Przekąski, Restauracje, Wine bar, Wola
Skomentuj

Mielżyński Wine Bar

Wieki minęły od czasu, kiedy po raz pierwszy chcieliśmy się wybrać do Mielżyńskiego w Warszawie. Byłam w zeszłym roku w poznańskim Mielżyńskim, ale warszawski, ponieważ znajduje się w totalnie dalekim dla mnie miejscu, łatwo nie było. Próbowałam też z dwa razy zarezerwować stolik, ale rezerwacje przyjmowali z dwutygodniowym wyprzedzeniem. To było dość zadziwiające i w Warszawie niezmiernie rzadko spotykane. No ale w końcu się udało, choć – trzeba to przyznać – miejsce jest pełne.

O wystroju kilka słów – jest nieco gorzej niż w Poznaniu. Tam jest przestrzeń, dużo światła, ładnie nawet po spojrzeniu w górę i wszystko w jednym poziomie. Trochę przypomina to skład winny z eleganckimi skrzynkami wina. Tutaj jest bardziej „swojsko”, a patrzenia w sufit nie polecam. Ale okolica jest piękna. Była fabryka koronek – nie widziałam jej w dzień, ale wpisałam sobie na listę „must see”. Ostatnio niestety było zbyt ciemno, by się przyjrzeć dokładniej.

J.Hofstatter Gewurztraminer 2009 z Górnej Adygi towarzyszył nam tego wieczoru. Jak to zwykle w wine barach bywa, wino w dobrej cenie. No i pyszne jak na Gewurza przystało 😉

Zaczęliśmy od talerza przystawek. Były karczochy, oliwki, suszone pomidory, szynka parmeńska, sery peccorino i parmezan oraz salami). Bardzo przyzwoite, choć mocno standardowe. Do tego oliwa i biała bułka na ciepło.

Drugie było znacznie bardziej wyszukane – stek z jelenia w sosie żurawinowo-grzybowym. Świetne. I jeleń w świetnej formie i sos znakomity. Nie sądziłam, że kwaśna żurawina może się tak dobrze komponować z grzybami. Naprawdę pyszne danie. Na deser czekoladowe brownie. Też bardzo dobre, ale już bez wzdychań.

Na kucharzy się patrzy, bo kuchnia właściwie znajduje się na sali. Jest to świetny widok, zwłaszcza, kiedy coś flambirują, ale ma też swoje negatywne strony. Po wyjściu z lokalu wszystkie ciuchy niestety pachną jedzeniem, smażeniem, pieczeniem itd. Nie lubię tego bardzo. Obsługa jest umiarkowana. Może trafiliśmy na średnią lub też dopiero raczkującą kelnerkę, ale uśmiechu jej nie nauczyli 😉 Poza tym wszystko poprawnie i bez zastrzeżeń. Z pewnością jest to miejsce godne polecenia, zatem kto jeszcze nie był – polecam!

Mielżyński Wine Bar, Stara Fabryka Koronek, ul. Burakowska 5/7, Warszawa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *