Międzynarodowa, Powiśle, Restauracje
Skomentuj

Zielony Niedźwiedź

Zielony Niedźwiedź dawał mi znaki. Znaki, które odczytywałam jako podprogowy przekaz „odwiedź mnie w sobotę”. W środę z Top Chefa odpadła Patrycja Wąsiakowska, szefowa kuchni Zielonego Niedźwiedzia. W piątek Fish Lovers przełożyli Nocny Targ Rybny na sobotę. Również w piątek swoją recenzję z Niedźwiedzia napisał Maciej Nowak i choć od jakiegoś czasu ze względu na tłum omijam restauracje w tzw. „weekend po Nowaku”, tym razem jednak znaki były silniejsze. W sobotni wieczór odwiedziłam ponownie Zielonego Niedźwiedzia.

Moja pierwsza wizyta tutaj miała miejsce w kilka dni po otwarciu. Już wtedy widziałam oczyma wyobraźni, że naprawdę pięknie będzie tu, kiedy się zazieleni. Zielonemu Niedźwiedziowi wyjątkowo do twarzy w zieleni dookoła, wszak okolica wybitnie nadaje się do biesiadowania w ogródku. Niestety tych samych znaków, które ja odczytałam bezbłędnie, nie odczytała pogoda i zafundowała nam bodajże najbardziej deszczowy dzień tej wiosny. Trudno, na niedźwiedzią ucztę w ogródku przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Kafe Zielony Niedźwiedź Sala

Zielony Niedźwiedź: Tłum w tzw. “weekend po Nowaku”

Dwa zdania o Nocnym Targu Rybnym, bo warto o nim pamiętać. Regularnie co piątek (a wyjątkowo w sobotę) o 19:30 zaczyna się sprzedaż ultraświeżych ryb i owoców morza, które tego samego dnia przylatują z Portugalii za sprawą Fish Lovers. Wybrane ryby jemy w Niedźwiedziu w ramach specjalnego rybnego menu. To mega gratka dla smakoszy. W końcu w ilu miejscach w Warszawie zjemy pagrusa, kurka czy miecznika?

Kafe Zielony Niedźwiedź Menu

Zielony Niedźwiedź: Menu

Ale zacznijmy od początku. W Niedźwiedziu – zgodnie z oczekiwaniami – tłum. Pytam właściciela czy to za sprawą Macieja Nowaka czy za sprawą Top Chefa. Niestety nie wie. Prawdopodobnie tłum jest wynikiem obydwu wydarzeń. Na start poza pieczywem podaje się tutaj Marchewki w oliwie, bardzo zresztą przyjemne. 

Kafe Zielony Niedźwiedź Marchewki w oliwie

Zielony Niedźwiedź: Marchewki w oliwie

Zaczynam mięsem. Ponieważ marzę o „kajfie absolutnym”, który przeżył jedząc je Maciej Nowak, zamawiam Kacze języki (26zł). Do piątku jeszcze nie wiedziałam, że słowo „kajf” w ogóle istnieje, o stanie kajfu nie wspominając 🙂 Odkrawam chrząstki na talerzu. Małe języki są mięciutkie i niezwykle pyszne. Bardzo ładnie skomponowano im miodowo-maślany sos i towarzystwo zielonych pistacji. Na końcu podłużnego talerza ułożono podpieczone białe pieczywo. Bardzo dobry start.

Kafe Zielony Niedźwiedź Kacze języki

Zielony Niedźwiedź: Kacze języki

Przyszliśmy tu jednak na ryby. Więc danie główne to Filet z pagrusa z patelni z białymi szparagami i pieczonym ziemniakiem (85zł). Och! Najpierw o dodatkach – białe delikatne szparagi, znakomicie chrupkie, grillowane. Ziemniak z zapachem pieca. Sos holenderski, którego nie potrzebuję. Limonka, sokiem której skrapiam gwiazdę wieczoru – pagrusa. Cudowna ryba, bardzo mięsista, odpowiednio soczysta, ma doskonałą chrupką podsmażoną skórkę. Jest po prostu wybitna.

Kafe Zielony Niedźwiedź Filet z pagrusa z patelni

Zielony Niedźwiedź: Filet z pagrusa z patelni z białymi szparagami i pieczonym ziemniakiem

Do kolacji pijemy wino węgierskie, Zielony Niedźwiedź jest propagatorem win z tego kraju w Warszawie. Simon Viognier Látomás 2011 to bardzo ciekawe wino. Ma cechy charakterystyczne viogniera, a jednocześnie za sprawą 16% zawartości alkoholu, jest jakby bardziej wyeksponowany, ma więcej charakteru. Bardzo mi smakuje, ale to kontrowersyjne wino. Do deseru pijemy z kolei likier czekoladowo-wiśniowy Chopin. Cieszy, że polskie likiery są obecne w coraz większej liczbie miejsc w Warszawie.

Kafe Zielony Niedźwiedź Chopin czekoladowo wiśniowy

Zielony Niedźwiedź: Czekoladowo wiśniowy Chopin

Niestety o deserach nie mogę powiedzieć niczego dobrego. Do wyboru są dwa – lody i suflet czekoladowy. Wybieram ten drugi. Naprawdę do głowy mi nie przyszło, że w miejscu, w którym tak szanuje się produkt, nie uszanuje się definicji. Kiedy przychodzi mój niby-suflet, zastanawiam się co z nim zrobić. Szczerze mówiąc wygląda jak jakaś czekoladowa kupa nieszczęścia. Wraca na kuchnię. Miałam nadzieję na wyrośnięty delikatny czekoladowy suflet, dostałam… no ok, już się nie pastwię. Nie policzono nam nic za deser, gratis były też likiery. Menadżer zgodził się ze mną, że to nie suflet, ale wyjaśnił, że innego tu nie podają.

Kafe Zielony Niedźwiedź Suflet czekoladowy

Zielony Niedźwiedź: Suflet czekoladowy

Kafe Zielony Niedźwiedź reprezentuje kuchnię produktu, wcale nie tak często spotykaną. Zjemy tu dania przygotowywane na bazie wysokiej jakości produktów polskich, ale nie tylko. Miejsce budzi sporo kontrowersji, wiele osób czuje się tu nieswojo, twierdząc, że jeśli nie zna się właściciela, jest się tu gościem spoza kręgu zainteresowania. Ja właściciela też nie znam. Nigdy jednak nie przeszkadzało mi to czuć się tu dobrze. Z tym, że ja po prostu czuję się dobrze tam, gdzie dobrze mnie karmią, a na tym Zielony Niedźwiedź (pomimo drobnych wpadek) po prostu się zna.

Kafe Zielony Niedźwiedź, Centrum Przedsiębiorczości Smolna, Smolna 4, Warszawa

Save to foursquare

Po więcej zdjęć zapraszam na fanpage, Google+ i Instagram Frobloga. Zachęcam do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *