Kultura
Skomentuj

To tylko sex

Zrobiłam sobie w miniony weekend dwie krzywdy. Ten film to pierwsza z nich. Właściwie mogę o nim napisać to samo, co pisałam już w kilku przypadkach: nie wiem, po co się robi takie filmy. Fabuła jest przewidywalna do bólu, a właściwie jest taka sama jak wielu innych filmów tego typu. Najpierw się przyjaźnią, potem ze sobą sypiają, ale obiecują sobie, że to tylko sex i nie przestaną być przyjaciółmi, potem to nie jest już tylko sex, sytuacja się komplikuje i przestają być przyjaciółmi … i co? Zabawimy się w zgadywanie, jak to się skończy? To byłby konkurs jak w jakimś kiepskim audiotele.

Mamy oczywiście celebryckie gwiazdy w rolach głównych – występują Justin Timberlake i Milla Kunis. Okropne rozczarowanie Justinem Timberlake’m. Miałam ogromną nadzieję, że aktor chce uciec od swojego dotychczasowego wizerunku chłopca z boys bandu. Jego rola w Social Network była przecież właśnie taką próbą, krokiem w dobrą stronę. Jeśli chciał myśleć o poważnym aktorstwie, trzeba było podążać w tym kierunku. Co na Boga się stało, że postanowił zagrać w „To tylko sex”? Ten film mu naprawdę w niczym nie pomoże.

Mila Kunis też jest bardzo rozczarowująca. Nie przyglądałam się jej jakoś szczególnie do tej pory, ale wydawało się, że jej rola w filmie Czarny Łabędź zwiastuje coś dobrego, że kolejne jej role będą dobrze dobrane. Ewidentnie tak nie jest.

Prawdopodobnie i tak za dużo czasu poświęciłam na powiedzenie Wam jednej prostej rzeczy – nie oglądajcie tego filmu. Już sam pomysł na to, by go zrealizować był porażką. Szkoda czasu.  Interesujące są tylko flesh moby, ale na nie można popatrzeć na Youtubie.

W skali od 1 do 10 daję 4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *