Autorska, Restauracje, Śródmieście
Skomentuj

Soul Kitchen Menu Lato 2013

Soul Kitchen

Po powrocie z tak intensywnej i udanej kulinarnie wycieczki, jak mój wyjazd do Paryża, pojawiło mi się podstawowe pytanie. Czy jeszcze coś będzie mi smakowało po powrocie? Jeśli w piątek wieczorem jadłam w Le Chateaubriand, sobotni lunch w Un Dimanche a Paris miał ciężkie zadanie i już lekko kręciłam nosem, to gdzie zjeść niedzielną kolację w Warszawie? Nie myślałam zbyt długo. Wybór był oczywisty. W końcu nie wybieram knajpy roku bez powodu, a w zeszłym roku ten tytuł przypadł Soul Kitchen. Jeśli jakieś miejsce może sprostać temu wyzwaniu, to powinno być właśnie to.

Upał jest nieznośny, siadamy więc przed restauracją w małym miejski ogródku zaaranżowanym w podwórku, z którego wchodzi się do restauracji. Eleganckie strzeliste kamienice Noakowskiego 16 tworzą piękne chłodne, dające wytchnienie otocznie. Do tego odrobina zieleni zaaranżowanej przez restaurację i … lato jest bardzo sympatyczną porą roku.

Soul Kitchen Miejski ogródek

W ramach czekadełka wita nas przyjemne mini ciasteczko na kruchym spodzie ze smażonymi kurkami i cebulką, a zaraz potem wkracza już Grasica, rabarbar, puree z pietruszki, miód, mięta (35zł). Od grasicy z rabarbarem zaczynałam moją przygodę w Soul Kitchen, jeszcze za czasów innego szefa kuchni, mam więc przyjemną klamrę czasową. To danie może nie prezentuje się wybitnie, ale jest naprawdę bardzo smaczne. Dużo tu słodyczy pietruszki, miodu, zbalansowanej kwaskowatością rabarbaru i porzeczek. Grasica nie ginie, choć otoczenie jest burzliwe. Bardzo dobry starter.

Soul Kitchen Grasica

Sandacz smażony, konfitura z pomidorów, risotto z marchewką i koperkiem, zielone z ogródka (50zł). Ech, konfitura z pomidorów. Mam wielki sentyment do pomidorów w ogóle, jadała je z namiętnością moja babcia, jadam i ja. Jeśli nie mam pomidorów, to choćby nie wiem jak pełna była lodówka, nie mam co jeść. I odwrotnie, jeśli lodówka jest pusta, ale są pomidory, jestem spokojna, zawsze coś z nich zrobię. Konfitura z pomidorów to sama pyszna esencja mojego ulubionego smaku. Przyjemne risotto i sympatyczny sandacz, choć pomidory tu – moim zdaniem – wybijają się na pierwszy plan.

Soul Kitchen Sandacz

Na koniec jeszcze słodki talerz, czyli deser. Ostatnio nieustająco przeze mnie zamawiana beza. Beza, krem z kawy Inki, sorbet wiśniowy, owoce ze straganu (26zł). Pyszny. Beza oczywiście chrupka na zewnątrz i ciągnąca w środku, sorbet wiśniowy intensywny w smaku posypany pistacjami, dookoła letnie wariactwo owocowe, na czele z moimi ukochanymi jeżynami. I jeszcze to ciekawe towarzystwo kremu z kawy Inki. Bardzo dobry deser. Soul Kitchen to zresztą miejsce fondant-free! Nie ma ani jednego fondanta w kacie, gratulacje. Mam tylko jedno zastrzeżenie do tego deseru – był ogromny, nie dałam rady go zjeść, a to rzadko mi się zdarza.

Soul Kitchen Beza z sorbetem wiśniowym

Jak wiecie lubię odkrywać nowe miejsca, ale lubię też wracać do moich evergreenów. Soul Kitchen z pewnością należy do tych najmocniejszych. W tym roku byłam tu drugi raz i ani przez moment nie żałowałam mojej decyzji o Knajpie Roku Frobloga.  W zestawieniu z jedzeniem paryskim też nie wypada to najgorzej. Oczywiście prezentacja i styl tej kuchni są zupełnie inne, ale zjadłam tę kolację z przyjemnością i ochotą na kolejne powroty.

Soul Kitchen, ul. Noakowskiego 16, Warszawa

Po więcej zdjęć z Soul Kitchen zapraszam na fanpage Frobloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *