Wszystkie wpisy z: Kultura

Wątpliwość („Doubt”)

Mam mnóstwo zaległych filmów do opisania po ostatnich 2 tygodniach, które w większości spędziłam w kinie. Dziś pora na „Wątpliwość” – jeden z filmów Oscarowych. Dostał kilka nominacji, najważniejszą – za główną rolę kobiecą dla Meryl Streep, dwie dla kobiecych ról drugoplanowych – Violi Davis i Amy Adams, no i za drugoplanową męską dla Philipa Seymoura Hoffmana. I faktycznie, pod względem aktorskim ten film jest genialny. Pojedynek księdza i zakonnicy przekłada się na pojedynek aktorski Meryl Streep i Philipa Seyomura Hoffmana. Są znakomici. Philipa Seyomura Hoffman po raz kolejny potwierdza, że nie ma takiego filmu, którego nie warto byłoby zobaczyć wyłącznie z jego powodu. Meryl Streep, która chyba znowu wspięła się trochę wyżej niż do tej pory, choć przecież praktycznie co roku jakaś jej rola wyróżnia się na tle innych. Kate Winslet powiedziała odbierając Oscara, że nie może w to uwierzyć, że kandyduje w tej samej kategorii co Meryl Streep. Do tych dwóch ról dołączają jeszcze świetne role drugoplanowe, choć muszę przyznać, że Viola Davis poruszyła mnie znacznie bardziej. Nieprzypadkowo „Wątpliwość” nagrodzono tyloma nominacjami za …

Oscary 2009

Moje tegoroczne typy Oscarowe są następujące: Film: Slumdog Millionaire – w tej kategori nie widziałam wyłącznie “Lektora”, ale sądzę, że ma najmniejsze szanse. Jeśli Slumdogowie może coś zagrozić to tylko „Milk”. Choć Frost/Nixon jest dobrym filmem, nie jest aż tak wybitny, by wygrać w najważniejszej kategorii. Reżyseria: Danny Boyle (Slumdog Millionaire) – choć zastanawiam się, czy akademia nie wpadnie na pomysł nagrodzenia np. Gusa Van Santa za tzw. „całokształt”, trochę tak, jak nagrodziła Scorsese za „Infiltrację”. Aktor: Sean Penn – i tu mam największe wątpliwości, bo to może również być Mickey Rourke. Dziś widziałam pierwszy zwiastun „Zapaśnika” i to był lekki szok. Zaczęłam mieć wątpliwości. Sean Penn zagrał totalnie wbrew swojej fizjonomii, to moim zdaniem jest rola genialna, ale z drugiej strony … on ma już Oscara, a Akademia bierze również i takie kwestie pod uwagę. Zobaczymy. Mój typ – Penn. Aktorka: Kate Winslet – była już tyle razy nominowana, że pora na nią, zwłaszcza, że zagrała dwie duże role w zeszłym roku. Dzisiaj zobaczyłam też Meryl Streep w „Wątpliwości” – świetna rola. Ale sądzę, …

Slumdog Millionaire

W tym roku po raz pierwszy od wielu wielu lat nie obejrzę gali oscarowej. Za sprawą mojego fantastycznego dostawcy kablówki Aster, który niedawno zdecydował o pozbawieniu mnie niemieckiego kanału PRO 7 transmitującego galę na żywo. Nie przeszkodzi mi to jednak ani w typowaniu zwycięzców ani w obejrzeniu wszystkich możliwych filmów oscarowych na czas. Wczoraj dostałam się na przedpremierowy pokaz Slumdog Millionaire, dziś wieczorem jeszcze „Wątpliwość”. Dziś będzie o Slumdogu, który mnie totalnie zdziwił. Wiedziałam, że to dobre kino, ale nie sądziłam, że uda im się zaskoczyć mnie w aż tylu miejscach. Przede wszystkim świetny jest pomysł. Pokazanie slumsów Indii przez pryzmat życia chłopaka startującego właśnie w teleturnieju Milionerzy. Jednoczesne trzy perspektywy – start w teleturnieju, przesłuchanie na policji, która nie wierzy, że tytułowy slumdog mógł znać odpowiedzi na pytania i trzecia – najbardziej dramatyczna – historia życia dzieciaka ze slumsów. Niesamowity efekt, bardzo ożywiający całość historii. Siłą tego filmu jest poruszenie bardzo poważnych społecznych tematów w sposób po części rozrywkowy. Indie z całą dynamiką swojego rozwoju nabierają zupełnie innego wymiaru, kiedy się na nie spojrzy …

He

Weekend jest zdecydowanie przedoskarowy. Jak co roku spędzam taki weekend w kinie. Dziś wieczorem czeka mnie więc „Slumdog”, jutro „Wątpliwość”. Frost/Nixon już za mną. Wszystkie opisy moich wrażeń już wkrótce tutaj. Do jutra będę miała obejrzany komplet filmów nominowanych w głównych kategoriach. Wieczorem obstawię swoje typy. A już w poniedziałek bladym świtem wszystko się wyjaśni. nie wiem jeszcze na jakim programie dane mi będzie obejrzeć tegoroczną galę Oskarową, ale zakładam, że gdzieś się uda. Poza tymi wszystkimi mocnymi i dobrymi filmami, postanowiłam zajrzeć do kina w sobotnie przedpołudnie na coś, co z założenia nie ma być nominowane w żadnej kategorii i nawet nie powinno za bardzo zmuszać do myślenia. „He’s Just Not That Into You” pod polskim tytułem „Kobiety pragną bardziej”, który zasługuje na podsumowanie w stylu „tłumacze wiedzą lepiej” J Plejada znanych nazwisk – Ben Affleck, Scarlett Johansson, Jennifer Aniston, Drew Barrymore – oraz nieustające poszukiwanie miłości to cechy charakterystyczne tego filmu. Niestety spodziewałam się, że można będzie do tych cech dodać również zabawne dialogi czy interesujące historie. No nie można niestety. Po raz …

Storie di Vite Pinot Grigio Trentino 2006

Włoskie wino i przyjemnym smaku. Bardzo odświeżające i w sumie dość charakterystyczne jak na włoskie wina, które zwykle odbieram jako wina stołowe bez zdecydowania. Lekko cytrynowe w smaku i bardzo jasne w swojej barwie. Już kiedyś opisywałam jakieś Pinot Grigio z regionu Trentino i było ono wtedy znacznie bardziej bezbarwne niż to. To ma zdecydowanie więcej elementów wyróżniających jak na białe wino oczywiście. Dostałam w prezencie, więc nie wiem, gdzie kupione. Daleko mu do mojego ulubionego głębokiego argentyńskiego Viognier, ale miłośników Pinot Grigio z pewnością usatysfakcjonuje. W skali od 1 do 10 daję 7 Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Revolutionary Road („Droga do szczęścia”)

Jeżeli nie lubicie Titanica tak bardzo jak ja, to mam dla Was dobrą wiadomość. Kate i Leo przepraszają. Takie właśnie mam wrażenie po obejrzeniu Revolutionary Road, filmu świetnego pod każdym względem, głównie aktorskim. Kate Winslet gra całościowo. Jest po prostu znakomita. Każdy ślad mimiki, każda zmarszczka, każda kropla potu, wszystko na jej twarzy współgra wybitnie. Cała jest wybitna. Podobnie Leonardo DiCaprio. Tak bardzo go nie lubiłam z jego etapu pomiędzy „Gilbertem Grapem” a „Infiltracją”, że do teraz nie mogę uwierzyć jak fantastycznym aktorem jest. Do tego jest jeszcze świetny drugi plan. Kolejna znakomita rola Kathy Bates i Michael Shannon w roli mężczyzny chorego psychicznie, nominowany zresztą za tę rolę do Oskara. Aktorsko ten film jest popisowy. To ogólnie dość trudne kino. Depresyjne. Może nawet bardzo depresyjne. O życiu dwójki ludzi, którzy kiedyś chcieli więcej i właśnie sobie o tym przypomnieli. Taki trochę o tematach uniwersalnych – o zapominaniu się w codzienności, o wielkich nadziejach, o szarości dnia codziennego, o niezrealizowaniu się w życiu, o robieniu czegoś dla pieniędzy i świętego spokoju, o przedmieściach amerykańskich (czy …

Obywatel Milk

Wszyscy już chyba wszystko napisali o tym filmie. Pora więc na mój zaległy opis. Zazwyczaj lubię się uzewnętrzniać na jakiś temat jeszcze zanim inni zdążą, a potem sobie porównać, ale tym razem nie było czasu, chęci, siły i wszystkiego, co można byłoby nazwać natchnieniem do pisania. Milk to przede wszystkim genialne role. Po pierwsze genialna rola Seana Penna, który po raz kolejny udowodnił swoje totalne mistrzostwo. Rozwój tego aktora jest naprawdę imponujący. Pamiętam, że początkowo nie byłam do niego przekonana, ale potem, po takich rolach jak ta w „21 Grams”, ta w „Mystic River”, za którą dostał Oskara i jak ta w „I Am Sam”, za którą był nominowany, stałam się jego fanką absolutną. Moim zdaniem weźmie drugiego Oskara za rolę Milka. Zagrał totalnie na przekór swojej fizjonomii, bo Sean Penn ma w sobie coś takiego lekko nieprzyjemnego, lekko odpychającego, a może to skojarzenie z wszystkimi negatywnymi charakterami, które zagrał? Nie wiem, ale wiem, że tutaj, w Milku, jest tak uroczo pozytywny, tak totalnie całkowicie sympatyczny, miły, charyzmatyczny i lubiany od pierwszych sekund pierwszego wrażenia, …

Spotkanie („The Visitor”)

Kino kameralne ma tę przewagę nad wielkimi produkcjami, że daje oddech, pozwala odpocząć od zgiełku i hałasu. I na dodatek czasami zmusza też do myślenia. Dla mnie to wartość sama w sobie. „Spotkanie” przy tym prezentuje też sporo innych wartości. Jest o pewnym profesorze, który jest dość biernym świadkiem swojego życia, totalnie apatycznym, przynajmniej od czasu śmierci swojej żony. W pewnym momencie poznaje parę nielegalnych emigrantów, którzy w istotny sposób zmieniają jego życie, a praktycznie nadają mu sens. Dla mnie jednak, to jest film o człowieku, który znalazł rytm. W sensie dosłownym i przenośnym. A jeśli ktoś znajdzie rytm, jego życie może się zmienić naprawdę. Jest w tym filmie genialna muzyka Jana A.P. Karczmarka, zupełnie nie narzucająca się, bardzo w tle, ale jednak grająca ważną rolę – zwłaszcza w swojej warstwie rytmicznej. Jest genialny Richard Jenkins, który nie bez powodu został nominowany za tę rolę do Oskara. Niestety nie dostanie, ale dobrze, że nominacja podkręciła atmosferę wokół filmu, bo mógł równie dobrze przejść niezauważony. Jest w tym filmie też mnóstwo ciszy, czasu na przemyślenia, trochę …

Simply Red 25 The Greatest Hits

Nie lubię składanek, ani płyt typu Greatest Hits. Nie lubię, bo zazwyczaj są płytkim zbiorem hitów, które są największe w opinii większości. A ja lubię sobie znaleźć na płycie jakiś drobiazg, którego nikt nigdy nie wypromuje na hit, jakąś zapomnianą siedzącą w kącie szarą balladę, która dla mnie nabierze indywidualnego znaczenia. Takie nigdy się na płytach Greatest Hits nie pojawiają. Ale czasami … zdarza się, że te wielkie hity mają jakieś konotacje, wiążą się z jakimiś wydarzeniami i tak właśnie jest tym razem. To przedziwne, że Simply Red ma już 25 lat. To niestety przypomina mi, że jeśli słucham świadomie ich muzyki od 25 lat, to muszę mieć co najmniej 27 😉 Wiążę z nimi kawał historii mojego życia. Pamiętam bardzo dawne czasy, kiedy szalałam przy „Money’s Too Thight To Mention” czy „Somtehing Got Me Started”. Za każdym razem, gdy pojawiała się kolejna nowa płyta SR, wydawała się początkowo nie dorównywać poprzednim, ale po chwili już wchodziła w krew i stawała się klasyką absolutną. Trochę mi smutno, że Mick Hucknall postanowił już nie grać z …

Santa Rosa Viognier Argentyna 2006

Są takie wina, po które sięgam, kiedy mam zły humor. Są niejako gwarancją jego poprawy. Zazwyczaj są to wina białe. Nie wiedzieć czemu, a może zresztą wiedzieć, ponoć czerwone powodują stany depresyjne. Do moich ulubionych poprawiaczy nastroju należy argentyńskie Viognier Santa Rosa 2006. Wchodzę do mojego ulubionego sklepu, biorę je z półki i już właściwie w tym momencie mam lepszy humor. Jeszcze przez chwilę mi się pogarsza, kiedy płacę J, ale już potem rewelacja. Jest coś niesamowitego w szczepie Viognier, który rzadko występuje, jest bardzo wymagający, był też zagrożony całkowitym wyginięciem. Jest bardzo głęboki w smaku jak na białe wino i bardzo mało kwasowy. Pyszny. Ze wszystkich Viognier, które piłam do tej pory, Viognier Santa Rosa 2006 smakuje mi jednak najbardziej. Dystrybutorzy piszą o nim: „Barwa średnio intensywna, żółto-zielona ze srebrnymi przebłyskami. Aromat bardzo dobrze oddaje charakterystykę tego francuskiego szczepu. Dominują tropikalne owoce, przez które przebijają się zapachy kwiatowe. W tle dojrzałe owoce róży, brzoskwinie, zielone jabłko, gruszki i banany. W ustach świeże z dotykiem cytrusów. Idealne jako aperitif. Dobrze komponuje się również z rybami …