Wszystkie wpisy z: Lokalizacja

Cafe Vincent

Wczorajszy wieczór spędziłam z przyjaciółką, która właśnie odwiedzała Warszawę. Zwykle mam problem, co zaproponować osobom przyjezdnym, wiem, że stolica z zewnątrz wygląda zupełnie inaczej niż jeśli się tu mieszka. Latem mam tendencje do zabierania ludzi na Nowy Świat, na którym tłumy i knajpki i sklepy przypominają najpiękniejsze stolice europejskie. Problem z Nowym Światem polega jednak na tym, że nie ma tam nic do jedzenia. Oferta restauracji jest nastawiona prawie wyłącznie na turystów – czyli zjedzą raz i więcej nie wrócą, nie ma więc się co przejmować.

Delikatesy Esencja Karta Kwietniowa

Zaobserwowałam u siebie taką reakcję – jeśli w jakimś miejscu byłam i bardzo mi smakowało, mam ochotę wrócić jeszcze raz, może dwa, potem pochłaniają mnie inne nowe miejsca, czasem wracam, ale dość sporadycznie. Z Delikatesami jest inaczej. Wracam kiedy mogę, a wręcz szukam pretekstów, żeby wrócić. Są powody, karta zmienia się co miesiąc można więc testować zupełnie inne dania przy każdej wizycie. Można też nieustająco zamawiać ulubiony mus czekoladowy.

Restauracja Kaprys

Było deszczowo, szaro i smutno. Snułam się markotnie po Kruczej. Spod parasola podziwiałam jak pięknie się rozwija, jak cudnie powstają tu kolejne nowe miejsca. Nie miałam w sumie ochoty nic jeść, przechadzka była bardzo bezcelowa i wyglądała na równie bezsensowną. Na tyle bezsensowną, na ile można sobie na brak jakiegokolwiek sensu pozwolić w weekend. I nagle spojrzałam w prawo i rzuciły mi się w oczy tulipany. Czerwone, radosne, zupełnie nieprzystające do bury na zewnątrz. Wciągnęły mnie do środka.

Bałkański Kocioł

Z zewnątrz – zwykły blok na warszawskim Ursynowie. No może troszkę bardziej elegancki, bo przy ładnym fragmencie Alei KEN. Komu jednak w tym miejscu przyszło do głowy otwierać bałkańską knajpkę? Właścicielom Bałkańskiego Kotła. Wchodzimy do środka i tym samym następuje natychmiastowe przeniesienie w czasoprzestrzeni. Po prostu jesteśmy w jakieś serbskiej czy chorwackiej restauracji, gdzieś bardzo daleko od Warszawy, gdzie jest zdecydowanie cieplej i przyjemniej.

O obrotach ciał niebieskich

Malutka kawiarnia – przekąskownia na Powiślu. Ostatnio mam szczęście trafiać na takie miejsca i muszę przyznać, że Powiśle faktycznie przoduje w tej materii nad innymi częściami Warszawy. Trudno trochę to miejsce znaleźć. Nie ma uzewnętrznionego logo, krążę więc wokół budynku przy Leszczyńskiej 4, ale ostatecznie decyduję się wejść do jedynej kawiarni, która się tam znajduje. To tu. O obrotach ciał niebieskich – miejsce rzut beretem od Centrum Nauki Kopernik.

Joseph’s Wine and Food

Dużo czasu upłynęło od kiedy rozważałam pierwszą wizytę w Joseph’s Wine and Food. Przyznaję, że miałam lekkie obawy. O wysokich cenach w tym miejscu mówili wszyscy, o jakości dań … jakby mniej. Miałam wrażenie, że może to być jedno z tych krótkoterminowych miejsc, gdzie windują ceny i obliczają inwestycję w lokal na szybki czas zwrotu, a potem, po chwilowej modzie, zamykają i tyle. Ostatecznie jednak podjęłam próbę.

U Fukiera

Moja przyjaciółka Kasia ma dar wygrywania konkursów. Ze wszystkich darów, jakie w życiu widziałam, ten jest zdecydowanie najciekawszy. Kilka lat temu wygrała przepiękny zestaw garnków Tefala. Ponieważ ogromnie mi się spodobały, kilka tygodni później wygrała również jeden komplet dla mnie. Tym razem Kasia postanowiła wziąć udział w konkursie czekolady Lindt. Należało opisać czekoladę, którą chciałoby się zjeść. Nie muszę dodawać, że pozostali uczestnicy byli bez szans? Czekolada z kwiatami jadalnymi, kawałeczkami fig, pomarańczy i limonki. To jest odpowiedź wygrywająca ten konkurs. Nagrodą zaś była kolacja dla 10 osób w restauracji Magdy Gessler „U Fukiera”.