Międzynarodowa, Nowe miejsce, Restauracje, Śródmieście
Skomentuj

Bez Tytułu

Ocena: 14.5/20

Czy wrócę? TAK

Napisałam kiedyś tekst pt. Miejsce bez nazwy. Był o najgorszej odwiedzonej przeze nie restauracji, wszystko było tam złe, ale ponieważ istnieli dopiero kilka dni, postanowiłam nie pisać ich nazwy, wrócić po oficjalnym otwarciu i wtedy wydać werdykt, ewentualnie ujawniając nazwę. Wrócić nie zdążyłam, zamknęli się po kilku tygodniach. Kiedy zobaczyłam Bez Tytułu na Poznańskiej, pierwsze skojarzenie miałam właśnie takie. Będzie źle. Bo czy może być dobrze w miejscu, które nie ma nawet tytułu?

Ta piękna kamienica przy Poznańskiej od dłuższego czasu „obiecywała” już nową restaurację. Krążyły plotki, że będzie tu nowa restauracja Adama Gesslera, spisałam ją więc na straty, bo restauracji tego pana od dłuższego czasu nie odwiedzam. Jednak ostatnio coś ruszyło. I pojawiło się nowe, zupełnie inne niż wszystkie miejsce Bez Tytułu. Inwestorem jest francuska rodzina z polskim pochodzeniem, która sporo inwestuje ostatnio w Polsce. Szef kuchni także jest Francuzem i nazywa się Erwan Debono. Jego narodowość nie przeszkodziła mu jednak w odkryciu polskich warzyw od Pana Ziółka, serów kozich z Koziej Farmy i polskiego dostawcy znakomitych winniczków. Inna sprawa, że miał na to czas. Bez Tytułu miało się otworzyć sporo wcześniej, ale otworzyło się… w zeszłym tygodniu. Zdążyłam ich już odwiedzić dwukrotnie i zamierzam wracać.

Bez Tytułu: Ogólne wrażenie

Jak tu widać polot i klasę! Miejsce jest eleganckie, ale bezpretensjonalne. Ściany są białe lub ceglaste, niektóre eksponują plakaty sąsiadującej galerii. Stoliki proste, ale bardzo wygodne, podobnie z krzesłami. Szare eleganckie małe obrusy, proste sztućce i zastawa. Wrażenie robią drobiazgi – a to designerska solniczka i pieprzniczka, a ręczniczki w toaletach. Miejsce przeznaczone jest na 70 osób, ale wielkość ta jest nieodczuwalna, przez zakątki i zakamarki sprawia wrażenie sporo mniejszego, wręcz przytulnego. Na poziomie minus jeden jest spory bar i… zamknięta za szybami palarnia. Wejścia są dwa: jedno od Poznańskiej, drugie – od pięknego patio z galeriami. Naprawdę świetny wystrój i klimat. Od razu chce się tu wracać.

Bez Tytułu-Wejśćie

Bez Tytułu: Wejście od patio

Bez Tytułu-Sala

Bez Tytułu: Sala

Bez Tytułu-Menu

Bez Tytułu: Menu

Bez Tytułu-Solniczka i pieprzniczka

Bez Tytułu: Solniczka i pieprzniczka

Przyglądam się bliżej logo Bez Tytułu. Cudzysłów bez niczego w środku. „” Bez Tytułu po prostu. Świetne, choć przez to moje pierwsze skojarzenie, ciągle nie jestem pewna, czy nazwałabym tak restaurację.

Doceniam ogromnie, że miejsce startuje z działającym terminalem kart płatniczych i koncesją na alkohol. Warto wiedzieć, że to się da zrobić.

Karta win zbudowana jest w oparciu o dwóch dostawców – Starwines i DELiWINA. Obejmuje kilkanaście win białych i czerwonych, kilka musujących, jedno różowe. Na kieliszki wypijemy dwa wina musujące i po trzy białe i czerwone. Ceny butelek od 70zł do 450zł, po 3-4 wina w cenie poniżej 100zł za butelkę. Ceny kieliszków wina 14-17zł za kieliszek. To bardzo dobre ceny win, w ogóle ta karta jest praktycznie dla każdego. Znajdą tu coś dla siebie osoby szukające win wytwornych i drogich, znajdą też coś amatorzy prostych win typu „entry level” w niskiej cenie.

Bez Tytułu: Obsługa

Obsługa początkuje, ale bardzo się stara. Sądzę, że za kilka miesięcy będzie to grupa świetnie obsługujących kelnerów i kelnerek. Wszyscy są przemili, brakuje jeszcze tylko trochę swobody w działaniach. Na sali jest czujny menadżer, który ma w zwyczaju rozmawiać z gośćmi. Od razu widać, że to nie Polak, polscy szefowie sali gośćmi się raczej nie opiekują. Naprawdę czuje się gospodarza tego miejsca.

Bez Tytułu: Jedzenie

Zacznę od protestu. Fondant czekoladowy w menu deserów. Wrrrrrr. Szef kuchni z Francji powinien przynajmniej wspiąć się na poziom sufletu, serio Erwan, wiem, że wiesz. Czekam na zmianę w drugim menu. Czytelnikom wyjaśnię, że udało mi się porozmawiać z szefem kuchni i obiecał w kolejnej odsłonie swojej karty deser Opera – przyjemny klasyk, nie tak dramatycznie zużyty jak fondant.

W tej pierwszej karcie sporo jest jeszcze zachowawczości, sporo badania rynku, rozpoznawania gustów gości. Wcale mnie to nie dziwi. Miejsce jest nowe, szef kuchni nie zna Warszawy, tym menu próbuje się dowiedzieć, co lubią goście. Prezentacje dań są dość oldskulowe, miejscami przydałby im się powiew świeżości, nad tym z pewnością warto popracować. Jest natomiast z pewnością w tym jedzeniu bardzo dużo smaku i to smaku podciągniętego do tej granicy, gdzie ciut więcej byłoby już przesadą. Uwielbiam takie dosmaczanie dań pod kreskę. Dla mnie to właśnie wyznacznik klasy szefa kuchni. Pamiętam to z Paryża, znam też z Bistro de Paris Michela Morana. Rozpoznaję tu francuską szkołę i bardzo się cieszę, że mamy kolejne takie miejsce w Warszawie.

Wśród przystawek na pierwszy plan zdecydowanie wybija się Carpaccio z dorady, cytrusowa śmietana, guacamole, orzechy laskowe, jabłka (28zł). To przemyślana, kompletna przystawka, gdzie wszystkie smaki pięknie się komponują. Jest świeżość, lekkość, delikatna cytrusowość potrzebna rybie i lekka słodycz zapewniona przez orzechy. Bardzo dobre.

Bez Tytułu-Carpaccio z dorady

Bez Tytułu: Carpaccio z dorady

Smaczne są klasyki. Ślimaki (16zł) to dobre winniczki zapieczone z masłem czosnkowym i ziołami, nic dodać nic ująć. Siekany befsztyk tatarski (36zł) serwowany z grzanką z musem chrzanowym też wypada bardzo dobrze smakowo. Mięso jest najwyższej jakości, bardzo dobrze doprawione.

Bez Tytułu-Ślimaki

Bez Tytułu: Ślimaki

Bez Tytułu-Tatar

Bez Tytułu: Siekany befsztyk tatarski

Raviole z karmelizowaną cebulą, serem feta i bulionem grzybowym (29zł) pokazuje francuskie pochodzenie szefa kuchni. Kto nazywa włoskie raviolo reviolem? Francuz J To danie mocno skręca w cebulowe smaki, powiedziałabym, że ciut za mocno. Bulion grzybowy serwowany osobno jest bardzo esencjonalny, ale przez cebulową dominację, robi się z tego bardziej zupa cebulowa. Smaczna, ale grzyby mogłoby tu być bardziej wyeksponowane.

Bez Tytułu-Raviole

Bez Tytułu: Raviole z karmelizowaną cebulą, serem feta i bulionem grzybowym

Z dań głównych mocnym punktem karty jest Pierś z kaczki z sosem z malin i orzechów nerkowca, ziemniaczane gratin z oscypkiem (54zł). Naprawdę w tym sosie czuć mistrza kuchni znającego się na sosach. Kaczka jest lekko różowa, ale mogłaby być nieco bardziej. Świetne jest to ziemniaczane gratin, no i brawo za oscypek. Miło odnaleźć polskie akcenty w tym międzynarodowym zestawieniu.

Bez Tytułu-Kaczka

Bez Tytułu: Pierś z kaczki z sosem z malin i orzechów nerkowca, ziemniaczane gratin z oscypkiem

Filet z makreli po prowansalsku, na parze, cebula confit, warzywa sezonowe (57zł) to lekkie bardzo smaczne danie. Makreli dodano bardzo fajnego ziołowo – oliwkowo – pomidorowego farszu. Tu jest już bardzo francusko i smacznie. Słabiej na tym tle wypada Pieczony dorsz z sosem z mleczka kokosowego i zielonego curry, kalafior (56zł). Może niekoniecznie trzeba do tego kosmopolitycznego miksu dodawać jeszcze smaki azjatyckie, nie szłabym w tym kierunku, zostałabym w Europie.

Bez Tytułu-Makrela

Bez Tytułu: Filet z makreli po prowansalsku

Bez Tytułu: Pieczony dorsz z sosem z mleczka kokosowego i zielonego curry, kalafior

Bez Tytułu: Pieczony dorsz z sosem z mleczka kokosowego i zielonego curry, kalafior

Z deserów skosztujcie koniecznie Pieczonej moreli z kremem werbenowym i miodową magdalenką (22). Magdalenki to takie fajne stwory, dlaczego tak mało ich na polskich stołach restauracyjnych? Pieczona morela może być serwowana tylko w sezonie, bo wtedy osiąga swoje smakowe maksimum. Miło więc ją znaleźć w karcie deserów. Morela odpowiada tu za kwasowość, magdalenka balansuje smaki w stronę słodką, krem o delikatnym smaku werbeny nadaje całości ciekawego smakowego zakrętu.

Bez Tytułu-Morela

Bez Tytułu: Morela z magdalenkami

Trochę się obawiam, że Tarta orzechowa z karmelową panna cotta, mus pralinowy (23zł) będzie zbyt ciężka, ale nic takiego nie ma tu miejsca. Świetne są lody orzechowe, bardzo ładnie podbijają orzechowy smak tarty. Przyjemna też jest karmelowa panna cotta z odrobiną soli, jako, że solony karmel to temat wart nieustającego zgłębiania. Bardzo to dobry i ciekawy deser.

 

Bez Tytułu nie znaczy bez smaku, wręcz przeciwnie. Bez Tytułu to miejsce, które dopiero się rozwija. Póki co, w swojej pierwszej, dość zachowawczej karcie serwuje smaczne klasyki, czasem zbyt ograne, ale na bardzo dobrym poziomie. Myślę, że za pół roku, kiedy tu wrócę, będzie szał. Rozwiną skrzydła i odlecą… a ja razem z nimi. W każdym razie, bardzo miło, że ktoś zaproponował w Warszawie coś tak dobrego w stylu. Bez Tytułu jak to dobrze, że jesteście!

Bez Tytułu, Poznańska 16, Warszawa, tel. 22 251 52 88

Standardowo zapraszam na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:

Ocena: 14.5/20

Czy wrócę? TAK

  • Ogólne wrażenie
    4
  • Jedzenie
    3.5
  • Obsługa
    3.5
  • Relacja ceny do jakości
    3.5
Na plus
  • Dosmaczone jedzenie
  • Francuskie (i nie tylko) klasyki
  • Polscy dostawcy i polskie akcenty w karcie
  • Przystępna karta win
  • Bardzo przyjazny wystrój
Na minus
  • Bezpieczne pierwsze menu
  • Lekko oldskulowe prezentacje
  • Fondant czekoladowy i sałatka Cesar w menu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *