Rok: 2008

Uprowadzona (Taken)

Sezon ogórkowy – jak wiadomo – nie sprzyja wielkiemu kinu. Są wakacje i w końcu trudno się dziwić, że ludzie raczej wolą roztrząsać kolejne kierunki wojaży niż kolejne problemy moralne. Na tym tle jednak pojawiają się zarówno tak mierne wydarzenia jak słynny hit wakacyjny „Sex w wielkim mieście” jak i znacznie lepsze, wprawdzie rozrywkowe, jednak ciekawsze kino jak „Uprowadzona” właśnie. Fabuła jest miła, prosta i prawdziwie kryminalna. Rozwiedzeni rodzice, nastoletnia córka, bogaty ojczym, ojciec z poczuciem winy wynikającym z wieloletnich zaniedbań w kontaktach z córką. Córka postanawia wyruszyć na wakacje do Paryża. Ojciec ma spiskową teorię dziejów i wszędzie widzi czyhające niebezpieczeństwo. Początkowo się nie zgadza, potem ulega. Dziewczyna wyjeżdża i zostaje uprowadzona. Ojciec okazuje się być byłym agentem służb specjalnych. Proste? Proste, ale momentami bardzo zaskakujące. Pierwszy plus za zaangażowanie do roli ojca Liam Neesona. To przecież nie jest typowy aktor, który przychodzi nam do głowy w pierwszym skojarzeniu z agentem służb. Powiedziałabym, że w drugim i trzecim też nie. I może dlatego to taka ciekawa postać. Liam Neeson zazwyczaj grywał ciepłe role – …

Sapori d’Italia

Tak to jakoś jest, że restauracje, które ma się pod domem i w których bywa się bardzo często – prawie jak na tzw. stołówce, rzadko się ocenia. W końcu najlepszą oceną powinien być fakt, że się do nich wraca. Tak właśnie jest z Sapor d’Italia – małą włoską knajpką na Kabatach.   Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Marcian Child (Chłopiec z Marsa)

Teoretycznie nie może im się udać. Autor literatury science-fiction , który nie przebolał jeszcze śmierci swojej żony i właśnie zdecydował, by zaadoptować kilkuletniego dzieciaka, po przejściach, któremu wydaje się, że jest z Marsa. Obydwaj pogruchotani przez los, z bagażem doświadczeń, lekko zdziwaczeni i mocno negowani przez otoczenie, które zresztą ich nie interesuje. Żyją trochę z głową w chmurach i to ich łączy. Mają problemy komunikacyjne i to ich dzieli. Film jest o docieraniu się osobowości. Nie tylko o trudnej decyzji o adopcji i późniejszych jej konsekwencjach, ale także o właściwych proporcjach pomiędzy zachowaniem własnego „ja” a dopasowaniem do świata zewnętrznego. John Cusack każdej roli dodaje ujmującego uroku. Powoduje też, że z tego scenariusza, który mógłby spokojnie przerodzić się w ciężki dramat, powstaje film lżejszy, okraszony sporą dawką humoru. John Cusack to postać sama w sobie (uwielbia zresztą grać siebie samego), wybiera role według swojej własnej definicji, często odrzucając takie, które później przysparzają ogromnej popularności innym aktorom. Jest znany z niekonwencjonalnego podejścia do hollywoodzkiego świata, ze swojej niezwykłej urody i poczucia humoru – bardzo podobnego do …

Cono Sur Gewurztraminer Chile 2007

Białe wytrawne znakomite wino. Gewurztraminer okazuje się być jednym z moich ulubionych szczepów. nie jest taki popularny jak Chardonney, Sauvignon Blanc czy nawet Pinot Grigio. Pochodzi oryginalnie z Alzacji, ale przesadzono go czas jakiś temu również w Australii, Chile i innych krajach Nowego Świata. Jak piszą znawcy – jest kapryśny w uprawie. Dla mnie oznacza to tyle, że jest po prostu wymagający. I już go w związku z tym lubię. Cono Sur Gewurztraminer Chile 2007 w opinii dystrybutora „odznacza się kompleksowym i wyrazistym nosem, bogatym w aromaty świeżych owoców, różanych pąków ze szczyptą przypraw i owoców liczi. W ustach ekspresyjne, świeże i wytworne, z nutami owocowymi. Wino bogate, dobrze zbalansowane, o długim zakończeniu.” Hm … nos to ja mam. Wino nosa raczej nie ma. Ale i tak polecam. Jest po prostu ciekawsze w smaku niż inne, płytkie białe wina. Bardzo godne polecenia. Można kupić tutaj. W skali od 1 do 10 daję 8. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. …

Castel Firmian Pinot Grigio Trentino 2007

Bardzo delikatne, typowo włoskie wino na ciepłe letnie popołudnia i wieczory. Dość eleganckie, ale raczej okrągłe i bez wielkich wzlotów, czy elementów wyróżniających. Przyjemne, nie za kwaśne i pomimo rocznika 2007 nie okazujące typowych objawów młodego wina. Producent opisuje je jako wytrawne, eleganckie z delikatną kwasowością, owocowe z lekką nutą rumianku. Rumianku nie poczułam, ale lubię Pinot Grigio, szczególnie w upały. W skali od 1 do 10 daję 7. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

River Cafe

Do „River Cafe” trafiliśmy po poleceniu Macieja Nowaka w stołecznej Wyborczej. Swoją drogą, to dość ciekawe. Gdyby takie stateczki z jedzeniem stały przycumowane do brzegów portów śródziemnomorskich, czy nawet ustawione na rzekach w Amsterdamie, Kopenhadze i innych europejskich stolicach, byłoby w nich mnóstwo ludzi. Turyści kłębiliby się ze wszystkich stron. Każdy chciałby tam jeść, a przynajmniej spróbować. Dlaczego statek na Wiśle nie robi na nas takiego wrażenia? Być może fakt, że Wisła nie kojarzy nam się z rybami, jest jakąś odpowiedzią. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Angielska robota

Jak się ogląda film, którego fabuła oparta jest na faktach, zatem znane jest zakończenie? To zależy od filmu. Zazwyczaj bardzo tego nie lubię, dlatego rzadko zdarza mi się czytać np. recenzje filmów zanim się na nie wybiorę. Wiem nie od dziś, że jeden z drugim mądrym recenzentem są w stanie a to opowiedzieć pointę, a to spalić najlepszy dowcip filmu, a to podsumować tak, że już nie trzeba wcale iść do kina, bo wszystko jasne. Temu mojemu nastawieniu nie poddała się „Angielska robota” („The Bank Job”). Historia jest znana, wszyscy wiedzą, że napad się udał, a sprawcom nie zrobiono nic. Wcale jednak ta wiedza nie przeszkadza w emocjonowaniu się akcją w trakcie filmu. I to, moim zdaniem, jest najlepsza recenzja filmu kryminalnego. „The Bank Job” to pyszne brytyjskie kino. Pyszne, bo oparte o niesamowitą wręcz historię napadu na skarbiec banku i kradzieży nie tylko ogromnej gotówki, ale – co ważniejsze – licznych materiałów kompromitujących londyńską elitę, łącznie z rodziną królewską. Pyszne, bo zagrane w świetny sposób. Aktorami nie „wyświechtanymi”, czyli takimi, którzy nie pojawiają się …

Piccola Italia

O Piccola Italia słyszałam wielokrotnie w różnych miejscach. Jak to się dzieje, że włoskie restauracje serwujące tzw. prawdziwą domową kuchnię mieszczą się zazwyczaj w okropnych miejscach typu stare post-komunistyczne pawilony handlowe? Tego nie wiem. Wiem jednak, że np. greckiemu Santorini lokalizacja nie przeszkadza w zupełnie niczym. Ma świetny wystrój wnętrza i mnóstwo gości. W Il Caminetto z wystrojem gorzej, gości też sporo, ale obsługa i jedzenie takie sobie. Pora była sprawdzić jak to robią w Piccola Italia. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Gdzie jesteś Amando?

„Gdzie jesteś Amando?” („Gone Baby Gone”) umknęło mi w kinach. Z dużym zadowoleniem przyjęłam więc jego premierę na DVD. Oczywiście nigdy nie jest tak, żeby ekran telewizora potrafił choćby w najmniejszym stopniu zastąpić ekran kinowy, ale zawsze to jakaś namiastka. Dużo słyszałam o tym filmie. bardzo mnie ciekawił głównie za sprawą książki, na której oparto scenariusz. „Gone Baby Gone” jest autorstwa Dennisa Lehane’a. Tego samego, którego „Rzekę tajemnic” z wielkim powodzeniem na ekran przeniósł Clint Eastwood. Jeśli ktoś pisze takie historie, zdecydowanie musi się spodziewać ich ekranizowania. Nie jest to jednak proste i bardzo obawiałam się efektu w przypadku „Amandy”, zwłaszcza, że za scenariusz i reżyserię zabrał się Ben Affleck. Być może moja ostrożność i nieufność wobec Bena Afflecka spowodowały, że film odebrałam nad wyraz pozytywnie. To kino nie tylko wciągnęło mnie w historię, ale zaintrygowało, zastanowiło, sprowokowało do myślenia. Postawiłam siebie w sytuacji głównego bohatera, zaczęłam się zastanawiać jak bym zareagowała. Słowem, stało się wszystko to, czego od dobrego kina oczekuję – przeniosło mnie w swój klimat i zajęło swoim tematem, całkowicie. A temat prosty …

Living Room Wellness Restaurant & Bar

Do Living Room weszłam właściwie na drinka. Eleganckie miejsce przy Foksal nie kojarzyło mi się w żadnym wypadku z jedzeniem. Ale kiedy spokojnie wypijałam sobie druga lampkę, ktoś obok zamówił Tatara. Zapach rozszedł się dookoła, siła była wyższa, musiałam spróbować 😉 Wyborny. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *