątą Pomarańczowa lemoniada

W tej karcie Bątą standardy przeważają nad kreacją, ale dania przygotowywane są starannie i bazują na produktach dobrej jakości. Miejsce otwarte jest od trzech dni, a w niedzielne popołudnie sala była prawie pełna. Mało tego, na sali można było spotkać takich mistrzów kuchni jak Jacek Grochowina z Nolity. Moje pierwsze wrażenia z degustacji kuchni wielkomiejskiej ‘w dobrym tonie’ są zdecydowanie pozytywne. Wrócę za jakiś czas i zweryfikuję. No i oczywiście będę chciała też sprawdzić te koktajle!

Bątą, ul. Żurawia 32/34, Warszawa

Po więcej zdjęć z Bątą zapraszam na fanpage Frobloga.

1 komentarz

  1. Maciek pisze

    Dla mnie miejsce bardzo słabe, szczególnie przez obsługę i podejście do klienta. Sz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *