Kultura
Skomentuj

Drive

Muszę przyznać, że ten film mnie totalnie zdziwił i jednocześnie zrobił na mnie wielkie wrażenie. Wybierałam się do kina na film sensacyjny. Podejrzewałam, że będą się zabijali, strzelali do siebie, jeździli szybkimi samochodami, no i do kompletu będzie też jakiś romans. Nie miałam wysokich oczekiwań, raczej sądziłam, że przez chwilę mogę się wyrwać z rzeczywistości, ale nie zostanie mi po tym filmie żadna myśl na dłużej.

Zdziwiła mnie już muzyka na wstępie, a potem było tylko lepiej. Drive to przede wszystkim i ponad wszystko genialny klimat. To kino uzależniające. Nurtujące, może irytujące, ale wciągające. Owszem, strzelają, zabijają i jeżdżą szybko, ale to nie jest najważniejszy element. Najważniejszy jest klimat, nastrój, pewna tajemniczość, niedopowiedzenia.

Ryan Gosling i Carey Mulligan to para wybitna. Gosling jest przecudnie mroczny, tajemniczy, ma przeszywające spojrzenie i elektryzuje. Nie sposób go zapomnieć. Jest jednocześnie grzecznym chłopcem i demonem, widać to na pierwszy rzut oka. Carey Mulligan czaruje swoim niewinnym uśmiechem, swoim zagubieniem w świecie, przyciąga swoimi problemami. Między tą parą nie dochodzi do żadnej sceny erotycznej, ale więcej w nich iskrzenia i przyciągania niż w niejednym filmie z miłością w tytule.

Całość trzymana jest w dość kiczowatym klimacie lat 80tych, co nastrój podkręca jeszcze bardziej. Muzyka, scenografia i kostiumy (powinien być Oskar za kurteczkę ze skorpionem!) wszystko wpisuje się w czasy sprzed 30 lat. Niesłychane są zdjęcia. Sceny miasta nocą, ucieczek samochodem, przejażdżki po opuszczonych obszarach miasta powodują, że nie sposób od tego filmu uciec. Zostaje w głowie na długo. Reżyser nazywa sięNicolas Winding Refn, nie widziałam jeszcze żadnego jego filmu. Mam natomiast wrażenie, że wszystko przede mną. Zapamiętam to nazwisko.

W skali od 1 do 10 daję 8

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *