Kultura
Skomentuj

Chateau Grand Canyon Pauillac 1973

Dostałam to wino w prezencie z bardzo zabawnym komentarzem „najważniejsze to mieć w zanadrzu butelkę innego wina. Niech staruszek odpowiada za emocje, a za wrażenia smakowe niech się weźmie inne wino”. Staruszek ma dokładnie tyle lat, co ja. I – muszę to przyznać – nie spodziewałam się po nim zbyt wielkich doznań smakowych, zresztą w tej mierze zupełnie byłam zgodna z darczyńcą. Raczej chodziło mi o tę zupełnie niesamowitą zbieżność dat.

To pierwsze tak stare wino, które piłam. Nie mam więc żadnych doświadczeń. Bałam się wielu rzeczy – korka przede wszystkim. Korek poradził sobie niesłychanie dzielnie. Nie ukruszył się nawet maleńki fragmencik. Bałam się dużej kwasowości. Nie było. Smak absolutnie idealny dla czerwonego wina. Lekki, ale pełny, kompletny, bardzo elegancki i – w efekcie – przyjemny. Niestety krótkotrwały.

I to największa niespodzianka. To wino umyka, nie trwa. Tak naprawdę wyczuwalna jest pierwsza nuta smakowa, a potem jakby go nie było. Finiszu nie ma zupełnie. To naprawdę ciekawe wrażenie, nie piłam jeszcze takiego wina. Być może to fakt szybkiego utlenienia się, faktycznie zdekantowałam je, ale wydaje mi się, że nie trwało to przesadnie długo.

Generalnie moje opinie są bardzo pozytywne, choć zaskoczenie duże. Nie ośmielam się oceniać w żadnej skali tak emocjonalnej reakcji. Powiem tylko tyle – innego wina nie potrzeba było trzymać w zanadrzu 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *