Wpisy otagowane: Philip Seymour Hoffman

Idy Marcowe

Idy Marcowe to jeden z filmów nominowanych do kilku Złotych Globów, ale prawie zupełnie pominiętych przy nominacjach oscarowych. Nie mi przesądzać, kto ma rację, zwłaszcza, że wielu innych nominowanych filmów jeszcze nie widziałam. Dla mnie Idy Marcowe to dobre kino.

The Boat That Rocked (Radio na fali)

Będzie raz jeszcze o oczekiwaniach. The Boat That Rocked to najnowsza komedia Richarda Curtisa. Tak, tego samego, na dzieło którego czekam od ponad roku. Ilekroć wybierałam się do kina na jakieś kolejne mało śmieszne komedie romantyczne typu „Duchy moich byłych”, „Za jakie grzechy”, „He’s Just Not That Into You”, żyłam jedną myślą – Richard Curtis kręci nowy film. Mój Bóg komedii romantycznej, twórca filmów „4 wesela i pogrzeb”, „Bridget Jones”, a przede wszystkim „Love Actually”, kręci nową komedię, która w przeciwieństwie do wszystkich innych będzie wreszcie inteligentna i zabawna. Czekałam na ten film jak na dzieło sztuki. Wisiał w moich linkach „Czekam na” od kilku miesięcy. Obserwowałam postęp wchodzenia tego filmu na ekrany w różnych krajach świata. Daty polskiej premiery nigdzie nie było. W końcu, zupełnie przypadkiem i naprawdę tylko dlatego, że stałam się obsesjonistką tej komedii, dowiedziałam się, że weszła do Polski „bocznymi drzwiami”. Premiera DVD. Pod początkowym tytułem „Radio Łódź”, szybko, po licznych atakach zmienionym na „Radio na fali”. Wreszcie wczoraj mogłam ją reszcie zobaczyć. Curtis zaangażował do tego filmu całą masę świetnych …

Wątpliwość („Doubt”)

Mam mnóstwo zaległych filmów do opisania po ostatnich 2 tygodniach, które w większości spędziłam w kinie. Dziś pora na „Wątpliwość” – jeden z filmów Oscarowych. Dostał kilka nominacji, najważniejszą – za główną rolę kobiecą dla Meryl Streep, dwie dla kobiecych ról drugoplanowych – Violi Davis i Amy Adams, no i za drugoplanową męską dla Philipa Seymoura Hoffmana. I faktycznie, pod względem aktorskim ten film jest genialny. Pojedynek księdza i zakonnicy przekłada się na pojedynek aktorski Meryl Streep i Philipa Seyomura Hoffmana. Są znakomici. Philipa Seyomura Hoffman po raz kolejny potwierdza, że nie ma takiego filmu, którego nie warto byłoby zobaczyć wyłącznie z jego powodu. Meryl Streep, która chyba znowu wspięła się trochę wyżej niż do tej pory, choć przecież praktycznie co roku jakaś jej rola wyróżnia się na tle innych. Kate Winslet powiedziała odbierając Oscara, że nie może w to uwierzyć, że kandyduje w tej samej kategorii co Meryl Streep. Do tych dwóch ról dołączają jeszcze świetne role drugoplanowe, choć muszę przyznać, że Viola Davis poruszyła mnie znacznie bardziej. Nieprzypadkowo „Wątpliwość” nagrodzono tyloma nominacjami za …

Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz

Kiedy wchodziłam do kina, miałam w głowie tylko jedno – znowu zobaczę mojego ulubionego Philipa Seymoura Hoffmana, aktora, którego cenię ostatnio ponad innych. Za każdym razem, gdy go widzę, od czasu świetnej roli w „Capote”, który to film musiał sobie zresztą sam wyprodukować, jestem poruszona jego kreacją. Niedawno przeżywałam The Savages, teraz wybrałam się na „Before the Devil Knows You’re Dead” czyli „Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz”. Poza Hoffmanem w tym filmie jest jeszcze bardzo dawno przeze mnie niewidziana Marisa Tomei. Jest fantastyczna jak zawsze zresztą. Nie wiem, co jest w tej kobiecie, ale jestem dość pewna, że gdybym była mężczyzną, ona byłaby moim ideałem. I ni chodzi o jej piękne ciało, którego pokaz daje również w tym filmie, chodzi o jakiś rodzaj ekspresji, o jakieś szaleństwo, które jej towarzyszy, przy jednoczesnym zagubieniu i takiej totalnej niemożności radzenia sobie z rzeczywistością. Po prostu kobieta, która potrzebuje pomocy. Do tej dwójki genialnych aktorów, dobrano jeszcze Ethana Hawke’a. Nie darzę go szczególną sympatią, ale tutaj zagrał bardzo dobrze. Ciężka rola. Musiał się wcielić w tchórza …

Rodzina Savage (The Savages)

Czekałam na ten film od marca, od Oskarów, podczas których był jednym z wielkich przegranych. Czekałam na ten film, a kiedy wreszcie wszedł do kin, okazało się, że prawie go nie zauważyłam. W pierwszym tygodniu grały go jakieś dwa kina w Warszawie, w drugim – już tylko jedno. Zmobilizowałam więc wszystkie siły i środki i wybrałam się na seans o 21:45, choć wiedziałam (tym razem), że temat jest ciężki, a film pozytywnym myśleniem mnie nie natchnie. Dobrze, że poszłam. The Savages (będę się jednak trzymać oryginału, bo z rodziną trzy osoby o tym samym nazwisku naprawdę niewiele mają wspólnego) to kino niesamowite, głębokie, pełne, takie, jakie chcę oglądać. Wszystko jest w tym filmie na wysokim poziomie. Scenariusz to mocna historia dwójki dorosłych ludzi, których ojciec, choć nie zajmował się nimi i nie był dobrym ojcem, zaczyna chorować i paradoksalnie wymagać ich opieki i bycia dobrymi dziećmi. Aktorzy to genialny Philip Seymour Hoffman i równie genialna Laura Linney – nominowana zresztą za tę rolę do Oskara. Wybór miejsc – plastikowe domki w Arizonie, potem ohydne wnętrza …