Inne, Restauracje, Sadyba
Skomentuj

Nabo

To będzie opis z cyklu dziś otwarcie – dziś relacja. Na wizytę w Nabo czekałam od ponad miesiąca. Skandynawskiej kuchni w Warszawie raczej nie uraczymy, dlatego Klubokawiarnia zapowiadająca kuchnię inspirowaną tym regionem, bardzo mnie zainteresowała. Najpierw obserwowałam kolejne stadia remontu, potem trzymałam kciuki na Facebooku, żeby wizyta Sanepidu nastąpiła raczej prędzej niż później. Ostatecznie, od kilku dni było jasne, że Nabo otwiera się 1. sierpnia. Pognałam więc najszybciej jak się dało.

Miejsce jest położone w przepięknej lokalizacji na warszawskiej Sadybie, niedaleko Jeziorka Czerniakowskiego, tuż przy Placu Starszych Panów. Na dodatek, a to wielka korzyść dla Nabo, w okolicy pustynia kulinarna. Wystrój bardzo skandynawski – pełny minimalizm. Szare ściany zewnętrzne. Wewnątrz proste stoły, jeden duży centralny, reszta – dwuosobowe pod ścianami, regały z książkami z Ikei, mała duńska flaga zatknięta przy barze, wielka czarna tablica do pisania kredą, lustro i kilka kolorowych plakatów. To prawie wszystko, jeszcze może żyrandol z butelek z białego szkła. No i oczywiście obowiązkowe leżaki z logotypem Nabo na zewnątrz.

Wpadam w porze lunchu, bo mam niedaleko. Na wstępie okazuje się, że nie można jeszcze płacić kartą, co rujnuje moje zapędy głodomora, a na dodatek ogranicza do wyboru tylko jednego dania z dość interesującej karty. Wybieram Skandynawską zupę rybną. Przychodzisolidna porcja bardzo treściwej zupy. Wywar przygotowany na łososiu i dorszu, z mulami, pomidorami, selerem naciowym, koperkiem i drobnym makaronem. Do tego bułka z duńskim (a jakże!) masłem Lurpak. Pycha.

W menu widzę kilka fajnych pozycji, na które z pewnością się skuszę kiedy tylko będzie okazja tu wrócić. Są śniadania, przekąski, ale i dania główne. Oczywiście sporo łososia, makreli i śledzia. Bardzo interesujący Talerz Nabo – Zestaw 4 duńskich kanapek. Właścicielem Nabo jest Duńczyk mieszkający w Polsce, toteż najbardziej widoczne z całej Skandynawii są tu elementy duńskie. Karta jest tu krótka, pisana ręcznie, sugerująca częste zmiany i sezonowe produkty. Wpiszcie Nabo na swoją mapę poszukiwań kulinarnych, to interesujące miejsce.

Dwie rady na koniec. Pierwsza: przez kilka najbliższych dni, zabierzcie ze sobą raczej gotówkę niż kartę. Druga: Parkujcie tylko tam, gdzie wolno. Widziałam w bliskiej okolicy policję ilekroć podjeżdżałam.

Nabo, ul. Zakręt 8, Warszawa

Informacje kontaktowe i mapkę lokalizacji znajdziecie na Warsaw Foodie.

Po więcej zdjęć Nabo, zapraszam standardowo na fanpage Frobloga na Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *