Francuska, Restauracje, Śródmieście
Skomentuj

Bistro de Paris w roku 2012

Bistro de Paris to najczęściej odwiedzana i przez to też najczęściej opisywana przeze mnie restauracja w Warszawie. Każda wizyta w tym miejscu przypomina mi, jak wybitna jest ta kuchnia. I dlatego robię to od czasu do czasu, zwłaszcza, że menu zmienia się regularnie, Michel Moran, szef kuchni i właściciel, korzysta z produktów sezonowych (w tym sezonie zimowym można znaleźć w menu np. salsefię i topinambur), a kolejne odsłony małży św. Jakuba są niczym oczekiwanie na nowe filmy ulubionego reżysera.

Na czekadełko dostajemy maleńki krem z dyni z imbirem, śmietanką i płatkami migdałów. Na starter wybieram oczywiście Świeże małże św. Jakuba z vinaigrette gourmande i pieczona foie gras. Michel uważa, że to najlepsza wersja, jaką podawał do tej pory. Ja mam wrażenie, że każda kolejna, którą jem, jest lepsza od poprzedniej. A już pierwsza była wybitna. Brakuje więc słów. Te przegrzebki pachną orzeszkami i oliwą truflową, a maleńkie fileciki foie gras są jak dodatkowe muśnięcie geniuszu. Tak tylko, żeby przypomnieć, że francuska kuchnia to najlepsza kuchnia na świecie.

Świeże małże św. Jakuba z vinaigrette gourmande i pieczona foie gras

Danie główne to Filet z barweny Barbet aromatyzowany rozmarynem i salsefia z imbirem. Jakże pięknie wygląda, pachnie i smakuje to danie. Lekka czerwień barweny świetnie wizualnie komponuje się z żółciutką salsefią. Byłoby to pewnie wszystko bardzo delikatne, może nawet mdławe, gdyby Michel nie nadał daniu charakteru. Zabawa przyprawianiem jest jego najmocniejszą stroną. Salsefia jest nasycona smakiem imbiru, genialnie akompaniuje delikatnej barwenie.

Filet z barweny Barbet aromatyzowany rozmarynem i salsefia z imbirem

No i deser. Walczę z sobą przy tej karcie. Moja walka w 5 na 10 wizyt kończy się wybraniem Profiterolek z lodami i gorącym sosem czekoladowym. Zawsze jednak zaczynam wybór deseru z myślą, że chciałabym spróbować czegoś nowego. Tym razem się udało. Odmiana gruszki „Belle Helene” w Bistro de Paris. Widzicie jak to wygląda? Ta Helena naprawdę jest piękna. W zamkniętym ciasteczku drzemie gorąca czekolada, która po nabraniu kęsu, rozlewa się bezczelnie po talerzu i łącząc z zimnymi lodami, zmienia konsystencję na stałą.

Odmiana gruszki „Belle Helene” w Bistro de Paris

W Bistro de Paris je sie oczami, nosem i wreszcie kubkami smakowymi. Tu się je całościowo. Obsługa – jak zwykle – wyborowa. Michel zadowolony biega po sali i rozmawia z gośćmi. Od 8 lat prowadzi z sukcesem Bistro de Paris. Wchodząc tu w sobotni wieczór, nawet w trakcie ferii, możecie być pewni, że będzie pełno. Ileż restauracji w tym czasie w Warszawie przestało istnieć. Przy sąsiednich stolikach słychać opinie gości – „Polecili nam to miejsce znajomi, rekomendacja potwierdziła się w 100%, było świetnie, dziękujemy”. Bistro de Paris nigdy nie zostało nawet nominowane do Knajpy Roku, co – w moim przekonaniu – odbiera znaczenia temu konkursowi raczej, niż tej restauracji. Radzi sobie świetnie bez żadnej reklamy. Jak to robi? Moim zdaniem odpowiedź jest prosta – mistrzostwem. MISTRZOSTWEM.

Bistro de Paris, Pl. Piłsudskiego 9, Warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *