Autor: Froblog

Restauracja Paros

Trzeba przyznać, że wygląd Paros robi wrażenie. Miejsce świetnie się prezentuje. Widać, że właściciele przywiązują dużą wagę do wystroju. Restauracja jest siostrą El Greco i choć obydwa miejsca różnią się od siebie istotnie, łączy je z pewnością dbałość o estetyczną stronę miejsca.

Róża

Smarzowskiego znam już z kilku filmów. Znam styl, znam sposób kręcenia, wiem mniej więcej, czego się spodziewać. Rozumiem, jaki może to być film i idę z odpowiednim nastawieniem do kina. Wiem, że w słabszy dzień jego kino może dopić. Poszłam na Różę z przekonaniem, że chcę ten film zobaczyć, bo to z pewnością dobre kino.

Enoteka Polska

Dawno mnie tu nie było, ale przyszedł taki wieczór, że chciałam się umówić na wino z koleżanką gdzieś w centrum. Wbrew pozorom Warszawa wcale nie obfituje w tak dużą liczbę wine barów, jakby się mogło wydawać. Enotekę pamiętałam jako miejsce serwujące bardzo dobre wina i dość przyzwoite, choć nie wybitne jedzenie.

Hugo i jego wynalazek

Szanowny Panie Matrinie Scorsese – reżyserze i współproducencie filmu Hugo, szanowna Pani Thelmo Schoonmaker – Montażystko filmu Hugo, wielce szanowni Panowie i Panie Producenci i Producentki filmu Hugo, mam do Was gorącą prośbę – zastanówcie się następnym razem, ile maksymalnie może trwać film, szczególnie film dla dzieci. Hugo trwa 127 minut. W tym czasie, połowa małoletniej widowni, wraz z którą oglądałam ten film, musiała przynajmniej raz wyjść zakłócając istotnie odbiór reszcie obecnych na sali kinowej. Ja wiem, że dzieła Pana Scorsese trudno się tnie, ale na Boga, odrobinę szacunku dla widza, błagam! Weźcie przykład z Woody’ego Allena – raz do roku dobry film, nigdy dłuższy niż półtorej godziny.

Brunch w sto900

Dużo się ostatnio mówiło o tym miejscu, właściwie mówili o nim wszyscy. sto900 wystartowało i to od razu z ofertą brunchu, szczególnie popularnego – jak się domyślam – w weekendy. Trafiłam tu z nawigacją i przyglądałam się kilkakrotnie miejscu od zewnątrz – nie jest to ekspozycja łatwa do rozpoznania, praktycznie wygląda jak parter jakiegoś budynku. Dopiero wejście przez bramę i drzwi w stylu mocno artystycznym sugerują, że to tutaj właśnie znajduje się sto900.

Boston Port

Pewnie należało się tu wybrać na pierwszą wizytę w lecie. W zimie to miejsce wygląda tak sobie, do tego pozamykane drzwi i włączone grzejniki potęgują „zapach” rybnego baru w całym pomieszczeniu. Szkoda, bo jedzenie jest przepyszne, a ceny bardzo przyzwoite. Zakładam jednak, że potrzebna będzie powtórka tej wizyty.

Wstyd

Dla odmiany poszłam któregoś dnia do kina bez oczekiwań. Tak po prostu. Nie czytając zupełnie niczego o filmie, na który się wybrałam. Bez przygotowania i bez uprzedzeń. Nie wiedziałam kompletnie o czym jest film, słyszałam, że jest dobry. Ale sobie film wybrałam, co? Każdy z Was, kto widział „Wstyd” musi mi przyznać, że trafiłam niezwykle. Siedziałam wbita w krzesło praktycznie od pierwszych scen.

Mamma Marietta

W miejscu, po którym nikt by się niczego specjalnego nie spodziewał, na Wołoskiej z widokiem na szpital MSWiA, umiejscowiła się mała włoska knajpka. Mamma Marietta. Trafiłam tam po zachęcającej recenzji Restaurantica.pl i muszę przyznać, że zgadzam się z każdym słowem. Prawdziwy włoski właściciel, prawdziwe włoskie jedzonko. Wszystko świeże, własnoręcznie przygotowane, podane z uśmiechem i luzem. Miejsce ewidentnie powstało z miłości do kuchni.

Artysta

Zawsze lubiłam niema filmy. Pamiętam, że kiedy byłam mała, Stanisław Janicki przedstawiał je w cyklu „W starym kinie”. Miało to swój ogromny urok niedzielnego przedpołudnia, stareńkiego filmu i takiej pewnej powolności, która się z tym łączyła. Naoglądałam się Chaplina, Valentino i wielu polskich aktorów tamtej epoki. Tak, to zdecydowanie miało swój urok.

Sponsoring

Co można zrobić, jeśli ma się świetny temat na film, znakomitych aktorów i duży budżet na promocję? Można zrobić film genialny, wycisnąć wszystkie soki, pokazać klasę i wielkość, wypromować się na tym i na wieczność uzyskać etykietkę świetnego reżysera. Można też całość niezwykle zepsuć, rozczarować widzów rozbudzonych w oczekiwaniach po poprzednich dobrych filmach. Małgośka Szumowska niestety poszła tą drugą drogą. Szkoda, bo „33 sceny z życia” były – moim zdaniem – filmem niezwykle mocnym, poruszającym, ważnym. Wilka szkoda, ale Sponsoring nie jest.