Autorska, Restauracje, Starówka
komentarze 2

La Rotisserie

Ocena: 16/20

Czy wrócę? TAK

Lato. Ciepły sobotni wieczór. Wakacje. Żadnych nowych restauracji na horyzoncie. Teoretycznie nuda. Jednak w takie właśnie wieczory najlepiej wybrać się do tzw. evergreenów. La Rotisserie to dla nas jeden z nich. Nigdy nie zawodzi. Dodatkowo latem zwykle czynne jest tutejsze przepiękne, zaciszne i bardzo klimatyczne patio. Atmosfera jest najlepsza a do tego kuchnia Pawła Oszczyka – Szefa Kuchni Roku wg Gault & Millau. Żyć nie umierać.

Przyznaję, że wybrałam La Rotisserie do tego opisu specjalnie. To pierwszy post, w którym chcę sprawdzić mój nowy system oceny. Łatwo nie będzie, oceniam mistrza szefów kuchni. Na dodatek zaliczam Pawła Oszczyka do trójki moich ulubionych szefów kuchni w Warszawie. Ale przecież nie tylko jego. Oceniam obsługę, ogólne wrażenie, relację jakości do ceny… Nawet mnie interesuje jak poradzi sobie z tymi elementami La Rotisserie. Zaczynajmy zatem.

La Rotisserie: Ogólne wrażenie

Tutejsze patio w ciepły wieczór zawsze sprawia radość. La Regina to piękny hotel, a za to patio należą mu się dodatkowe punkty. Jest cicho, w tle szumi woda spływająca z wodnej instalacji tuż przy wejściu. Mamy sporo zieleni i bardzo wygodne – jak na miejsce na powietrzu – fotele. Zwykle zajętych jest tylko kilka stolików. Zapadający zmrok dodaje temu wieczorowi jeszcze więcej uroku. Patio jest kameralnie oświetlone. Przepiękne miejsce na pyszną kolację. Pora jeść.

La Rotisserie Patio

La Rotisserie: Patio

Jeśli sobie przypominacie mój system oceny, do ogólnego wrażenia wliczam również wino. Tutejsza karta jest zdecydowanie imponująca. Selekcja Andrzeja Strzelczyka – jednego z najlepszych sommelierów w Polsce. Bardzo cieszą obecne tu wina polskie. Wybór jest spory. Jeśli zdecydujemy się na menu degustacyjne, mogą mu towarzyszyć świetnie dobrane wina. Z tą kartą jest jeden problem – wino poniżej 200zł za butelkę prawie tu nie występuje. Jest dosłownie kilka butelek w okolicy 180-190zł. Reszta powyżej. Rozumiem, że La Rotisserie to miejsce ekskluzywne, ceny dań również do niskich nie należą, ale moim zdaniem takie ceny win to przesada. Te ceny wpływają na moją ocenę relacji ceny do jakości.

La Rotisserie: Jedzenie

Rilettes z łososia i suszonych pomidorów z sosem jogurtowo-ziołowym zostaje podane jako amuse bouche. Do tego obsługa serwuje naprawdę spory wybór pieczywa. Rilettes jest świetne, ale przyznaję, że to duże amuse bouche. Dodatkowo sos majonezowy nie czyni go lżejszym. Lekko się więc napełniam już na przed-starcie.

La Rotisserie: Rilettes z łososia i suszonych pomidorów z sosem jogurtowo ziołowym

La Rotisserie: Rilettes z łososia i suszonych pomidorów z sosem jogurtowo ziołowym

Obydwie przystawki były genialne. Sałatka z opiekanej makreli, relish z ogórków i kaparów (42zł) jest świetna. Makrela może być pyszna, jeśli jest dobrze zrobiona. Ta jest w punkt. I na dodatek pięknie się prezentuje. Sałatka ma piękny balans smaków, znakomicie robi jej delikatnie pikantna posypka z papryki i migdałów. Bardzo dobra przystawka. Podobnie świetne jest Ragout z małży Św. Jakuba z pini, kalafiorem, rodzynkami, beurre blanc z kaparami i dymką (66zł). Przegrzebki mogłyby być nieco bardziej jędrne, ale znakomity jest ten beurre blanc ze słodko-słonymi smakami kalafiora, rodzynek i kaparów. To bardzo udana kompozycja.

La Rotisserie: Sałatka z opiekanej makreli, relish z ogórków i kaparów

La Rotisserie: Sałatka z opiekanej makreli, relish z ogórków i kaparów

La Rotisserie: Ragout z małży Św. Jakuba z pini, kalafiorem, rodzynkami, beurre blanc z kaparami i dymką

La Rotisserie: Ragout z małży Św. Jakuba z pini, kalafiorem, rodzynkami, beurre blanc z kaparami i dymką

La Rotisserie Sorbet cytrynowy

La Rotisserie: Cytrynowy sorbet podany między przystawką a daniem głównym

Pieczona w kolendrze kaczka barberyjska, pietruszka w Burbonie i sos jeżynowo-imbirowy (89zł) to dobrze wykonana robota w temacie kaczki. Samo mięso jest genialne. Soczyste, pełne smaku, jędrne i pachnące. Prezentacja nie zachwyca, nie lubię stojących pietruszkowych chipsów czy innych dziwnych konstrukcji, chyba należą już do przeszłości. Sos jeżynowo-imbirowy jest natomiast przyjemnie sezonowy, imbir ładnie odświeża. Drugie z dań głównych jednak bije tę kaczkę na głowę. Grillowany filet z sandacza, pęczak z kurkami i letnią truflą, napar z szynki (86zł). Sandacz jest jędrny z lekko chrupką skórką, pęczak ugotowany w punkt, jednak w tym daniu najważniejszy jest sos. Po prostu obłędny sos z truflą i kurkami. Za takie sosy uwielbiam kuchnię Pawła Oszczyka, właśnie za nie.

La Rotisserie: Pieczona w kolendrze kaczka barberyjska, pietruszka w Burbonie i sos jeżynowo-imbirowy

La Rotisserie: Pieczona w kolendrze kaczka barberyjska, pietruszka w Burbonie i sos jeżynowo-imbirowy

La Rotisserie: Grillowany filet z sandacza, pęczak z kurkami i letnią truflą, napar z szynki

La Rotisserie: Grillowany filet z sandacza, pęczak z kurkami i letnią truflą, napar z szynki

Kończymy deserem Parfait z czekolady karmelowej Valrhona z lodami kawowymi (34zł). I jakkolwiek zawsze bardzo doceniam najlepsze składniki w daniach, a czekolada Valrhona to bardzo dobry produkt, tak ten deser do moich ulubionych nie należy. Wydaje mi się, że zawiodły proporcje. Ciut za dużo było tego karmelowego parfait, ciut za mało równoważących całość nut kawowych, a i posypka z gorzkiej czekolady niestety nie zredukowała ogólnie panującego karmelu. Zrobiło się mdło. Największą próbę podjęły maliny, ale że były tylko dwie, nie miały potrzebnej przewagi liczebnej. Karmel wygrał, również ze mną. Spory kawałek tego deseru pozostał na talerzu. Obsługa przyjęła to bez pytań.

La Rotisserie: Deser: Parfait z czekolady karmelowej Valrhona z lodami kawowymi

La Rotisserie: Parfait z czekolady karmelowej Valrhona z lodami kawowymi

La Rotisserie: Obsługa  

No właśnie. Moim zdaniem najsłabszy fragment gry. Wszystko było poprawne, bez dwóch zdań. Ale w restauracji, gdzie rachunek końcowy za kolację wynosi ponad 600zł, chcemy czegoś więcej. Tutaj więcej nie ma. Jest – jak to mówią – poprawnie. Obsługa wydaje się troszeczkę za mało zainteresowana gośćmi. Takie zachowanie nie pasuje do klasy restauracji. Czy pan kelner wraca z informacją, co było w posypce do makreli poza papryką (migdały)? Nie. Nie wie tego i jakoś nie spieszy do  kuchni, by sprawdzić. Wiem, wiem, było ciepło, nic nie działo się przesadnie pospiesznie. Dopytany dopiero powtórnie podejmuje wątek. Czy pyta, dlaczego połowę deseru zostawiłam na talerzu? Nie. Miejmy jasność – nie musi. Ale gdybym była w Bistro de Paris czy Brasserie Moderne, zapytaliby. To są miejsca, w których wiedzą, że ta odrobina zainteresowania klientem robi największą różnicę. Tak zachowuje się obsługa na najwyższym poziomie. Tu jej nie było.

La Rotisserie to piękne i drogie miejsce z bardzo dobrą kuchnią. Jedna z tych warszawskich restauracji typu fine dining, gdzie naprawdę lubię jeść. Szczególnie latem jest tu wyjątkowo urokliwie. Nie zmieni tego ani mój nowy system oceny, ani nie do końca idealna obsługa.

La Rotisserie, ul. Kościelna 12, Warszawa, tel. 22 531 60 70

Po więcej zdjęć Po więcej zdjęć zapraszam na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj:

Ocena: 16/20

Czy wrócę? TAK

  • Ogólne wrażenie
    4.5
  • Jedzenie
    4.5
  • Obsługa
    3.5
  • Relacja ceny do jakości
    3.5
Na plus
  • Klimat miejsca, zwłaszcza patio latem
  • Fantastyczna klasyczna kuchnia Pawła Oszczyka
  • Kuchnia na wyrównanym poziomie nawet, gdy nie ma szefa
  • Polskie wino w karcie win
Na minus
  • Ceny win
  • Nie do końca idealna obsługa

2 Kommentare

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *