Francuska, Restauracje, Śródmieście
Skomentuj

La Table

Byliśmy już kiedyś w La Table. To było zaraz po pierwszej, niezwykle entuzjastycznej recenzji Macieja Nowaka w Wyborczej. Pamiętam, że oczekiwania ustawione były wysoko i niestety lokal im nie sprostał. Owszem, było dobrze, momentami nawet wspaniale, ale podsumowanie jakoś nie wytrzymało tej poprzeczki, nie sięgnęło aż takich wzlotów jakich się spodziewaliśmy.

Tym razem było o wiele lepiej. Na początek poszły nasze standardy. Ilekroć są w karcie przegrzebki – trzeba je zamówić. I wiemy już dzisiaj ostatecznie również, że trzeba z nimi uważać. Smażone przegrzebki podane z pieczonym jabłkiem oraz chorizo. Dziwne to zestawienie, bo chorizo zasłania smak przegrzebków, w tym akurat przypadku wyszło im to na dobre. Niestety, surowiec bywa trudny. Żeby dostać w Polsce dobre przegrzebki trzeba niestety chyba jednak … sprowadzać je z Francji. Te, które jedliśmy tutaj były małe, dość gumowe i średnio smaczne, a przecież one potrafią być wybitne. Początek więc średnio udany, choć raczej z winy produktu niż szefa kuchni.

Drugie danie Górka cielęca podana z marchwiowo-imbirowym pureé, smażoną papryką, cebulkami koktajlowymi, szpinakiem oraz sosem Madeira. Mistrzostwo. Pamiętam, że ostatnio zamówiłam coś bardzo podobnego. I niestety przypomniałam sobie też, że zastrzeżenie było podobne. Cielęcina lekko zbyt twarda. Choć kelnerka zapewnia, że szef osobiście pozbawia cielęciny wszystkich niepotrzebnych włókien. Wierzymy. Kompozycja jednak rekompensuje tę lekką twardawość. Puree jest wybitne, sos Madeira to mistrzostwo świata.

Czas na werdykt – a zatem niech deser zdecyduje o wszystkim. Tarta czekoladowa podana z lizakiem o smaku wanilii i białej czekolady. O mamo. Lody waniliowe zatopione w luce z białej czekolady a do tego przepyszny kawałek tarty z prawdziwej czekolady … Niebo, po prostu niebo i tyle.

Mam chyba pecha do tego miejsca. Ciągle mi się wydaje, że ma większy potencjał, niż mi go udowadnia. Albo to po prostu moja wielka wiara w kucharzy francuskich – jest ich w końcu w Warszawie ponoć tylko dwóch. O mojej miłości do kuchni Tego Pierwszego nie będę Was już zapewniać, jest ona równie mocna jak niesprawiedliwość w nie pasowaniu jego Brasserie na Knajpę Roku. Ten drugi Francuz pozostanie dla mnie jednak tylko tym drugim. Pomimo nominowania La Table do tego właśnie, zaszczytnego tytułu. Pomiędzy nimi natomiast jest jeszcze cała armia znakomitych polskich szefów kuchni. Tak więc La Table to dobra kuchnia, ale znam kilka wybitnych.

Restauracja & Bar La Table, ul. Nowogrodzka 38, Warszawa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *