Podróże, Wydarzenia kulinarne
Skomentuj

Trzy Znaki Smaku: Lubelszczyzna

W wyjątkowej scenerii dziedzińca pięknego renesansowego Zamku w Janowcu, przy bezbłędnej pogodzie i w znakomitym towarzystwie zjadłam ostatnio mistrzowską kolację przygotowaną przez szefów kuchni z różnych miast Polski. Wyjazd na Lubelszczyznę i kolacja odbywały się w ramach kampanii Trzy Znaki Smaku. Jej zadaniem jest promowanie systemu oznaczeń unijnych, służących ochronie produktów regionalnych i tradycyjnych. Pisałam już o niej kiedyś, kiedy zachwyciłam się suską sechlońską (ChOG) i karpiem zatorskim (ChNP). Dziś po krótce o zachwytach kolacją i produktami regionalnymi z Lubelszczyzny.

Wyjazd odbywał się głównie pod kątem Wiśni nadwiślanki (ChNP), Cebularza lubelskiego (ChOG) i Fasoli wrzawskiej (ChNP), ale w trakcie kolacji szefowie kuchni korzystali także z regionalnych certyfikowanych produktów spoza Lubelszczyzny. Kolację przygotowywali dla nas Grzegorz Łapanowski, Tomasz Trąbski (Concordia Poznań), Łukasz Toczek (Metamorfoza Gdańsk), Tomasz Woźniak (Kitchen Restaurant Warszawa),  Robert Harna (Warszawska Akademia Kulinarna) oraz Tomasz Hartman (Szajnochy 11 Wrocław).

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Zamek w Janowcu

Zamek w Janowcu

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Zamek w Janowcu dziedziniec

Kolacja na dziedzińcu zamku w Janowcu

Na start Ser koryciński z palonym chlebem prądnickim (ChOG), wiśnią nadwiślanką (ChNP) i pomidorami przygotowany przez Tomka Hartmana z Szajnoch 11. To bardzo proste i bardzo smaczne danie. Comfort food w czystej formie. Autor wyjaśniał, że chodziło mu o nawiązanie do wspomnień z dzieciństwa – pomidorków ze szczypiorkiem przygotowywanych przez mamę. Dla kwasowości dodał wiśni nadwiślanki. Palony chleb to z kolei skojarzenia z zabawą, ogniskiem, lasem. Dodał pestki dyni, żeby chrupało. Nic dodać nic ująć, o wszystko zadbano – o stronę wizualną i smakową, a przede wszystkim o prostotę. Szajnochy 11 wrzucam na listę „must visit” do końca roku.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Ser koryciński z palonym chlebem i wiśnią

Ser koryciński z palonym chlebem prądnickim (ChOG), wiśnią nadwiślanką (ChNP) i pomidorami

Kilka słów o Wiśni nadwiślance (ChNP). Jest nieco mniejsza od innych owoców wiśni, ma też intensywniejszą barwę i charakterystyczny intensywny, wyraźnie kwaskowaty smak. Jest doskonała na soki, konfitury i domowe nalewki. Mieliśmy okazję przyjrzeć się jak jest zbierana. Widok procedury potrząsania drzewka wiśni zrobił na nas ogromne wrażenie, rzućcie okiem na filmik.

Drugie danie przygotowywał Grzegorz Łapanowski, nazwał je Caprese.pl Koryciński ser, pięć rodzajów pomidorów (m.in. bawole serce, czarne i żółte), drobno tarty oscypek, pesto i młoda fasola wrzawska na surowo. Ciekawa polska wariacja na znany włoski temat. Dwa sery i pięć rodzajów pomidorów – jesteśmy lepsi od Włochów 🙂 Za jakość zdjęcia bardzo przepraszam, kolacja odbywała się późno, a światło było niebieskie. W efekcie widać co nieco. Musicie mi uwierzyć na słowo, że było bardzo smacznie.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Caprese PL

Caprese.pl

Sarna z wiśniami nadwiślankami (ChNP), słonecznikiem prażonym na oleju rydzowym to danie Łukasza Toczka. Autor wyjaśnił lakonicznie, że tak bo tak. I to było dobre podsumowanie. Sarna była pięknie różowa, wiśnia podkreślała jej kolor. Proste skojarzenie sarny z lasem, a zatem grzybami. Nie wiedzieć tylko skąd pojawił się w tym daniu plaster kiełbasy lisieckiej. Bardzo pyszna skądinąd kiełbasa, w tym kontekście zapewne miała łamać jakieś schematy smakowe, ale bez niej to danie smakowało mi bardziej.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Sarna z wiśniami nadwiślankami

Sarna z wiśniami nadwiślankami (ChNP), słonecznikiem prażonym na oleju rydzowym

Kiedy wróciłam z paryskiej podróży po niezwykle smacznych neo bistro, zastanawiałam się, co się stało z gołębiem na polskim stole. Tomek Trąbski próbował odpowiedzieć na to pytanie. Zaserwował Pierś gołębia z udkiem confit, soczewicą duszoną z kurkami, sosem z wiśni nadwiślanki i suski sechlońskiej. W sosie wyczuwalny był lekko goryczkowy smak wiśni, soczewica uduszona została z kurkami, a gołąb był z patelni „podbity” masłem. Produkty broniły się same. Autor podsumował, że chodziło mu o to, by danie było bardzo mocne w smaku i istotnie smak był tu w centrum uwagi. Concordię także wrzucam na listę „must visit” do końca roku.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Pierś gołębia z udkiem confit

Pierś gołębia z udkiem confit, soczewicą duszoną z kurkami, sosem z wiśni nadwiślanki i suski sechlońskiej

Gdyby było nam jeszcze mało mięs, Tomek Woźniak przygotował Polską jagnięcinę z jabłkiem i miętą. Tomek pobawił się w fusion inspirowany swoimi podróżami. Sos był miętowo – jabłkowy, salsa z pomidorów ułożona na jagnięcinie, a do tego suska sechlońska z sosem sojowym. Zadziwiające, że cała ta kombinacja nieźle smakowała.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Polska jagnięcina z jabłkiem i miętą

Polska jagnięcina z jabłkiem i miętą

Brownie z fasoli wrzawskiej z wiśniowym sorbetem i żelem z maślanki Roberta Harny było świetne. Czekoladowo-fasolowe brownie z migdałami, słonecznikiem i odrobiną moreli, do tego sorbet z wiśni nadwiślanki z miodem i jeszcze sos z maślanki z odrobiną wanilii i liofilizowane maliny. Fasola i wiśnia w jednym smacznym deserze. Zupełnie rozczulił mnie zerwany wcześniej tego dnia drobny kwiatuszek fasoli na sorbecie. Przez moment się zastanowiłam, czy gdyby Robert miał jeszcze dorzucić cebularza lubelskiego też poradziłby sobie z tematem. Naprawdę pyszny deser, poza tym, że na temat.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Brownie z fasoli wrzawskiej z wiśniowym sorbetem

Brownie z fasoli wrzawskiej z wiśniowym sorbetem i żelem z maślanki

Kilka słów o Fasoli wrzawskiej (ChNP). To fasola tyczna typu Piękny Jaś. Ma sporo cieńszą skórkę i gotuje się szybciej niż inne odmiany fasoli. Tego dnia było nam dane skosztować kilku jeszcze innych lokalnych dań fasolowych. Szczególnie do gustu przypadł mi pasztet z fasoli wrzawskiej z grzybami.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Pasztety z fasoli

Pasztety z fasoli

W podróży powrotnej udało nam się także odwiedzić piekarnię specjalizującą się w Cebularzu Lubelskim (ChOG). To regionalny lekki pszenny wypiek z warstwą farszu z cebuli i maku. Wywodzi się z kuchni żydowskiej. Najsmaczniejszy jest jeszcze ciepły, ale można go jeść również na zimno. Nigdy wcześniej nie jadłam cebularza, okazał się bardzo dobry. Powinniśmy go wypromować na polskiego przedstawiciela street foodu.

Trzy Znaki Smaku Lubelszczyzna Cebularz lubelski

Cebularz lubelski

Tyle o kolacji i produktach. Bardzo to była smaczna i pouczająca podróż. Znacznie więcej zdjęć z wyprawy na Lubelszczyznę szlakiem regionalnych produktów znajdziecie na fanpage, Google+ i Instagram Frobloga. Po więcej informacji o certyfikowanych regionalnych produktach zapraszam na stronę Trzy Znaki Smaku. Pamiętajcie, że w Europie oznaczeniami tymi chwalą się takie specjały jak Mozzarella di Bufala Campana czy Gorgonzola. Warto zwracać na nie uwagę.

Froblog bardzo dziękuje Agencji Rynku Rolnego i współorganizatorom za zaproszenie w smaczną podróż po Lubelszczyźnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *