Kultura
Skomentuj

Prosta historia o miłości

Bardzo to dziwny film. Oczywiście nie jestem nim tak totalnie zdziwiona, jak grupka starszych pań, które przyszły w sobotni wieczór do warszawskiego kina Luna na romans 😉 Wiedziałam, że ta historia prosta jest tylko z nazwy, ale chyba jednak poziom jej gmatwania skończył się przekombinowniem.

Opowieść dzieje się na wielu warstwach. Problemem jednak jest to, że na żadnym poziomie ta opowieść nie jest wartościową historią, fabułą, czymś, w co warto się zagłębić. Gdyby to obrać z tych warstw jak z cebuli – nie zostałoby zbyt wiele. Do tego jeszcze występują tu jakieś dziwne próby podkoloryzowania rzeczywistości typu Eskimos. Dziwne.

Gdyby całość jeszcze była zabawna. Na początku nawet trochę humoru się pojawia, potem jednak zdycha brutalnie i to, co oglądamy to jedynie ciekawy pomysł. Wykonanie zawiodło totalnie.

Świetny Maćkowiak – on przecież zawsze jest świetny – i bardzo dobry Topa. Fajnie, że zgodzili się na totalnie drobne epizody Emilian Kamiński i Jerzy Gudejko. Ciekawy drugi plan z Edytą Olszówką i Henrykiem Gołębiewskim.

Cały ten materiał jednak, z świetnymi aktorami, bardzo ciekawym pomysłem, debiutującym reżyserem Arkadiuszem Jakubikiem, poległ na … no chyba jednak braku scenariusza tak naprawdę. Historii w tej prostej historii po prostu brak.

W skali od 1 do 10 daję 6

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *