Fotorelacje
Skomentuj

Olszewskiego 128 Wrocław

Olszewskiego 128: Risotto grzybowe

Za krótko tu byłam, bo tylko dwie godziny. Za mało tu zjadłam, bo tylko pięć dań. Z tych powodów nie wypada mi pisać pełnej recenzji tego miejsca. Ale muszę się podzielić kilkoma przemyśleniami na temat Olszewskiego 128, bo to miejsce niebywałe. Słów więc dziś będzie niewiele, zamiast nich, mówić będą zdjęcia. Fotorelacja.

Olszewskiego 128: Niedziela

Do Olszewskiego 128 przyjechałam w niedzielę. Sala była prawie pełna. Szefowie kuchni – Katarzyna Daniłowicz i Bogumił Mroczko – zasuwali na kuchni bez momentu wytchnienia. W porze lunchowej obsługiwali trzy rodzaje osób. Niedzielnych gości, którzy zarezerwowali sobie stolik, a także tych, którzy po prostu przechodzili obok i postanowili wpaść coś zjeść. W większości – choć menu pełne jest ambitnych propozycji – zamawiali burgery z części karty nazwanej tu ‘bistro menu’. Z kuchni zatem wyjeżdżał jeden burger za drugim i wszystkie wyglądały świetnie. Na drugiej sali odbywała się impreza. Kuchnia uwijała się więc również robiąc jedzenie na imprezę dla kilkunastu osób w drugiej sali. A na dodatek jeszcze ja się zaplątałam na Dolnym Śląsku. I zadawałam dużo pytań, robiłam zdjęcia bezlusterkowcem (a nie komórką) i jeszcze zamówiłam najbardziej ambitne pozycje z karty. W każdym razie, wszystko to – i te burgery, i tę imprezę, i trudnego gościa na sali – udało się mniej więcej w jednym czasie ogarnąć i naprawdę nikt nawet nie musiał zbyt długo czekać. Zrobiło to na mnie wrażenie.

Olszewskiego 128: Miejsce i lokalizacja

Wrażenie robi też samo miejsce. Olszewskiego 128 to restauracja w osiedlowym pawilonie przy zajezdni tramwajowej na Biskupinie we Wrocławiu. Lokalizacją w Warszawie przypomina … Sato Gotuje, to chyba dobre porównanie. Przy czym Sato nie ma widoku na tramwaje, na czym z pewnością wiele traci :), ale też wnętrze zupełnie inaczej wygląda. W środku Olszewskiego 128 jest absolutnie cudnie, zupełnie się tego pawilonu nie czuje. Przytulnie, ciepło, w jasnych kolorach, ale nie szpitalnie. Lekko otwarta kuchnia dodaje autentyczności temu miejscu. Podobnie jak dość długi bar. Z tej przestrzeni wyciągnięto absolutne maksimum. Brawo.

Olszewskiego 128: Wejście

Wejście do restauracji

Olszewskiego 128: Sala

Sala i widok na kuchnię

Olszewskiego 128: Sala

Sala

Olszewskiego 128: Kuchnia

Tutejsze jedzenie w kilku miejscach było arcy-ciekawie. Są tu pomysły, jest technika i jest dobre wykonanie. Są piękne, bardzo dopracowane prezentacje. Jest też jakaś świeżość, nowość. Przepyszne Risotto grzybowe (39zł) złamano słupkami jabłka, które nie tylko świetnie tu pasowały, ale też odświeżały całość i dodawały daniu lekkości. Podobnie z Sercami wołowymi (24zł), którym poza kasztanami i borowikami towarzyszyły jeżyny. Zupa rybna (17zł) była jednym z genialniejszych zup rybnych, jakie jadłam. Mocno odmienna od wszystkich. Z bardzo mocnym smakiem kiszonej cytryny. Najsłabiej na tym tle wypadł Lucjan (65zł) z kolorowymi marchewkami, piklowanym porem, sosem krewetkowym i brukselką. Tu lekkości brakło, a rybę przeciągnięto. Słabszą chwilę natychmiast jednak naprawił deser. Ricotta, morele, palone masło (21zł) przywróciła orzeźwienie i bardzo trafione połączenia smakowe.

Tutejszej kuchni świeżości nadają zaskakujące owocowe elementy połączone z mięsem, czy rybami. Piękne prezentacje cieszą i zachęcają do powrotu. Bardzo atrakcyjny jest też indywidualny styl, pewna odmienność tego jedzenia, jego autorski charakter.

Jest więc kilka powodów by wrócić na wrocławski Biskupin. Jest powód, by obserwować tę kuchnię i jej szefową i szefa. Jest też powód, by polecać to miejsce osobom, które w okolicy mieszkają lub bywają.

Olszewskiego 128: Pieczywo

Olszewskiego 128: Pieczywo z dodatkami

Olszewskiego 128: Serca wołowe

Olszewskiego 128: Serca wołowe

Olszewskiego 128: Zupa rybna

Olszewskiego 128: Zupa rybna

Olszewskiego 128: Risotto grzybowe

Olszewskiego 128: Risotto grzybowe

Olszewskiego 128: Lucjan

Olszewskiego 128: Lucjan z kolorowymi marchewkami

Ricotta

Olszewskiego 128: Ricotta, morele, palone masło

Olszewskiego 128: Bez światła reflektorów

I jeszcze jedno. Katarzyna Daniłowicz wygrała TopChefa. Nie zauważyłam tu jednak cienia gwiazdorzenia, a tylko ciężką pracę w dość małej kuchni. Codzienną „walkę na froncie” osoby, która być może i przez kilka miesięcy stała w świetle reflektorów, dzięki czemu z pewnością przybyło jej sporo klientów, ale na pewno nie zapomniała, co znaczy kontakt z rzeczywistością i na czym naprawdę polega zawód szefa kuchni. Budzi to mój wielki szacunek.

Olszewskiego 128, adres jak nazwa, Wrocław, tel. 530 530 918

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *