Wpisy otagowane: restauracje na Mokotowie

Bistro Żużu

To nie była moja pierwsza wizyta w Bistro Żużu. Byłam tu już kiedyś w czasach, kiedy winiarnie nie należały do codzienności. Prawdopodobnie Bistro Żużu było wtedy jedynym wine barem w tej części miasta. Podobał mi się pomysł, nie podobało menu. Krótkie, bez sensu, przystawki pomieszane z daniami głównymi, w sumie z 4 pozycje. Nie wróciłabym pewnie, bo konkurencja wine barów jest już coraz większa, ale zaprosił mnie kolega, któremu polecono to miejsce.

Bufet śniadaniowy w DeliEs

Do Delikatesów Esencja wracam dość często. Kart zmienia się tu co miesiąc, nie ma więc obawy przed znudzeniem. Byłam też tutaj na samym początku bufetów śniadaniowych i pysznie się wtedy najadłam. Potem śniadania w Warszawie stały się modne, a Urszula Dudziak wzmianką o DeliEs w swojej książce spowodowała, że należało zarezerwować miejsce przed przyjściem. Dziś wreszcie, wykorzystując letnią kanikułę, postanowiłam wrócić tu na śniadanie.

Różana 14

Do Różanej 14 trafiam w piękny słoneczny weekend. Muszę przyznać, że niewiele miejsc w Warszawie nadaje się do spędzania słonecznych dni lepiej niż to. Mamy tu piękny ogród pełen drzew i osłoniętych od słońca stolików. Wydawałoby się, że takie otoczenie będzie się cieszyło niezwykłą popularnością, jednak w niedzielne wczesne popołudnie jest tu zupełnie pusto.

Klubokawiarnia Konstytucja

Na początku czerwca na Placu Konstytucji otworzyła się nowa Klubokawiarnia Konstytucja. Wystrój miejsca koncentruje się na historii placu, na którym powstała. Krzesła i ściany są więc wyklejone są więc archiwalnymi gazetami, na ścianach dodatkowo powstały grafiki Renaty Tutorskiej. Wśród czarno-białych postaci grafik, zobaczyć można także niczym „dziewczynkę w czerwonym płaszczyku” Krystynę Jandę, urastającą do rangi symbolu nowego Placu Konstytucji.

Magiel Cafe

W trakcie tego długiego weekendu udało mi się odwiedzić naprawdę sporo nowych ciekawych miejsc. O niektórych już pisałam, opisy innych jeszcze przede mną. Było też trochę czasu, żeby odwiedzić miejsca ulubione, znane od lat. Ośmiornicę w Mamma Marietta już podziwialiście, a dziś Magiel Cafe. Sprawdzałam jak sobie radzi Knajpa Roku Frobloga.

Mamma Marietta

Mamma Marietta to jedno z tych niezwykle uzależniających miejsc, które chce się odwiedzać wielokrotnie. Byłam tu już kiedyś na lunchu, sprawdzałam, jak jest na kolacji. Nie było mnie natomiast jeszcze nigdy tutaj w czwartek. Czwartek nie jest po prostu przypadkowym dniem, który wybrałam sobie jako argument, żeby odwiedzić kuchnię, za którą tęskniłam. (Choć równie dobrze mogłoby tak być.) Czwartek jest dniem, kiedy w wielu miejscach w Warszawie pojawiają się świeże ryby i owoce morza. Tutaj też.

WinKolekcja

Dosłownie kilka dni po otwarciu odwiedzamy WinKolekcję, nowy wine bar na Olkuskiej,. Wprawdzie byłam tu już na oficjalnym „opening party” miesiąc temu, ale wtedy była to impreza na stojąco, z mnóstwem winiarzy i bardzo dobrymi, bankietowymi przekąskami. W poniedziałek w zeszłym tygodniu WinKolekcja otworzyła się na dobre. Poza sklepem z winami, przeniesionym z Puławskiej, jest tu również wine bar z bardzo dobrą kuchnią.

Biosfeera

Kiedy myślę o wegetarianizmie, nie mam dobrych skojarzeń. Nie dlatego, że uwielbiam mięso i nie potrafiłabym zrezygnować ze smaku steka raz na jakiś czas. Raczej dlatego, że kuchnia taka kojarzy mi się z obrania ze smaku. Dlatego nieczęsto zdarza mi się zaglądać do knajpek wegetariańskich, nie przejawiam uwielbienia dla zastępowania mięsa tofu i innych bardzo wegetariańskich wynalazków. Kiedy jednak spojrzałam w kolorowe menu Biosfeery, dotarło do mnie, że mój odbiór kuchni wegetariańskiej był albo całkowicie pozbawiony wyobraźni albo kompletnie przeterminowany.