Wszystkie wpisy z: Międzynarodowa

Wine Bar Vinares

Nasz pierwszy pobyt w Vinaresie po zmianach oceniam dość dobrze, choć z pewnością zmiany powinny być tu jednak komunikowane wyraźniej. Vinares to bardzo ładne, niezwykle sympatyczne miejsce na Bednarskiej. Zadziwiające, że w takiej lokalizacji miejsce nie jest oblegane. Dodatkowo restauracja połączona jest ze sklepem winnym, co zwykle oznacza dość dobre ceny wina. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Vinoteka 13 Likus Concept Store

Przyznam szczerze, że od kiedy wiem, że Likus Concept Store jest już w Warszawie, omijałam to miejsce dość szerokim łukiem. Nie dlatego, że mam złe zdanie, wręcz przeciwnie. Pamiętam przepięknie odrestaurowany Hotel Monopol w Katowicach należący do braci Likus, pamiętam krakowską restaurację „Pod Różą” – równie piękną z przesmacznym jedzeniem. Główny powód mojego omijania to ceny. Miałam głębokie przekonanie, że jeśli tylko tam wejdę – zbankrutuję. Od samego wejścia 😉 Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Niedzielny brunch w restauracji Hotelu Sheraton

Tradycja niedzielnych brunchów zaczęła się chyba właśnie od hotelu Sheraton i jej niegdysiejszego szefa kuchni – Kurta Shellera. Dziś, kiedy rozprzestrzenia się w bardzo wielu miejscach w Warszawie, warto jednak wrócić do źródeł i posmakować propozycji szefów kuchni dwóch restauracji Sheratona – The Olive oraz The Oriental. Nie da się tego przejeść, a różnorodność zachwyca nawet najbardziej wytrwałych bywalców restauracji. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Słodki słony

Wieczór był dziwny, z założenia krótszy niż pozostałe, więc wypadało wybrać miejsce na coś małego. Padło na Słodkiego Słonego, a pomysł był taki, żeby najpierw zjeść coś konkretnego, a potem słodkiego. Jeden na jeden bez przystawek, bo czasu brakowało. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Passe Partout

Zdarzyło mi się być już kiedyś w tej restauracji na Saskiej Kępie, jednak nigdy wcześniej tam nie jadłam. Przyznaję, że Passe Partout robi wrażenie samym wystrojem. Jest to jedno z bardzo nielicznych – o ile nie jedyne – miejsc w Warszawie, gdzie za restauracją można znaleźć uroczy ogródek. Swoją drogą, ale to temat na inną dyskusję, dlaczego w takim np. Poznaniu prawie wszystkie knajpki na starym mieście mają po przejściu przez salę ogródek w podwórzu, a w Warszawie nie da się tego zrobić? Nie rozumiem, w każdym razie, w Passe Partout ogródek jest i to jest jego absolutnie mocny punkt. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Boathouse ponownie

Po dłuższej przerwie, w letnie popołudnie wybraliśmy się do ogródka w Boathouse. Dzień ewidentnie sprzyjał takim miejscom, było bardzo upalnie, a zaciszne otoczenie ogródka nad Wisłą i pysznej kuchni Boathouse’u mocno zachęcało do odwiedzin w tym miejscu. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja La Cantina

La Cantina zrobiła na nas fatalne pierwsze wrażenie. Po nim, właściwie byliśmy już w 100% przekonani, że miejsce jest nastawione na turystów – czyli jednorazowe wizyty, na których można dużo zarobić, a nie trzeba się bardzo starać. Powitała nas bowiem kelnerka, która „jest nowa i właśnie się uczy”. Doszło więc do małej sceny przy zamawianiu starterów – spytana, czy kalmary są panierowane, zrobiła minę sugerującą, że nie może tego wiedzieć i oddaliła się po szefa sali. Chyba szefa sali. W każdym razie osobę pochodzenia zagranicznego, która ma poważne problemy ze zrozumieniem polskiego. Utknęliśmy zatem w rozważaniu, czy kalmary są panierowane z nową kelnerką i nie rozumiejącym szefem sali. Po kilku minutach donikąd nie prowadzącej rozmowy, zasugerowałam zapytanie kucharza. Wróciła z informacją, że wprawdzie są panierowane, ale mogą nie być. Zamówiliśmy zatem grillowane kalmary i ośmiorniczki na sałacie z sosem tatarskim. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja Vinarius

Vinarius to nowe miejsce w Warszawie. Przyznaję, że ściągnęła mnie tutaj raczej chęć sprawdzenia jak osoba spoza branży gastronomicznej poradzi sobie z otwarciem swojej restauracji. Wiem, że jej nie prowadzi, a jedynie jest właścicielem, ale i tak mogła to być totalna klęska. A nie jest. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja GAR

GAR to jedna z nowszych restauracji firmowanych przez słynną restauratorkę Magdę Gessler. I pewnie dlatego postawiłam temu miejscu poprzeczkę dość wysoko. Przelotnie byłam tam w zeszłym roku, ale wtedy mój stan przeziębienia uniemożliwił mi rozróżnienie jakichkolwiek smaków, a zatem próbę należało powtórzyć. W pierwszej kolejności postanowiliśmy się tam pojawić po koncercie Herbiego, ale pomimo rezerwacji, nie wpuszczono nas. Owszem, była już 23cia, ale czy ktoś podczas telefonicznej rezerwacji poinformował nas, że restauracja zamyka się o tej godzinie? Nie. Dlatego Restauracja Gar dostała na wstępie ogromnego minusa. A ponieważ takie negatywne opinie lubimy wyjaśniać od razu i jednoznacznie określać miejsca jako udane lub nie, postanowiliśmy uparcie wybrać się do Gara i wyrobić sobie zdanie. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja KOM

– dzień dobry, chciałabym zarezerwować na jutro stolik – dzień dobry, oczywiście, ale czy mogłaby Pani zadzwonić za 5 minut? – hm… mogłabym, ale wolałabym, żeby to Pan do mnie oddzwonił – yyy … no chętnie, ale widzi Pani, jest taki problem, że właśnie nie mam teraz długopisu i czy w związku z tym mogłaby Pani zadzwonić za te 5 minut? /po 5 minutach/ – witam ponownie, czy to z Panem rozmawiałam 5 minut temu? – witam, nie – dzwoniłam już raz, chciałam zarezerwować stolik na jutro, ale jakiś pan mi odpowiedział, że nie ma długopisu i żebym zadzwoniła za 5 minut – … żartujesz … tu mówi właściciel, bardzo przepraszam … Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *