Kanapki, Kawiarnia, Przekąski, Restauracje, Śniadania w Warszawie, Śródmieście
1 komentarz

Cafe Baguette

Jeśli jeść śniadanie w Warszawie, to właśnie tak! Zjadłam dziś w przepięknej lokalizacji – na Krakowskim Przedmieściu, gdzie spotkać można tłumy maszerujących kolorowych kibiców. Cafe Baguette – mała piekarnio-kawiarnia z widokiem na turystów. Przyjemnie się siedzi po zacienionej stronie ulicy, mając jednocześnie widok na mocne słońce.

Ogromny wybór pieczyw, ciastek i kanapek. Można sobie po prostu kupić tu bagietkę, czy ciastko na wynos, ale można też usiąść, zamówić kanapkę na ciepło, smoothie i kawę i przez chwilę poczuć klimat. Trochę jak turysta.

 

 

Kanapka z serem blue i suszonymi pomidorami to ogromna kanapka na ciemnym pełnoziarnistym pieczywie, z solidnymi kawałkami sera blue i suszonymi pomidorami. Można skorzystać z wersji na ciepło, co oczywiście zrobiłam. Ser więc pięknie się rozlał po całym pieczywie. Nie zjadłam całej, była ogromna, ale bardzo dobra.

Żałowałam, że rankiem nie mam zwykle ochoty na słodycze, bo ciastka, zwłaszcza z migdałami wyglądały niezwykle zachwycająco. Skusiłam się jednak na Truskawkowo-bananowy smoothie. Pyszny treściwy i orzeźwiający napój, który najlepiej smakuje w gorące sobotnie przedpołudnie. Całość dopełniło Podwójne espresso z mlekiem. Solidne, dobrze budzące.

Cafe Baguette to bardzo fajne miejsce, pomaga mu świetna lokalizacja. Z przyjemnością patrzę na to, jak rozwija się rynek piekarnio-kawiarni. Moim zdaniem, Warszawa ciągle potrzebuje takich miejsc. Na Wilanowie mamy Deli Paris, Na Alejach Jerozolimskich niedawno się otwarło Cafe du Monde. Oczywiście, pierwszym takim miejscem było Cafe Vincent na Nowym Świecie. Czekamy na kolejne.

O Cafe Baguette pisały też Restaurantica.pl i Minta Eats.

Cafe Baguette, Krakowskie Przedmieście 69, Warszawa

Po więcej zdjęć zapraszam na fanpage Frobloga na Facebooku.

1 komentarz

  1. Kasia pisze

    A ja jestem na “nie” 🙁
    Dałam im dwie szanse, na więcej nie zasługują.
    Za pierwszym razem bagietka, średniej jakości/świeżości.
    Natomiast za drugim trafiłam na trzy obsługujące dziewczyny, które kompletnie nie znały sprzedawanych produktów. Nie mogły dojść do tego, który to chleb żytni na zakwasie (potem i tak sprzedały mi zły, zobaczyłam dopiero w domu, że mam jakiś puszysty produkt chlebopodobny), a za mną stała pani, która pytała się o jakieś ciastka, co to jest itp, ale też dziewczyny nie miały wiedzy na ten temat.
    Szkoda, bo lokalizację mają idealną, ale przy takiej polityce to raczej turyści będą tam chodzić, a nie stali klienci (warszawiacy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *