Wszystkie wpisy z: Kultura

Cassandra Wilson w Hotelu Hilton

The Pop Side of Jazz to tytuł trasy koncertowej, częścią której był koncert w sali hotelu Hilton. Dionizy Piątkowski – organizator cyklu koncertowego Era Jazz – zapowiedział, że koncert ma miejsc w najbardziej jazzowej sali w tym mieście. Jestem przekonana, że są bardziej jazzowe. Hotel Hilton niestety kompletnie nie poradził sobie z organizacją tego wydarzenia. No cóż, jest pewna – i to nie subtelna – różnica pomiędzy organizowaniem bankietów i konferencji, a koncertów jazzowych. Po pierwsze nie radziły sobie szatnie, co spowodowało gigantyczne kolejki do szatni i ogólny korek oraz paraliż. Schody ruchome zostały nieruchome, nie wytrzymały napięcia. Wszędzie tłum. Na samej sali ze względu na zbyt niskie podwyższenie sceny, nic nie było widać mniej więcej od piątego rzędu. Tyle w kategorii wpadek organizatorów. Druga wielka wpadka tego wieczoru to niestety publiczność. Być może w połowie złożona z pracowników Ery, nie wiem, ale nie była to z pewnością publiczność jazzowa. Kilka znanych twarzy celebrytów na sali, sporo ludzi, którym wypadało przyjść. Prawie żadnego bujania się w rytm, prawie żadnego bicia brawa po solówkach, nie mówiąc …

Carmen Gewurztraminer Chile 2007

Jeden z lepszych Gewurztraminerów, jakie piłam. A – jak być może wiecie – wypiłam ich już trochę, bo to jeden z moich ulubionych szczepów. Ten jest naprawdę pełny, aromatyczny, z charakterem i na dodatek długo pozostaje w pamięci, co niektórzy określiliby jako „intensywną końcową nutę”. Opisywany przez dystrybutorów: „Zachwycająco świeże wino znakomicie oddające owocowy charakter odmiany Gewurztraminer. Świetnie wyczuwalne aromaty płatków róży, owoców lychee oraz przypraw. W smaku bardzo owocowe o bogatym i długim finiszu.” Lychee się nie doszukała, róży już bardziej, ale kompozycja naprawdę jest znakomita. Do kupienia m.in. tutaj. W skali od 1 do 10 daję 9   Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Sting „If On A Winter’s Night”

Ukojenie. Tak jednym słowem opisałabym piękną nową płytę Stinga. Dzisiaj zaczęłam jej słuchać i nie umiem przestać. Pogoda jaka jest, każdy widzi. Dzień się skończył godzinę wcześniej. Depresyjne nastroje za oknem tylko czyhają na jego uchylenie, żeby bezczelnie zagościć na dobre. W takim właśnie klimacie będąc włączyłam nowego Stinga, a tam … Pełna zima. Ale taka otulająca, pieszcząca, wywołująca najlepsze skojarzenia, choć zimy z natury nie znoszę. Sting zmierzył się z klimatami tradycjonalnych pieśni, ballad i kolęd brytyjskich. Na tej płycie są tylko dwa jego własne utwory – w tym jeden znany już z płyty „Mercury Falling” – „The Hounds Of Winter” w nowej aranżacji. Poza tym, ballady żebraków, tradycyjne pieśni z Newcastle, średniowieczne kolędy i barokowe kompozycje Bacha i Henry’ego Purcella. Fascynujące jest, jaką ewolucję przeszedł ten artysta od The Police do tak kompletnie i totalnie odległych obszarów muzycznych. A przecież po drodze był jeszcze jazz i kilka utworów całkiem mocno nawiązujących do nurtu country. Z okresu jazzowego zostało na tej płycie Stingowi kilku muzycznych przyjaciół. W niektórych utworach towarzyszą mu Chris Botti, Kenny …

Chateau Vartely Traminer Mołdawia 2008

Pierwsze moje mołdawskie wino przyjęłam z dużym zainteresowaniem. Zwłaszcza, że wybrałam sobie swój ulubiony szczep – traminer (zwany też gewurztraminerem). Dystrybutorzy piszą o nim „Wino o lekko złocistej barwie i bogatym bukiecie, w którym dominują delikatne aromaty kwiatowe z nutami różanej herbaty oraz polnych kwiatów. W tle wyczuwalny jest też zapach zielonych gruszek. W smaku świeże i bardzo delikatne.” Powiedziałabym, że jak dla mnie zbyt świeże. Po otwarciu bąbelki młodego wina długo unoszą się w kieliszku. Nie ma głębi i pełni aromatów gewurztraminera, zdecydowanie nie wchodzi mi tak dobrze, jak kilka innych, znanych mi win tego szczepu. Owszem, cena też z niższej półki, może więc jedno uzasadnia drugie. Pierwszej Mołdawii nie zaliczam więc do najbardziej udanych, ale będę jeszcze próbować. Chateau Vartely Traminer Mołdawia 2008 do kupienia m.in. tutaj. W skali od 1 do 10 daję 5   Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Julie i Julia

Postanowiłam zrobić kaczkę luzowaną. To moje mocne postanowienie po obejrzeniu przecudnego filmu „Julie i Julia”. Filmu teoretycznie o gotowaniu. Oglądając „Julie i Julię” ma się wrażenie, że gotowanie i jedzenie jest po prostu najważniejszą rzeczą na świecie. Jakże bliskie jest mi to sformułowanie. Wprawdzie od pewnego, dość długiego już czasu, nie praktykuję ambitnego gotowania, ale z dużą przyjemnością zajadam się dziełami mistrzów w tej dziedzinie. Dlatego rozumiem doskonale, o czym jest ten film. To film o dwóch kobietach, które wprawdzie dzieli kilkadziesiąt lat w czasoprzestrzeni, ale łączy pasja. Pasją jest oczywiście kuchnia. Julia Child jest autorką słynnej przełomowej książki kucharskiej o kuchni francuskiej dla Amerykanek. A Julie Powell postanawia odnaleźć cel w swoim życiu i tym celem okazuje się być zrealizowanie wszystkich ponad pięciuset przepisów z książki Julii Child oraz opisanie swoich doświadczeń na blogu. Obydwie historie są prawdziwe. Poza absolutną dawką optymizmu i bezpretensjonalności ten film ma jeszcze mocne strony w osobie aktorów. Meryl Streep i Stanley Tucci są po prostu bezkonkurencyjni. Dla Streep to kolejny popis wcielania się w postać rzeczywistą, z wszystkimi …

Henry of Pelham Vidal Icewine Kanada

„Wina lodowe to najbardziej spektakularne i najrzadsze słodkie wina na świecie. Są robione z winogron naturalnie zmrożonych do temperatury przynajmniej -8 stopni C. Tylko 15% soku w gronie pozostaje niezamrożona, a nektar ten jest niezwykle słodki i skoncentrowany.” – podaję za etykietą na pięknej czarnej butelce jednego z pierwszych moich win lodowych. Zupełnie niesłychany proces produkcji tych win bardzo istotnie wpływa z pewnością na ich cenę, ale jednocześnie na ich znakomitość. Jest coś elitarnego w samej myśli, że wykorzystano jedynie 15% grona, z którego wino zostało zrobione. Zwykle wina lodowe są bardzo słodkie, podobnie jest z tym. Mango, które obdarzam dużą sympatią, zarówno w wersji owocu, sosu jak i smaku wina, jest tu bardzo wyczuwalne – w nucie zapachowej i smakowej. Poza nim oczywiście ananas. Bardzo pyszne wino, nie do wszystkiego oczywiście. Nie wiem, czy piłabym je do deseru, raczej wybrałabym je do jakiegoś ciężkiego pasztetu … Bardzo polecam w każdym razie. Przyleciało do mnie z Kanady, więc nie polecę żadnego polskiego sklepu, ale jeśli ktoś z Was się wybiera, to pamiętajcie o tej kanadyjskiej …

Tori Amos w Sali Kongresowej

Dość trudno mi pisać o tym koncercie. Trudno, bo nie zaliczam się do największych fanów Tori. Nie należy pewnie nawet do mojej pierwszej piątki ulubionych wokalistek. Doceniam warsztat, lubię piosenki, ale nie miota mną uczucie do niej. Po prostu inna stylistyka. Z tym większym zaskoczeniem odebrałam koncert w warszawskiej Sali Kongresowej. Energia, która zapanowała pomiędzy Tori a tłumem, była nie do ogarnięcia. Kiedy weszła, (Tori, nie energia) drobna, szczupła, w długiej sukni, nic tej eksplozji nie zapowiadało. Usiadła pomiędzy fortepianem i keyboardem. Zdziwiło mnie to ustawienie, ale kiedy zobaczyłam jej grę z publicznością, jej ruchy, jej – prawie już – orgie z fortepianem, zrozumiałam. Tori Amos ma do swoich instrumentów stosunek seksualny. To, co wyprawia siedząc i grając na nich, przekracza możliwości normalnego człowieka. Dlatego podejrzewam, że wpada w trans. Nie można bowiem spędzić 2,5 godziny w pozycji wykrzywionej, rozkraczonej, kopiąc, wymachując nogami i rękoma. Tego się nie da fizycznie wytrzymać. A Tori potrafi. Jej trans wyczuwa publiczność. I to jest zdecydowanie jej publiczność. Taka, która rozpoznaje kolejne utwory, taka, która zna teksty na pamięć, …

Mas Collet Capcanes Hiszpania 2003

Kiedy robi się lekko chłodniej niż upalnie, warto – pomimo wielkiej fascynacji winami białymi – wypić dla odmiany coś pysznego czerwonego. Padło na bardzo charakterne wino hiszpańskie Mas Collet Capcanes. 2003 rocznik nie jest jakoś szczególnie często spotykany w sklepach winnych, większość win powszechnie dostępnych na półkach pochodzi najdalej z 2005 roku. Tym milej przetestować jakiś nieco starszy smak. Ok., nie jest to rocznik 1973 ;), ale to może jeszcze kiedyś. Dystrybutorzy piszą na temat tego wina: „Collet jest jedną z posiadłości Capcanes położonych na wzgórzach tuż za Tarragoną. Wino stworzone z dojrzewających tam gron Granacha, Tempranillo, Carinena i Cabernet Sauvignon charakteryzuje się intensywnym aromatem, w którym dominują nuty śliwek, wiśni i czerwonych porzeczek. Towarzyszy im odcień wanilii, powstały w wyniku starzenia w beczkach z francuskiego i amerykańskiego dębu.” Bardzo intensywne wino, o naprawdę mocnym smaku. Jest coś z hiszpańskiego temperamentu w tym winie. Do kupienia m.in. tutaj (choć wcześniejszy rocznik). W skali od 1 do 10 daję 8   Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co …

Finca Flichman Reserva Chardonnay Argentyna 2008

Zadziwiające wino. Wyjątkowo dobre jak na Chardonnay. Wyjątkowo nie podobne do smaku Chardonnay. Podejrzewam, że przy teście z zamkniętymi oczami lub zasłoniętą nalepką, nie rozpoznałabym tego szczepu w tym winie. Co dla mnie jest akurat dużym komplementem. Już kiedyś piłam jakieś wino Finca Flichman, nie zachwyciło mnie, tym razem też nie zachwyca, choć jest bardzo przyzwoite, ale zdecydowanie zaskakuje. Dystrybutorzy opisują to wino: „Złocisty kolor z zawiesistym i treściwym bukietem, z nutami śmietany, ananasu i caramelu. W ustach tęgie z miękkim, świeżym i przyprawowym smakiem z nutami dymu i minerałów. Długi bogaty posmak.” Jak zwykle trafiłam na smak w poszukiwaniu mineralności, którą tym razem znalazłam. Wszystkim zwolennikom minerałów, polecam. Reszcie – umiarkowanie, ale też. Do kupienia m.in. tutaj. W skali od 1 do 10 daję 7 Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Coco avant Chanel

Nie wiem, dlaczego krytyka tak bardzo źle ten film oceniła. Nie przeczytałam w sumie chyba ani jednej pozytywnej recenzji. Dla mnie to było całkiem przyjemne kino, nie spodziewałam się wzlotów i ich nie doświadczyłam. Po prostu historia Coco Chanel, bardzo ciekawa historia – dodam. Być może wszyscy ją znali, a ja akurat nie, ale sama fabuła, a zatem historia początku dorosłego życia Coco Chanel, wydała mi się bardzo interesująca. Trudne początki, niejednoznaczne relacje z mężczyznami, wielka samotność i co w sumie wydaje mi się najważniejsze – przypadkowa decyzja o zostaniu modystką. Nie znałam tej historii i w jej poznaniu upatruję największą wartość tego filmu. W jednym muszę przyznać rację recenzentom – Audrey Tautou zdecydowanie nie poradziła sobie z tą rolą. Brakło jej ukazania tego wszystkiego, z czego Coco Chanel słynie do dziś – zdecydowania, energii, siły i desperacji. Tautou jest słodka, robi owszem kilka min przypominających energiczną kobietkę, ale całość postaci jest kompletnie niespójna i pozbawiona charakteru. Można być tym filmem rozczarowanym, jeśli oczekuje się rewii mody czy też w ogóle mody w centrum wydarzeń. …