Kultura
Skomentuj

Gambit

Gambit, czyli jak ograć króla. Byłam bardzo bliska nie wybrania się na ten film w ogóle. Głównie dzięki idiotycznego tytułowi, który „przyprawili” niczym rogi filmowi jego polscy dystrybutorzy. Czy naprawdę trzeba widzów traktować jak niedorozwiniętych? Bo czymże innym jest tłumaczenie na poziomie tytułu filmu, że to ten sam Colin Firth z oscarowego „Jak zostać królem”. Drodzy dystrybutorzy, wiemy o tym na Boga i nie obrażajcie nas!

Wybrałam się, bo Colina Firtha bardzo lubię, nawet jeśli w polskich tytułach zostanie królem na lata. Drugi mocny argument to Alan Rickman, cudowny powód obejrzenia każdego filmu. Cameron Diaz, z którą mam poważny problem, była wprawdzie argumentem przeciw, ale z kolei scenariusz napisany przez braci Coen przeważył.

 

 

Historia opowiada o pewnym nieudaczniku, pracowniku galerii dzieł sztuki (Firth) nienawidzącym swojego przełożonego (Rickman) do tego stopnia, by ostatecznie podjąć próbę oszukania go na wielkie pieniądze. Do tego celu potrzebne mu jest jednak wyjątkowe dzieło sztuki (Monet) będące w posiadaniu kogoś całkowicie nieoczywistego (Diaz).

Gambit jest dość zabawną komedią, praktycznie przez większą część czasu ekranowego. Pojawiają się momenty słabsze, nawet bardzo słabe np. Colin Firth przechadzający się po rantach okien hotelowych, ale to drobiazgi. W większości tego filmu nie psuje ani przerysowany akcent Cameron Diaz, ani przesadzone sceny w stylu „śmiesznych na siłę”.

Czy to jest dzieło na miarę scenariusz Coenów? Raczej nie. Czy to jest dzieło na miarę talentu Colina Firtha? Zdecydowanie nie. Sądzę jednak, że aktor dość dużo będzie musiał teraz zagrać dziwnych ról, zanim odklei od siebie etykietę króla. W tym kontekście polski tytuł jest jeszcze bardziej irytujący. Pytanie chyba powinno brzmieć, czy to w ogóle jest dzieło. No więc nie jest. Jest to po prostu dość przyzwoita, zabawna komedia z dobrymi rolami aktorskimi i przyjemnym scenariuszem. Tyle. I takich filmów czasem potrzebujemy.

Gambit, reż. Michael Hoffman, scen. Ethan Coen, Joel Coen, 2012

W skali od 1 do 10 daję 6,5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *